Czy można zapaść w pamięć całemu motocyklowemu światu, nie tworząc motocykla najszybszego, najmocniejszego ani najwygodniejszego? Odpowiedź brzmi tak, a udało się to Hondzie, która stworzyła niesamowity, a zarazem nietuzinkowy jednoślad, pochodzący z rodziny New Racing.

Nawet dziś, niespełna 30 lat po premierze Hondy NR750 trudno jest sobie wyobrazić co kierowało inżynierami tworzącymi ten motocykl. Produkcja tak skomplikowanego w budowie motocykla w 1992 roku z pewnością nie należała do łatwych. Kiedy wszystkie inne marki skupiały się na wyprodukowaniu jak najmocniejszego i najszybszego jednośladu, Honda podeszła do zagadnienia z całkowicie innej strony, pokazując swoją pozycję i siłę, za sprawą wdrożenia rozwiązań i technologii godnych NASA.

Co w nim takiego dziwnego?

Motocykle, które poruszają się po naszych drogach dziś, ale również ponad 20 lat temu, wyposażone były i są w jednostki o podobnej budowie. Królowały wówczas piece rzędowe, 4-cylindrowe, 16 zaworowe. Hondę NR750 napędzał silnik V4, który posiadał aż 32 zawory, które zostały wykonane z tytanu. Japończycy nie zostali również obojętni wobec nudnych, okrągłych tłoków i w swoim motocyklu postanowili zamontować owalne. Co lepsze, do każdego z nich zostały przymocowane dwa korbowody. Totalny obłęd! Może to być nieco śmieszne, ale jest z pewnością prawdziwe, że wymiana świec nie należała do taniej czynności eksploatacyjnej, ponieważ na silnik V4 przypadało 8 sztuk. Wyobraźcie sobie, że tak skomplikowany w budowie motocykl został pokazany światu w 1992 roku. To robi wrażenie..

Nowy Indian FTR 1200 w wersji Carbon już dostępny!

Nieudany eksperyment czy pokaz siły?

Wyścig zbrojeń trwa i ani na chwilę nie chce się zatrzymać. Bez względu na rok i rozwój technologiczny, prawda jest jedna – kiedy my śpimy, inżynierowie tworzą, produkują, wymyślają i testują coraz to nowsze, lepsze, a czasami dziwne rozwiązania, które mają za zadanie zszokować motocyklowy świat. Z tego powodu Honda została przy zamyśle, który w mojej opinii zawsze przyświeca marce przy tworzeniu nowych model – kompromis pomiędzy osiągami, a innowacyjnością. Dlatego japońska marka nie postawiła sobie za cel stworzenie motocykla, który pokona kolejny rekord prędkości czy zostawi w tyle rywali, znacznie przewyższając ich generującą mocą. Silnik NR750 miał tylko 125 KM, kiedy konkurencyjne modele zbliżały się już do granicy 150 KM. Honda chciała kontynuować serię New Racing, która była zapoczątkowana w 1979 roku wraz z powstaniem NR500 z owalnymi tłokami, ale również pokazać rywalom, że są w stanie stworzyć nieprawdopodobne rozwiązania, wyprzedzając ówczesne lata.

Lokalny, motocyklowy znachor nie pomoże

Trudna konstrukcja silnika sprawiła, że każda awaria kończyła się kosztowną wizytą w serwisie, lub niedziałającym dożywociem. Liczba zaworów czy owalne tłoki oparte na dwóch korbowodach sprawiały, że żaden z dobrych mechaników, nawet pomimo dużej wiedzy, nie był w stanie w jakikolwiek sposób ugryźć usterki silnika NR750. Motocykl nie należał również do tanich. Cena zakupu w momencie wprowadzenia na rynek wynosiła 100 000 marek, co było ogromną kwotą. Motocykl produkowany był 2 lata i śmiało można stwierdzić, że zapisał się na kartach motocyklowej historii, szczególnie za sprawą skomplikowanej konstrukcji, która możemy uznać za pokaz sił japońskiej marki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.