Historia Buella jest niezwykle zawiła i do złudzenia przypomina niezdecydowane wahadło. Gdy już wydawało się, że producent ponownie stanie na nogi pod skrzydłami Harley-Davidsona, to przyszło kolejne rozczarowanie. Czy teraz się uda?
Powrotów Buell’a było już co najmniej kilka, ale żaden nie pozwolił na dłuższe zagoszczenie na rynku motocykli. Harley-Davidson wziął firmę pod swoje skrzydła, jednakże po pewnym czasie postanowił skupić się tylko i wyłącznie na swojej marce. Producent z siedzibą w Grand Rapids w stanie Michigan ponownie znalazł się na dnie i pomimo tego, że miał w swojej ofercie kilka wyczynowych motocykli, to w jednej dłoni trzymał również długopis służący do podpisania upadłości.
Z pomocą przyszedł Bill Melvin, który chce ponownie postawić na nogi Buella. Plany są bardzo optymistyczne i zakładają, że w 2024 roku w ofercie będzie 10 modeli. Pierwszy do produkcji trafi jednak sportowy Hammerhead 1190, który powstał na bazie istniejącego Erik Buell Racing 1190RS. Jego produkcja rozpocznie się 1 listopada. Napędzać go będzie dwucylindrowy wyścig w układzie V o pojemności 1190 cm3, który generuje 188 KM oraz 137,8 Nm. Producent zapewnia, że doskonale sprawdzi się na torze, ale posiadać będzie homologację drogową. W planach Buell posiada również motocykle offroadowe, turystyczne, a nawet cruisery. Czy tym razem się uda?
