Na nieświadomego kierowcę, który nie wyśle jednego pisma i nie zapłaci opłaty ewidencyjnej w wysokości 50 groszy, czekać będzie ogromny mandat finansowy, ale także zakaz prowadzenia pojazdów. Chociaż taki scenariusz może wydawać się nieudanym żartem to są już pierwsi kierowcy, którzy zostali ukarani takim mandatem.
Jak opisuje to Tomasz Bodył na portalu wyborcza.biz sytuacja taka przydarzyła się kierowcy z Lublina, który został zatrzymany do rutynowej kontroli. Policjanci sprawdzając prawo jazdy w systemie elektronicznej ewidencji kierowców zauważyli, że dokument ma status zatrzymanego. Zmotoryzowany szybko przyznał się, że jakiś czas temu stracił prawo jazdy na okres 3 miesięcy za przekroczenie prędkości, ale było to ponad rok temu. Dlaczego w takim razie kierowca został ukarany tak wysokim mandatem?
Tak wysoka kara czeka na kierowców, którzy w przeszłości stracili prawo jazdy. Po upływie okresu 3 miesięcy można je odzyskać i ponownie wrócić, jednakże pod jednym, bardzo ważnym warunkiem – konieczne jest złożenie wniosku o jego zwrot i uiszczenie opłaty w wysokości 50 groszy. Dopiero wtedy PJ zostanie odblokowane w elektronicznym systemie i będziemy mogli legalnie poruszać się po drogach. O konieczności zapłacenia opłaty ewidencyjnej mówi art. 102 pkt 2 Ustawy o kierujących pojazdami. Jeśli zostaniemy zatrzymani do kontroli drogowej, a policjant sprawdzi nas w bazie danych, będziemy figurować jako osoba, która nie posiada odpowiednich uprawnień do kierowania pojazdami. Policja kieruje taką sprawę do sądu, który może orzec karę od 1500 do 30 tys. zł. Funkcjonariusz w takim przypadku ma związane ręcę, a dodatkowo nie może pozwolić kierowcy na dalszą jazdę, gdyż jest to niezgodne z obowiązującym prawem. To bardzo ważne informacje dla wszystkich zmotoryzowanych, którzy są przekonani, że po upływie określonego okresu mogą bezkarnie wsiąść ponownie za kierownicę.
Czy policja może gonić motocyklistę? Co grozi za niezatrzymanie się do kontroli 2021?
