Zdaniem Thompsona znaczna część opinii dotyczących klubu Hell’s Angels to mity stworzone na potrzeby polityczne. Przesadzona była zarówno liczba członków wymieniona w raporcie Lyncha, jak i skala popełnianych przez nich czynów. Paradoksalnie raport ten, głośno omawiany i komentowany w całym kraju, przyczynił się do wzrostu popularności i znaczenia klubu, który przed publikacją dokumentu był na krawędzi niebytu.
Autor śledzi ich pochodzenie i losy, odnajdując literacki archetyp Anioła Piekieł w bohaterze powieści Nelsona Algrena „A Walk on the Wild Side” – Dove’ie Linkhornie. Większość Aniołów Piekieł to ludzie niewykształceni. Tylko jeden na dziesięciu ma stałą pracę. Jak pisze Thompson: „motocyklowi banici nie są poszukiwani na rynku pracy”. Rynek ten wymaga umiejętności, których oni nie mają szans pozyskać.
„W świecie specjalistów, techników i skomplikowanych maszyn, Anioły są oczywistymi przegranymi i to nie daje im spokoju”. Klubowicze starają się więc przetrwać na różne sposoby. Thompson twierdzi, że niektórzy mają stałą pracę, inni zajmują się stręczycielstwem, jeszcze inni kradną lub są na utrzymaniu swych kobiet.
Wśród Aniołów są zarówno wierni mężowie, jak i rozpasani miłośnicy orgii. To, co naprawdę ich łączy to poczucie konieczności bycia „sprawiedliwym Aniołem” oraz miłość do motocykli. Thompson cytuje jednego z Aniołów: „Nie okłamujemy siebie nawzajem. Oczywiście nie dotyczy to ludzi z zewnątrz, bo ogień trzeba zwalczać ogniem”.
W książce Thompsona brutalność i przemoc są ukazane jako zwykła codzienność klubu; przenikają do naszej świadomości z taką lekkością, jakbyśmy czytali coś nierzeczywistego, komiks. Autor niezwykle plastycznym językiem przedstawia rzeczy, które w normalnym świecie wzbudziłyby grozę. Bójki i orgie są tu jednak czymś tak oczywistym, że niemal od razu przestają nas dziwić. Język narracji jest przy tym niezwykle subtelnie zdystansowany – autor nie zmusza nas do postaw obronnych, utrzymując odpowiedni obiektywizm wobec zdarzeń.
Hunter Thompson przedstawia nam mroczny i nieznany świat z odległości i perspektywy, jakiej większość z nas nie byłaby w stanie doświadczyć. Nie waha się przekroczyć granicy świata, w którym wszystko, w co wierzymy jest dla Aniołów Piekieł równie abstrakcyjne, jak ich zasady dla nas. Thompson uświadamia, że postawy reprezentowane przez Hell’s Angels są tylko forpocztą potężnych zjawisk społecznych – rosnącej liczby frustratów, desperatów czy osób nie potrafiących odnaleźć się w społeczeństwie.
Książka „Hell’s Angels – Anioły Piekieł” nie zawiera przedstawionych zdjęć.
