Czasem ogarnia mnie niepewność, wszystko mi się miesza. W końcu ostania prosta. Pytania specjalistyczne, niby prościej, ale nie do końca. Ostatnie pytanie i… koniec egzaminu. Wynik – negatywny: 66 punktów na 74 możliwe. Ja się chyba zastrzelę – tak dobrze mi szło gdy się uczyłam. Masakra. Wściekła wychodzę prawie trzaskając drzwiami. Łzy napływają mi do oczu. Idę pocieszyć się do mojej instruktorki na plac, ale najpierw muszę ustalić kolejny termin egzaminu.
Kolejny egzamin teoretyczny zaliczam śpiewająco – 73 na 74 punkty! Stres wcale nie jest mniejszy. W ramach pocieszenia po pierwszej porażce i przygotowania do kolejnego etapu idę na plac potrenować praktyczne umiejętności. Jak miło zobaczyć znów maszynę, na której spędziłam już 20 godzin i która zapisała się w mym serduchu jako przyjaciel.
[sam id=”11″ codes=”true”]
Pamiętam jak każda godzina na Gladiusie przynosiła strach i radość. Teraz dosiadam motocykla i bez stresu ruszam pokonywać kolejne wyzwania na placu. Szybki slalom i ominięcie przeszkody nadal budzi we mnie nutkę niepewności, ale to już nie to samo co czułam na początku. Teraz kiedy wiem, że już niedługo, jak dobrze pójdzie, będę mogła bezstresowo dosiadać motocykla, jakoś inaczej do tego podchodzę.

