Miękkie serce
Piec Hyosunga GD250 to kulturalny, czterozaworowy singiel. Z mocą 28 KM nie czyni może z Exiva wściekłego streetfightera, ale bez najmniejszych problemów rządzi w mieście. Kompaktowe, rzekłbym nawet kieszonkowe wymiary pozwalają wcisnąć się na światłach nawet między dwa autobusy, a całkiem przyzwoite 26 Nm momentu obrotowego umożliwiają sprawne przemieszczanie się w dżungli miejskich szlaków komunikacyjnych.
Podróż poza miasto przysparza jednak trochę problemów. Aby sprawdzić możliwości turystyczne małego Hyosunga ruszam bocznymi drogami w stronę Krynicy-Zdroju. Towarzyszy mi testowana przez nas Honda CTX1300.
Pierwsze, co rzuca się w oczy to absolutny brak przestrzeni bagażowej. Byłoby dziwne, gdyby producent wyposażył miejskiego nakeda w kufry, więc trudno się do ich braku przyczepić, ale opcjonalny kufer centralny lub choćby jakiś stelaż byłby bardzo na miejscu. W końcu w mieście też trzeba czasem coś przewieźć – kratę piwa czy kosiarkę z promocji w Biedrze chociażby.
Aby zapewnić sobie jako-taki ekwipunek na wyjeździe trzeba zatem skorzystać z tankbagu lub torby na siedzenie, którą przytroczyć wcale nie tak łatwo – tylna część motocykla jest dość zabudowana i nie ma punktów do zakotwienia haków.
Na bocznych drogach między Tarnowem a Krynicą GD250 radzi sobie wyjątkowo dobrze – ciasne zakręty i ostre podjazdy bierze z godnością prawdziwego tygrysa. Słabość ujawnia się na drogach krajowych, gdzie dynamika, która tak mi się podobała w mieście ulatuje niczym odwaga sznaucera postawionego na ziemi. Singiel Hyosunga jest zwyczajnie za słaby na przeloty autostradą czy nawet krajówką.
Nie chodzi tutaj o maksymalną prędkość, bo ta jest do takiej podróży zupełnie wystarczająca – GD250 załadowany mną i tankbagiem bez problemu pojedzie 130 km/h. Tym, co przeszkadza najbardziej jest licha dynamika przy wyższych prędkościach, która wymusza staranne planowanie manewrów wyprzedzania.
