Z odnalezieniem sterów nie mam już tak wielkiego problemu i moje dłonie same trafiają na szeroką i fajnie wyprofilowaną kierownicę. Pomiędzy manetkami znajduje się miejsce na skromny, ale stylowy prędkościomierz podświetlany przyjemnym bursztynowym światłem. Znajduje się na nim ledwie kilka kontrolek i dwa liczniki przebiegu.
Szeroka kanapa jest wygodna, ale dość twarda. O podróżach z pasażerem trzeba zapomnieć, bo miejsca dla drugiej osoby właściwie nie ma. Moja pasażerka po 20 km chce uciekać, po pięćdziesięciu stwierdza, że nigdy więcej, a po stu grozi rozwodem.
Motocykl został zbudowany zgodnie ze stylem Dark Custom – ma być prosto, bez udziwnień, po prostu w stu procentach motocyklowo. Te założenia idealnie trafiają w mój gust. Kiedy patrzę na bryłę Street 750 myślę „jest naprawdę nieźle!”. Proporcje mi odpowiadają, podobnie jak jedynie słuszny kolor – czarny mat, który red. Konrad był łaskaw określić jako „papę bitumiczną”.
Kolorem tym pomalowane są również koła, silnik i wydech. Maszyna prezentuje się więc całkiem rasowo. Cylindry silnika i ranty kół dodatkowo posiadają przeszlifowania, które jeszcze podkręcają charakter maszyny. Oczywiście jeśli komuś matowe malowanie nie odpowiada, może wybrać tradycyjny czerwony lub błyszczący czarny lakier.
W konstrukcji motocykla rzucają się w oczy solidne, żeby nie powiedzieć toporne ramiona dźwigni zmiany biegów i pedału hamulca oraz elementy mocowania podnóżków kierowcy. Te detale w motocyklach konkurencji z kraju kwitnącej wiśni są dużo delikatniejsze.
Ogromne nakrętki osi kół i osi mocowania wahacza budzą we mnie tylko jedno skojarzenie – PKP. Na ten temat zdania są jednak różne – znajomym takie siermiężne detale się podobają. Najbardziej chyba charakterystycznym elementem przedniej części motocykla są gumowe osłony przedniego zawieszenia.
Nie można ich nie zauważyć ani tym bardziej przejść obok nich obojętnie – wyglądają, jak żywcem wyjęte z motocykli MZ lub Jawa. Całości dopełniają metalowe lusterka, które dla odmiany prezentują się całkiem dobrze, jednak kompletnie nie spełniają swojej roli. Widzę w nich tylko własne barki i nawet cuda gimnastyki na siedzeniu nie pomagają w ocenie sytuacji za mną.

Następnie wyprodukują skuter z logo HD bo Indiach się sprzeda… koniec legendy.