Po przymiarkach w mieście trzeba było sprawdzić, jak pojazd, kierowca i pasażer współgrają w trasie. Pierwszy etap to 700 kilometrów na raz na trasie Warszawa-Budapeszt. Z pakowaniem nie ma problemów. Trzy kufry pozwolą spakować wszystko, co niezbędne na kilka dni. Jak w innych BMW możemy je zabrać z motocykla po dojeździe na miejsce a za bezpieczeństwo zawartości odpowiada nowatorski układ centralnego zamka. Należy jedynie pamiętać, że kufer centralny do demontażu wymaga opróżnienia i lepiej w jego przypadku stosować wewnętrzną torbę.
[sam id=”11″ codes=”true”]
Wajcha w dół i jazda! Start byłby niczym nie zmącony, gdyby nie donośne bum w skrzyni biegów. Bum oznacza, że ciekawie zamontowana kasetowa skrzynia ma finezję czołgu Tygrys. To nie pierwszy raz, gdy BMW montuje detale mało delikatnie spasowane. Pozostaje mieć nadzieję, że jest to raczej kompromis przyjęty dla wieku dziecięcego tej konstrukcji i z czasem skrzynia K 1600 choć trochę ucichnie.
Reszta układów działa już bez zarzutu. Motocyklowi są obce jakiekolwiek wibracje w niemal pełnym zakresie prędkości. Na kierownicy i w siedzeniu nic się nie trzęsie. Kierowca musi poświęcić tylko trochę czasu na przyzwyczajenie się do pracy sześciu cylindrów. Na początku ma się wrażenie jazdy na bardzo wysokich obrotach i co raz motocyklista spogląda odruchowo na obrotomierz. To za sprawą ilości tłoków pracujących przy każdym obrocie wału. Zapłony następują częściej. Dużo też wcześniej niż przy rzędowej czwórce usłyszymy gwizd.
Wrażenia skłaniają do testu momentu obrotowego. Zapinam szósty bieg i wytracam prędkość jadąc pod górkę w miasteczku. Motocykl jest zapakowany na maksimum i jedziemy we dwójkę. Prędkość spada do czterdziestu kilometrów na godzinę, silnik kręci już tylko tysiąc obrotów na minutę, mam włączony szósty bieg. Odkręcenie gazu powoduje absolutnie bezzwłoczne i bezwibracyjne przyspieszenie! To naprawdę trzeba poczuć. K 1600 mógłby mieć trzy biegi i nie przeszkadzałoby to w niczym.
Jakimi nakładami trzeba okupić taką turystykę? Paradoksalnie niskimi. Jadąc spacerowo w granicach 100-110 km/h BMW wypija około pięć litrów na każdą setkę. Jeśli nieco przyspieszymy na autostradach, okupimy to zużyciem w granicach 6,5 l.
IV koncert fortepianowy Beethovena
Przejechanie na GTL dystansu 700 kilometrów na raz nie stanowi problemu. Tankowania, obiad i w drogę. Na koniec zmęczenie nie jest dużo większe, niż w przypadku pokonania tego dystansu samochodem. Pomaga w tym umilając czas wiele urządzeń pokładowych. Motocyklista ma monitoring praktycznie wszystkich danych, które przychodzą do głowy. Obok spodziewanego zasięgu jest nawet podawane ciśnienie w kołach.
Żeby mieć wgląd w ten gąszcz informacji producent daje do dyspozycji pokrętło iDrive o koncepcji zaczerpniętej z samochodowego kokpitu. Jest umieszczone pomiędzy lewym chwytem kierownicy a przełącznikiem zespolonym i pozwala wejść w głąb menu funkcyjnego. Również za jego pomocą obsługujemy nawigację. To z kolei urządzenie rozpoznają wszyscy, którzy mieli do czynienia z GPS Garmin Zumo. Niemcy jednak zastosowali inną mapę.
Posunięcie sprowadziło na motocykl wszystkie te problemy z którymi borykają się użytkownicy samochodowych „navi”. Nawigacji po prostu zdarzyło się nie widzieć zbudowanych nowo autostrad albo wręcz przeciwnie, poprowadzić nas tymi które dopiero widnieją na planach, o czym świadczył nasyp i sprzęt budowlany. Przydała by się aktualizacja. Takie problemy nie wytrącą z równowagi. Nie mogą. Po pierwsze – nie wypada się złościć, jadąc tego typu motocyklem, a po drugie – czas w siodle może umilić muzyka. Szkoda ze maszyna nie ma wprowadzonej blokady na odbiór stacji nadających jęki wymalowanych lalek na wysokim bicie, ale od czego są urządzenia zewnętrzne. Koncert Beethovena na krętych drogach z zamkami w tle pozwala wejść w wymiar głębszych doznań.
Żeby kierowcy nie przeszkadzać w kontemplacji zakrętów, historii świata i podziwiania kultury pracy sześciocylindrowca, mamy pomocnika. Mózg motocykla nie został wyjęty z głowy noblisty. Jest sztuczny i nazywa się BMS-X. Jest to jednostka centralna o wysokiej prędkości przetwarzania danych. Zajmuje się między innymi zmianami parametrów zapłonu, kontrolą trakcji, wtryskiem paliwa i bezlinkową przepustnicą, której działanie jest oparte o dwa niezależne zespoły czujników.
Riders on the storm
Z mądrym zawsze jest miło pogadać. Z tego powodu nasze BMW dostosuje się do zmiennych warunków jazdy i naszych preferencji. Kiedy już byłem przyzwyczajony do motocykla z przyjemnością zabrałem się za zmianę ustawień zawieszeń i parametrów pracy silnika. Sprzęt wyposażono w system zawieszenia ESA II, w którym poza wyborem opcji obciążeń maszyny możemy też zmieniać charakter pracy elementów resorująco-tłumiących.
Na autostradzie, strojąc zawieszenie na SPORT i prosząc delikatnie mózg maszyny o DYNAMIC dla silnika, możemy spodziewać się mocnych wrażeń. Przyspieszenia odpowiadające odrzutowcowi przy starcie wgniatają w głębokie siodło, a twarde zawieszenie prowadzi pojazd jak łożysko swoje kuleczki. Wartość trzycyfrową z dwójką na przedzie osiągamy błyskawicznie. Jeśli ktoś do tego momentu miał wątpliwości, czy maszyna nie jest aby dla emeryta to je właśnie stracił.

A jak ceny napraw, przeglądów? Czy osiągają również poziom cen promu kosmicznego?
…szkoda że owa „kosmiczna technologia” poza ceną, nie zawsze idzie w parze z niezawodnością którą ten akurat model zdążył już „zabłysnąć”. Pomijając pow. nie ma specjalnie czego się przyczepić ,ładny, dobrze wyposażony, wygodny i praktyczny … .