pt., 30 Lip 2021

5 absurdalnych przepisów drogowych, które dawno powinny być zmienione, a nadal obowiązują

-

To, że Kodeks Drogowy nie jest doskonały w swoich zapisach, to chyba jest dla każdego kierowcy oczywiste. Zakładam, że każdy kierowca choć raz miał z nim do czynienia. Są jednak w zbiorze tych uregulowań takie przepisy, które powinny dawno wygasnąć wraz z epoką, w której zostały stworzone. Niestety prawo nie nadąża za rozwojem techniki, a skamieliny takie jak te pięć zasad, które obowiązują do dnia dzisiejszego, są na to najlepszym dowodem…

Czy wolno znaczy bezpiecznie?

Nie tak dawno, widziałem jak na jednym forum wybuchła wrzawa, bo kierowca motocykla przewoził na nim dziecko. Na zaprezentowanym materiale filmowym wszystko odbyło się zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Jechał on wręcz za wolno, do tego młodzieniec przyodziany był w kask oraz kurtkę motocyklową (choć tego ostatniego nawet prawo nie wymaga). Odezwał się jednak głos krytyki z ludu, że nieodpowiedzialny szofer naraża swą latorośl na trwałe kalectwo lub śmierć. A ja nie widzę w tym nic złego. Wielu moich znajomych, którzy posiadają dzieci w ten właśnie sposób umila im czas, a przy okazji pokazuje drogę do pasji. Może połkną bakcyla? A nuż im się spodoba i kiedyś będą oni ojca wozić, gdy mu sił braknie. Tu przypomnę, że art. 20 pkt 6 Prawa o ruchu drogowym prawi o tym, że kierujący, który przewozi pasażera w wieku do lat siedmiu, zobowiązany jest, niezależnie od rodzaju drogi, ograniczyć swą prędkość do 40km/h. W związku z tym ja się pytam, czy maksymalna dozwolona prędkość 40km/h na autostradzie lub drodze dwujezdniowej ekspresowej o oddzielonych pasach ruchu w obu kierunkach jest prędkością bezpieczną dla takiego motocyklisty i jego pasażera? Czy faktycznie, nie narażamy się w tych konkretnych warunkach na większe niebezpieczeństwo ze strony innych użytkowników drogi niż jadąc np. 60 czy 80 km/h? Pytanie pozostawiam otwarte, jednak wydaje mi się, że ten przepis powinien trafić do lamusa.

Czy przewożenie dziecka na motocyklu jest legalne? Przepisy kodeksu drogowego 2021. Jak to zrobić? [z przodu czy z tyłu, uprząż, fotelik, szelki]

Panie kierowco, widzi pan ten wpis?

Mało kto wie, że na odwrocie prawa jazdy poza kategoriami, na które posiadamy uprawnienia, kryją się jeszcze dodatkowe informacje. Na samym dole tego dokumentu niektórzy posiadają tajemnicze kody, które zaczynają się od liczby 01. Oznacza ona wadę wzroku, natomiast kolejne cyfry po kropce wyszczególniają nam warunki, jakie musi spełnić kierujący, by móc prowadzić pojazd. I tak 01.01 oznacza, że prowadzący pojazd bezwzględnie musi posiadać okulary podczas tej czynności. Mało tego, te okulary powinien mieć na swoim nosie, gdy robi zdjęcie do dokumentu. Jeżeli więc mamy taki wpis w naszym pozwoleniu, a założymy szkła kontaktowe, podczas kontroli narażamy się na mandat w wysokości od 20 do 500 zł bez punktów karnych. Nowsze dokumenty dają możliwość wyboru pomiędzy soczewkami, a okularami, lecz wtedy musi zaistnieć adnotacja 01.06, by wszystko było zgodnie z literą prawa. Jeszcze taka ciekawostka, 01.05 oznacza obowiązkową przepaskę na jednym oku. Dawniej był to atrybut piratów na morskich szlakach, dziś na drodze ciężej jest odróżnić pirata od kierowcy, bo większość jednak przepaski nosić nie musi, choć na to miano dalej zasługuje…

Kto tak trąbi? Co się stało?

Klakson w naszych motocyklach ma służyć do ostrzegania. Kierujący pojazdem może używać sygnału dźwiękowego lub świetlnego, w razie gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie. Dodatkowo przepisy nakazują poza obszarem zabudowanym, podczas zmniejszonej przejrzystości powietrza, gdy zdecydujemy się na wyprzedzanie lub omijanie, dawać krótkotrwałe sygnały dźwiękowe. Wyobraźmy więc sobie, że jedziemy naszym dobrze oświetlonym motocyklem we mgle, a tu nagle ktoś zaczyna na nas trąbić. Ja bym się zatrzymał myśląc, że inny kierujący postanowił mnie ostrzec, że np. nie mam światła z tyłu lub zaraz coś z bagażu, który wiozę, mi odpadnie, bo jest źle umocowany. Krótko mówiąc zacznę doszukiwać się przyczyny owego ostrzeżenia nim przypomnę sobie o naleciałości w prawie drogowym z czasów, gdy oświetlenie drogowe w pojazdach zasilane było słabej jakości prądnicą, a emitowane przez wolframowe żarniki. Dzisiaj, w czasach halogenów oraz ledyfikacji wszystkiego ten zapis i takie zachowanie na drodze prędzej wzbudzą podenerwowanie u innych użytkowników drogi, niż ułatwią im życie. Nie polecam nadgorliwości w takiej sytuacji, a klakson pozostawmy na bardziej zaskakujące nas sytuacje na drodze.

Światła awaryjne mają sygnalizować awarię?

Kodeks drogowy wyraźnie określa zasady używania świateł awaryjnych. Światła te muszą być włączone na postoju w warunkach niedostatecznej widoczności, o ile pojazd nie stoi poza drogą lub miejsce postoju nie jest oświetlone. Należy także zawsze sygnalizować postój z powodu uszkodzenia pojazdu (jeśli nie można go usunąć z drogi) w miejscu niedozwolonym. Zapewne twórcy tego przepisu w czasach, kiedy go tworzyli, nie mieli pojęcia, że dojdzie do dnia, w którym podczas awaryjnego hamowania nasz pojazd zasygnalizuje to zdarzenie nadjeżdżającym z tyłu uczestnikom ruch właśnie poprzez uruchomienie świateł awaryjnych. Emergency Stop System (ESS) automatycznie włącza światła awaryjne w sytuacji nagłego hamowania, co dodatkowo ostrzega jadących z tyłu o nietypowej sytuacji i zagrożeniu na drodze. Działanie systemu rozpoczyna się w chwili gwałtownego i silnego naciśnięcia hamulca, co zostanie odczytane przez komputer, jako hamowanie awaryjne. Wprawdzie jest to forma ostrzeżenia, lecz nie uregulowana w sposób prawny. Jest to mało prawdopodobne, ale użycie takiego systemu, w świetle prawa i przez nadgorliwego funkcjonariusza, może być uznane za niestosowne. W świetle archaicznych przepisów, nie ma mowy o takim przeznaczeniu świateł awaryjnych, a za ich nadużycie grozi nam mandat od 100 do 300 zł.

Piwko na pontonie i prawko utonie

Prawo o ruchu drogowym to jedna z najważniejszych ustaw regulujących ruch na polskich drogach. Są jednak też inne przepisy i dokumenty regulujące ten stan, a jeden z nich, Kodeks Wykroczeń, swoim zapisem z art. 87 może pozbawić nas uprawnień do kierowania motocyklami nawet na wodzie. Punkt § 1. tego artykuł brzmi: „Kto, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze aresztu albo grzywny nie niższej niż 50 złotych” . A do wyszczególnienia panujących zasad dodatkowo stworzono podpunkty 3 i 4.” § 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów. § 4. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1a lub 2 można orzec zakaz prowadzenia pojazdów innych niż określone w § 1.” W myśl tych przepisów, możemy prowadząc ponton na stawie, po wypiciu piwka, stracić uprawnienia do kierowania motocyklami. Oczywiście tylko wtedy, gdy ponton napędzany jest silnikiem spalinowym.

Takich absurdów jest jeszcze więcej, część z nich zostaje dostrzeżona przez ustawodawcę i ulega zmianie w kolejnych nowelizacjach. Dobrym tego przykładem jest ostatnia zmiana zasad parkowania, które nakazywały parkowanie pojazdów na chodniku tylko kołami osi przedniej, albo jednego boku. Co było tłumaczone m.in. próbą uniknięcia wtłaczania spalin z pojazdów do domów poprzez okna budynków usytuowanych w bezpośrednim sąsiedztwie chodnika.

Lecz nie tylko Polska ma swoje zawiłości, ostatnio przeczytałem, że w Anglii można publicznie oddać mocz na koło swojego pojazdu ale tylko pod warunkiem, że będzie to prawe tylne koło. W motocyklu ciężko będzie udowodnić, czy jest to prawe czy lewe koło, więc nie polecam korzystania z tego przepisu, a w zamian lepiej skorzystać z toalety.

Hubert Zawieja
Prawdopodobnie urodzony z benzyną we krwi, o czym świadczyć może prowadzone przez niego życie. Właściciel serwisu samochodowego, z zawodu mechanik i elektronik pojazdów samochodowych. Nauczyciel praktycznej nauki zawodu szkolący młodych adeptów sztuki zafascynowanych jak on motoryzacją. Prywatnie zakochany bezgranicznie w motocyklach sportowych, miłośnik sportowej turystyki oraz szalonej przygody. Wolny czas spędza na torach wyścigowych, lub w górach, mierząc się w walce z ostrymi winklami. Zimową porą szlifuje formę na nartach i marzy o nowym sezonie. Na służbie w Motovoyager doniesie o wszystkim, o czym powinniście wiedzieć by nic Was nie ominęło i byście mogli czerpać garściami z najwspanialszego hobby na świecie.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Jazda motocyklem na jednym kole, wyprzedzanie na linii ciągłej czy ignorowanie znaków – tak działa policyjny dron [VIDEO]

Odkąd drony trafiły w ręce polskiej policji mam wrażenie, że nie tylko za sprawą jego działania, ale także ogromnego zainteresowania funkcjonariuszy, akcje w których...

KTM wraca do segmentu motocykli sportowych z modelem RC 8C – limitowane wydanie pomarańczowej tórówki

Całkiem niedawno informowaliśmy was o najnowszym modelu ze stajni KTM, który ma za zadanie podbić tory wyścigowe na całym świecie. Teraz w końcu zaprezentowany...

Fotorapid Pro – ten fotoradar zarejestruje niemalże każde wkroczenie

Fotorapid Pro to najnowsza broń do walki z piratami drogowymi, która przygotowana została przez firmę ZURAD. Można go zamontować niemalże wszędzie, a liczba wykroczeń,...

Motocyklista najechał na tył samochodu, spadł mu z głowy kask i zaczął dalej uciekać [VIDEO]

Widząc kolejne filmy wrzucane na platformę YouTube, które zostały nagrane za pomocą wideorejestratorów dochodzę do wniosku, że powinny być one montowane w każdym samochodzie....

Pościgów ciąg dalszy – 143 km/h w terenie zabudowanym, wypadek, ucieczka pieszo i cała masa innych przewinień

Ucieczka w tym przypadku miała być całkowitym odcięciem się od odpowiedzialności karnej. Całe szczęście nic z tego nie wyszło i był to jedynie zapalnik,...