W historii tego motocykla, a w zasadzie samego silnika, splatają się nazwiska trzech wybitnie utalentowanych ludzi. Herbert Fruin był zdolnym i upartym konstruktorem silników wyścigowych. Sammy Miller to legendarny brytyjski zawodnik motocyklowy i właściciel znanego muzeum. I wreszcie John Ring – wieloletni mechanik Sammy’ego, który z zachowanych pojedynczych elementów odbudował tę niezwykłą maszynę.
Zacznijmy od początku. Herbert „Bert” Fruin był pochodzącym z angielskiego Hillingdon wielkim entuzjastą wyścigów motocyklowych. Karierę zaczął pod koniec lat 20. XX wieku od speedwaya. Jak wielu ówczesnych zawodników, zajmował się również przeróbkami i bieżącymi naprawami silników maszyn, na których jeździł. Przy okazji prowadził warsztat i sklep motocyklowy pod nazwą HL Fruin Motorcycle. Skupiał się głównie na lekkich maszynach z silnikami 50-125 cm3. W latach 50. kilkukrotnie startował w klasie Ultra-Lightweight w wyścigach na wyspie Man, niestety nie miał szczęścia i żadnego z nich nie ukończył.
![Fruin 200 cc – dwusuwowa czterocylindrowa wyścigówka spod ręki brytyjskiego ekscentryka [Video]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2023/04/Bert-Fruin-IOMTT.webp)
Niepowodzenia na trasie wyścigów nie ostudziły jednak entuzjazmu Fruina. W 1957 roku postanowił on zająć się na stałe konstruowaniem silników motocyklowych oraz całych wyścigówek. Częściowo korzystając z komponentów dużych producentów stworzył kilka interesujących konstrukcji. Jedną z nich była Dartela z włoskim silnikiem Demm 50 cm3, z którą na początku lat 60. powrócił na wyspę Man… ponownie bez sukcesów. Najciekawszy był jednak omawiany dziś Fruin 200 cc z początku lat 60. Jak głosi anegdota, był to owoc pewnego zakładu zawartego w czasie zakrapianego spotkania w pubie…
Oryginalny biznesplan
Dwusuwowy silnik tej maszyny został zbudowany, a w zasadzie zestawiony przez Fruina z czterech cylindrów motoroweru NSU Quicky, głowic Demm oraz „dołu” własnej konstrukcji. Inżynier miał dosyć oryginalny pomysł na sprzedaż tej jednostki. Otóż oferował za 16 funtów wstępny odlew skrzyni korbowej i zestaw sporządzonych przez siebie planów korbowodu i innych elementów. Klient miał zdobyć pozostałe komponenty i zlecić wyspecjalizowanym warsztatom wykonanie tego, co było w projekcie. Biorąc pod uwagę stan ówczesnego parku maszynowego w Wielkiej Brytanii i umiejętności rzemieślników, pomysł okazał się co najmniej nieudany. Powstało zaledwie kilka pracujących sztuk tych silników (prawdopodobnie tylko trzy), montowanych w różnych ramach.
![Fruin 200 cc – dwusuwowa czterocylindrowa wyścigówka spod ręki brytyjskiego ekscentryka [Video]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2023/04/Fruin-200-cc-Bonhams.jpg)
Powrót po latach
Choć Fruin 200 cc nie odniósł sukcesu rynkowego i wyścigowego, stał się łakomym kąskiem dla kolekcjonerów. Jedną z ocalałych sztuk, a w zasadzie zestaw części, kupił Sammy Miller. Ten legendarny brytyjski motocyklista, kawaler Orderu Imperium Brytyjskiego i Legenda FIM, jest wielokrotnym mistrzem kraju w trialu i innych dyscyplinach motocyklowych. Od lat 80. prowadzi również prywatne muzeum motocykli, w którym posiada obecnie ponad 500 totalnie unikatowych maszyn. Dziś ma prawie 90 lat i wciąż jeździ motocyklami!
Jego wieloletni mechanik wyścigowy, ponad 70-letni dziś John Ring, podjął się dosyć karkołomnej odbudowy Fruina 200 cc. Odtworzony przez niego silnik posiada cylindry i głowice NSU Quickly, dół konstrukcji Fruina i gaźniki Dell’Orto. Skrzynia biegów to Albion 74. Jednostka została umieszczona w ramie MV Agusty 125, wystarczająco szerokiej, by pomieścić wielocylindrowy silnik rzędowy. Fruin 200 cc z pewnością nie jest łatwą i przyjazną w obsłudze jednostką. Na udostępnionym filmie z 2020 roku wciąż był w fazie testów i poprawek.
Przy okazji, jeśli będziecie w południowej Anglii, koniecznie odwiedźcie muzeum Sammy’ego Millera (https://sammymiller.co.uk/). Mieści się ono w odnowionych budynkach starej farmy w pobliżu miasta New Milton. Fruin 200 cc to jedna z kilkuset atrakcji, które czekają was w tym fantastycznym obiekcie. Kto wie, może przy odrobinie szczęścia spotkacie samego właściciela, który na miejscowym parkingu będzie testował kolejną klasyczną maszynę?
