Tak, dobrze przeczytaliście tytuł. Na tyle policjanci ze śląskiej drogówki wycenili zasługi motocyklisty, który nie zatrzymał się do kontroli i podjął ucieczkę. W dodatku wiózł ze sobą pasażerkę. Powód ucieczki? Dosyć typowy…
Policjanci, którzy w sobotę 22 kwietnia chcieli na jednej ze śląskich dróg zatrzymać motocyklistę do kontroli, nie sądzili zapewne, że ta czynność nieco się rozwlecze. Potrzebny był pościg przez trzy miasta, żeby zmusić 32-letniego kierowcę motocykla, który w dodatku jechał z pasażerką, do zatrzymania się. A potem zaczęło się przeglądanie nagrania z wideorejestratora i podliczanie dorobku…
Motocyklista, trzeźwy i z odpowiednim prawem jazdy, dokonał ponad dwudziestu wykroczeń i przestępstwa, jakim było niezatrzymanie się do policyjnej kontroli. Gdyby miał zostać ukarany na miejscu, zebrałby aż 205 punktów karnych i 27 tysięcy zł w mandatach. Policjanci zdecydowali się zatrzymać jego prawo jazdy na trzy miesiące oraz skierować sprawę do sądu.
Musimy przyznać, że ucieczka nie wygląda na szczególnie brawurową, tak jakby motocyklista miał nadzieję, że funkcjonariusze w końcu się znudzą i odpuszczą. Powód takiego zachowania był dosyć prozaiczny i niestety częsty na naszych drogach – motocykl nie posiadał ważnego ubezpieczenia i badań technicznych. Teraz wszystko w rękach sądu – jeśli przy wymierzaniu grzywny pójdzie tropem policyjnych wyliczeń, może to być jedna z najdroższych przejażdżek, o jakich słyszeliśmy na naszym polskim podwórku. Nie mówiąc o możliwych pięciu latach odsiadki za niezatrzymanie się do kontroli…
