niedz., 07 sie 2022

Prawo drogi – motocyklowa powieść sensacyjna. Odcinek 22: Leśne tajemnice

-

Żałowałem bardzo, że nie dałem rady skontaktować się z Siwym. Wtedy wiedziałbym jak działać, co mówić, co było blefem tego psa, a co nie. W tym momencie byłem ślepy i głuchy, a do tego głupi. Postanowiłem grać na czas. Jurski przecież nie jest bogiem. Też ma kłopoty. A najlepszą obroną jest atak, prawda?

W poprzednim odcinku:

Prawo drogi – motocyklowa powieść sensacyjna. Odcinek 21: Popularność Jurskiego

– Ja mam kłopoty, ale i pan ma kłopoty, z tego co wiem. Co z tym przeszukaniem, nagonką na pana, o co w tym wszystkim chodzi?

– Za krótki jesteś synek, żebym cię wtajemniczał, ale prawda, coś musisz wiedzieć. Pewnym wysoko postawionym osobom nie spodobały się moje nietuzinkowe metody działania. Próbowano mnie wrobić w rzeczy, których nie zrobiłem, ale kot spada zawsze na cztery łapy. Nawet, a może przede wszystkim, taki stary jak ja. O mnie się nie martw.

– A pańskie powiązania z Wagabundą? To też są rzeczy których pan nie robi, czy to są właśnie pańskie nietuzinkowe metody?

Jurski spojrzał się na mnie tak, jakbym właśnie mu powiedział, że jego matka jest dziwką. Wytrzymałem to spojrzenie, a po chwili jego oblicze znów emanowało pozorną obojętnością.

– Gdy się paplasz w błocie, musisz się ubrudzić. Zupełnie jak ty. Uważasz, że w tej całej układance jesteś po dobrej stronie, prawda? To dlaczego robisz złe rzeczy? Dlaczego bijesz ludzi, produkujesz narkotyki, uciekasz policji? – Gdy milczałem, bo nie mogłem na te zarzuty nic odpowiedzieć, kontynuował – Z czego żyjesz? Przecież nie pracujesz… Oficjalnie w policji też nie jesteś, nie ma takiego stanowiska płac jak producent metamfetaminy.

– Dobra. Wystarczy. W takim razie niech mi pan powie po której stronie jestem. Bo mi się wydaje, że jestem jakimś pieprzonym najemnikiem w pańskiej szemranej działalności, prywatnej szarej strefie Jurskiego, a jak przyjdzie co do czego, to wsadzą mnie jak pierwszego lepszego dealera…

– Nie jesteś policjantem, ani nie jesteś agentem. Jesteś moim tajnym współpracownikiem. Na żadnej oficjalnej liście też cię nie ma. Nie płacę ci, nie figurujesz w żadnej tabelce. Ale jesteś mój. Tylko ja wiem, że robisz to co robisz dla wyższych celów niż zysk, udział w zorganizowanej działalności przestępczej czy po prostu mokry sen chemika-truciciela ludzi.

– Nie podoba mi się to. Wrobił mnie pan. Myślałem, że pracuję oficjalnie, ewentualnie bardziej oficjalnie. A teraz dowiedziałem się, że ma pan bezpośrednie powiązanie z Wagabundą i bierze pan od nich kasę za… no właśnie, obaj wiemy za co może pan brać.

– Chłopcze, nie wychylaj się za bardzo, bo wiatr ci łeb urwie. Nie musisz wiedzieć pewnych rzeczy i wcale nie powinieneś ich wiedzieć. Jest takie przysłowie – trzymaj przyjaciół blisko, a wrogów jeszcze bliżej – i to jest najmądrzejsza rzecz z mądrości ludowych. Jeśli myślisz, że cały świat przestępczy nie miesza się z ludźmi z firmy, nie przenika się, to jesteś bardzo głupi. Oficjalnie oczywiście to są dwa wrogie obozy, ale prawda jest taka, że kto z kim przestaje, takim się staje. My stosujemy przestępcze metody by osiągnąć swoje cele – popatrz na twoją robotę. Oni próbują nas odwrócić, by osiągnąć swoje. Przy okazji tworzą się antypatie, ale i… przyjaźnie. Serio. Taki jest ten brudny świat. Poqrwiony fest, wiem. Ale czarno-biało to jest tylko w bajce Disneya. Jesteś już dużym chłopcem, powinieneś to wiedzieć.

– Co jeśli pana aresztują, albo coś się panu stanie?

– W pierwszym przypadku będę zeznawał na twoją korzyść. Nic mi gorszego grozić nie będzie za to, że powiem prawdę o tobie. Będę próbował cię oczyścić na ile się da. Ale aby mi ktoś dał radę, musiałaby się zmienić cała góra. Ta najwyższa. Z tą jestem mocno poukładany. Ale nawet jakby to się stało, to wątpię żeby mi to zagroziło. Słyszałeś o aresztowaniu ministra spraw wewnętrznych? – Kiwnąłem głową potakując – To właśnie w wyniku tej chryi na Podchorążych i zrywania desek w moim gabinecie. Bubek myślał, że jest na czubku choinki. Może i tak, ale w tym lesie rosną mocniejsze drzewka od niego, a ja wiem wszystko o każdej dziupli w każdej z nich…

Wszystko zaczynało mi się układać w moim pustym łbie. Jurski bawi się w wielkiego lalkarza. Jest niewidoczny na scenie, ale mocno trzyma w rękach sznurki do każdej kukiełki, którą widzimy w teatrze telewizji. Mocny jest. Z jednej strony mnie to uspokoiło, z drugiej trochę przeraziło. Wystarczy, że pstryknie w palce, a mnie – nas, nie będzie. Jest naprawdę groźny.

– Dobra, a co z moim najnowszym kłopocikiem. Co z funkcjonariuszem Wackiem i jego umierającym kolegą?

– Pic na wodę. Nie przejmuj się. Nikt nie umiera. Zacznijmy od tego, że nie spowodowałeś tego wypadku, a barany sami wypadli z drogi i to na lekkim łuku. Tacy powinni na hulajnogach jeździć, a nie mocnymi radiowozami. Po drugie nasi kochani rządzący chcą ograniczeń dla prowadzących jednoślady. Chcą wprowadzić nowe prawo jazdy na spalinowe motocykle, chcą promować elektromobilność, ograniczając ruch spalinowych jednośladów. Potrzebują więc zrobić narrację, że motocykliści są tymi złymi, a rząd ratuje obywateli od tej zarazy – zabierając im uprawnienia, zakazując jeździć swoimi pojazdami. Ten kretyn, który kierował tą RS-ką, leży na Szaserów ze złamaną ręką i rozbitą banią, bo nie zapiął pasów. Tylko, że to jest tajne przez poufne, więc twarz na kłódkę.

– Ok, a po co w takim razie przyprowadził pan ze sobą na spotkanie tego Wacusia i pozwolił mu mi grozić? Przecież to bez sensu. Jest pan po mojej stronie czy po ich? Bo ja już się nie łapię.

– Oj, uwierz mi, że miałem w tym swój cel. To jest… hmm, mój szwagier. To sprawa rodzinna. Moja siostra jest bardzo upierdliwą, interesowaną osobą. Pieprzyłaby mi latami, że nie pomogłem w tej sytuacji. A tak? No przecież pomogłem.

– Siostry się pan boi? I dlatego pokazał mnie pan policjantowi, który ucierpiał w pościgu? To głupie… A co z tą absurdalną kwotą, której zażądał? Siwy rzeczywiście obiecał, że zapłaci?

– Może i głupie, ale moja siostra jest panią prokurator z dużymi aspiracjami, które trzeba czasem temperować.

Boże, co za rodzina, pomyślałem…

– Pokazałem cię mu, żeby zamknąć im wszystkim ryje. Zaufaj mi. Robię co trzeba. A co do pieniędzy, to się tym nie przejmuj. Potrzebowałem, żeby powiedział to, co miał powiedzieć.

W tym momencie Jurski wyjął mały, kieszonkowy dyktafon cyfrowy, nacisnął guziczek, a z głośnika popłynął potok słów Wacka – Twoje nagranie też może zniknąć, tak jak się to stało z nagraniem Siwego. Tylko to kosztuje. Tyle samo co u niego. Siedzisz? To dobrze, bo cena twojej wolności może zwalić cię z nóg…

– Nic nie będziesz musiał płacić. Ani ty, ani Siwy. Pani prokurator da mi spokój, a jej mąż będzie miał w domu przejeb@ne. Nie za to, że powiedział co powiedział, ale za to, że dał się na tym złapać jak gówniarz. Nie porucha ze dwa miesiące. I dobrze tak ch#owi… Oczywiście to nie będzie moje nagranie, ja z tym nie mam nic wspólnego. To ty wpadłeś na ten wspaniały pomysł, by nagrać szantaż, którego się domyślałeś. Ja jestem czysty, a ty jesteś chroniony. Natomiast ja obiecuję ci, że nagrania z radiowozu jeszcze dzisiaj w nocy nie będzie, a monitoring po drodze okaże się nieprzydatny w sprawie. Spokojnie synek, opiekuję się wami.

No i podręcznikowo zobaczyłem jak na swoje haczyki, niby nie swoimi rękami, Jurski łapie wybrane przez siebie rybki. Zainicjował spotkanie. Potem siedział, nic się nie odzywał. Dał się wypowiedzieć rybce w temacie, w którym ją tutaj zwabił, po czym ją pogonił. Teraz ma ją na haczyku, mówiąc, że wędkę trzymam ja. A Wacuś jeszcze nadal myśli, że to on jest górą.

– Yyyy, dzięki… Tylko zastanawia mnie ile takich kaset ma pan na mnie? – rzuciłem siląc się na obojętny ton.

– Kaset? Nieee, kaset nie mam. Z tobą mam ciekawe materiały video. Ale spokojnie. Są bezpieczne. Na pewno nie trzymam ich pod podłogą swojego gabinetu – wybuchnął głośnym śmiechem.

Do domu harrasem Twardego wracałem z ostrym mętlikiem w głowie. Była to mieszanka podziwu oraz obrzydzenia do tego człowieka. To co robił, było skuteczne, ale i obrzydliwe. Z takim typem lepiej nigdy wódki nie pić. Analizowałem też rozkazy, które wydał mi Jurski. Inaczej tego nie można było określić. To co wymyślił ten stary drań mocno mi nie pasowało. Miałem tego dość, nie chciałem w tym uczestniczyć. Nie nadawałem się do tego. Nie jestem dwulicowy, nie jestem pozbawiony zasad moralnych, nie nadaję się do pracy polegającej na podpie@#$aniu bliskich mi osób. To nie dla mnie. Musiałem się spotkać jak najprędzej z Siwym. I z Majką. Musieliśmy przegadać to wszystko. Tylko im ufałem. W tym momencie sam nie miałem pomysłu jak się z tego wymiksować. Znowu czułem, że grząski grunt, na którym stoję od kilku miesięcy, przestaje dawać mi oparcie.

Wchodząc po schodach prowadzących do mojego mieszkania wyjąłem wibrujący telefon z kieszeni. Dzwonił Siwy. W końcu. Czym prędzej odebrałem.

– Wielki, siema! Musimy się spotkać. Jak najszybciej…

– Wiem, stary, wiem!

C.D.N.

Michał Brzozowski
Motocyklista od 20 lat, z potężnym stażem przejechanych kilometrów, dużą liczbą przetestowanych maszyn i wielką miłością do jednośladów. Przede wszystkim kocha trzy motocyklowe segmenty: hipermocne nakedy, wygodne, duże turystyczne enduro oraz lekkie i zwinne jednocylindrowe supermoto, ale nie stroni od jazdy wszystkim co ma dwa koła. Przetestuje każdy sprzęt, a większość z testowanych motocykli chociaż spróbuje postawić na koło. Absolwent filologii polskiej na UW. Prywatnie pasjonat sportu, a w szczególności rowerów.

2 KOMENTARZE

  1. Zaczyna się robić jak w filmach Vegi . Został poruszony ciekawy temat a mianowicie intensywniejsze kontrolę jednośladów na naszych drogach. Motocyklem poruszam się od ustawy o 125 ccm na prawa jazdy kat. B i nigdy jeszcze nie miałem kontroli dokumentów a jedynie „trzeźwe poranki” a przebiegi roczne oscylują koło 10 tys km . Drugi sezon śmigam na 650 ccm i nadal nie dałem się złapać na przekroczeniu prędkości

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Motocyklista ze śląska otrzymał 13 000 złotych mandatu i 28 punktów karnych [VIDEO]

O tym jak drastyczny jest nowy taryfikator przekonał się motocyklista ze śląska, który za swoje wybryki na drodze otrzymał mandat karny w wysokości 13...

BMW R nineT Scrambler – niemiecka piękność na sprawdzonej bazie [TEST, WADY, ZALETY, DANE TECHNICZNE]

Wydawać się może, że BMW po tylu latach produkcji motocykli doskonale wie jak powinny jeździć i wyglądać jednoślady. Zaglądając jednak do gamy producenta z...

Elektryczna Kawasaki Ninja E1 coraz bliżej

Już od 2019 roku Kawasaki zaznacza, że bardzo chciałby do swojej oferty wprowadzić motocykl elektryczny. Japończycy po dłuższej przerwie wrócili do prac na elektrykiem i...

Wymienne baterie w motocyklach elektrycznych coraz bliżej

Wymienne baterie w motocyklach elektrycznych coraz bliżej. Kolejni producenci dołączają do konsorcjum, którego celem jest opracowanie uniwersalnego systemu wymiennych akumulatorów. Chyba największa bolączką elektrycznego motocykla...

Honda pracuje nad asystentem pasa ruchu – nadchodzi autopilot

Honda pracuje nad asystetentem pasa ruchu montowanym w motocyklu. Czy nadchodzi motocykl z autopilotem? Honda lubi wyznaczać sobie ambitne cele. Jednym z nich jest zredukowanie...