Rajdy motocyklowe były jedną z wielu nieznanych dziś stron polskiej motoryzacji okresu komunizmu. W licznych imprezach startowali najlepsi zawodnicy z całego świata. Oto relacja z Rajdu Tatrzańskiego z 1960 r. Z Junakiem w tle.
Były czasy, kiedy Polska była jednym z największym producentów jednośladów na świecie. Komunistyczne władze skrzętnie wykorzystywały fascynację Polaków motocyklami organizując rajdy i inne imprezy poświęcone tematyce motocyklowej.
Choć głównym celem takich przedsięwzięć była socjalistyczna propaganda, trzeba oddać organizatorom sprawiedliwość – każdy rajd zorganizowany był bardzo profesjonalnie. Organizatorzy dbali o obecność utytułowanych zawodników i odpowiedni poziom trasy.
Przykład Rajdu Tatrzańskiego z 1960 r. pokazuje, że polskie imprezy nie należały do najłatwiejszych. Zapomniane już dziś motocykle AJS czy Ariel stawały w szranki z polskimi Junakami ze Szczecina, które mimo przytrafiających się czasem problemów, zaskakująco dobrze dawały sobie radę w ekstremalnie trudnych warunkach terenowych.
Duma rozpiera, kiedy się patrzy na relacje z tamtych lat.
