pt, 14 Maj 2021

Zlot motocyklowy na Jasnej Górze – wyraz wiary, buntu czy totalna głupota? [felieton, komentarz]

-

W niedzielę 11 kwietnia 2021, pomimo nadal męczącej nas pandemii, która zbiera swoje koszmarne żniwo, do Częstochowy zjechały tysiące motocyklistów. Powody każdy miał zapewne trochę inne. Wiara, chęć skorzystania z pięknej pogody, potrzeba przewietrzenia siebie i motocykla, czy chęć wyrwania się z okowów przytłaczającej i męczącej rzeczywistości, w której zasłaniamy twarze, nie widujemy się tak często ze znajomymi jak kiedyś, czy w wypadku niektórych pracujemy z domów. Oto mój subiektywny komentarz owego wydarzenia.

  • Kontekst
  • Motocyklizm a wiara
  • Komentarz (subiektywny)

Kontekst

Po pierwsze, jestem ateistą, ale szanuję cudzą wiarę. Moje przekonia nie bronią mi uszanować tego, że dana osoba wierzy w Boga, Allaha, Jahwe i inne wcielenia Stwórcy. Nie moja to sprawa i dopóki jeden czy drugi gorliwy wyznawca nie bije mnie po twarzy, to wszystko jest ok (czyli w polskiej rzeczywistości trochę nie jest, ale to insza inszość, a my tu powinniśmy dyskutować o motocyklach).

Po drugie jestem motocyklistą. Oznacza to, że rozumiem doskonale chęć jeżdżenia, latania, śmigania i podróżowania. Kocham to, wiem że jest wiele osób, które tak jak ja, nie jest w stanie bez tego żyć. Szanuję to i wspieram ze wszystkich sił. Moje serce jest z pojedynczymi bikerami, zajawkowiczami na plastikach, klubami motocyklowymi, a nawet psychofanami Synów Anarchii. Bo jest to wyraz pasji, wolności i fantastyczny styl życia.

Po trzecie, jestem Polakiem. A zatem znam naszą zje$%#ą mentalność. Jesteśmy pretensjonalni, dociekliwi, buńczuczni, niepokorni. Kiedy ktoś nam coś każe i mówi, że to będzie dla nas ok, to zamiast się zastosować pytamy dlaczego, po co, mówimy nie, buntujemy się, mamy wywalone graty, bo wiemy lepiej, choć dupa z nas, a nie eksperci. 

Zlot na Jasnej Górze, czyli msza, czyli akt wiary

Skoro mamy już nakreślony kontekst mojego osobistego podejścia do tematu, to w tym miejscu należy wyrazić podziw dla tysięcy bikerów, którzy w miniony weekend skorzystali z przepięknej pogody i wyjechali na drogi. W niedzielę 11.04.21 część z nich postanowiła przemierzyć setki kilometrów, aby zdemolować trawnik pod sanktuarium w Częstochowie i wspólnie się pomodlić. Serce rośnie, kiedy widzi się zdjęcia z tego wydarzenia. Coś, czego dawno nie widzieliśmy, za czym wielu z nas tęskni. Morze motocykli i ich jeźdźców. Coś pięknego. Kto by tam nie chciał być. Ten dźwięk, to poczucie wspólnoty. Tak dla nas ważne i potrzebne w tych dziwnych i trudnych czasach. Przyznaję się bez bicia, jak z całego serca nienawidzę parad motocyklowych, tak w okowach ograniczeń i zakazów, miałbym ochotę poturlać się w jakiejś paradzie.

Na miejscu zapytani przez dziennikarzy organizatorzy podkreślali, że tzw. Zlot Gwiaździsty to coroczna tradycja, choć w tym roku to nie zlot, a msza, a uczestnicy mają dostępne plakaty informacyjne, komunikaty i urządzenia do dezynfekcji rąk. Że w większości zachowali reżim sanitarny, odległości etc., etc. 

Zlot, a nie zlot

Wszystko pięknie ładnie, ale zbyt wielu bikerów znam, żeby uwierzyć w bajania o tym, że większość obecnych stosowała się do zaleceń związanych z bezpieczeństwem. No bo jak nie widząc ziomka, nie zbić z nim piony i nie poklepać się po ramieniu. Jak uniknąć tego, by nie zdjąć maseczki, zapalić wspólnie fajka czy pośmiać się na uboczu? Osobiście nie wierzę w takie cuda. Jeżeli ktoś myśli inaczej, to z całym szacunkiem, ale oszukuje sam siebie. Motocykliści w wielu wypadkach to osoby chcące żyć po swojemu. Żadne zakazy i nakazy nie spętają ich wolności, bo oni wiedzą lepiej, odpowiadają sami za siebie.

Co zaś tyczy się wiary, to przyznaję że włos na głowie się jeży, kiedy czyta się bzdury wygadywane przez niektórych uczestników, które jedynie podkreślają to, co widnieje powyżej. Jak już napisałem, kwestia wiary to temat indywidualny. Wiara jednak nie powinna przysłaniać zdrowego rozsądku. Myślę, że wielu chorych i zmarłych to osoby wierzące. Niemniej jednak przytaczam takie oto cytaty:

“Jak ktoś jest wierzący, to zawierza swoje życie i zdrowie Matce Bożej, więc warto. To nie jest zlot, tylko msza.”

“Obawy są, ale jednak tradycja i wiara czyni cuda.”

Początkowo chciałem pozostawić te cytaty bez komentarza, ale nie mogę. W niektórych kulturach przewiązywanie stóp dzieciom i łamanie ich jest uznawane za tradycję. Tak samo jak i wyciąganie szyi dziewczynkom metalowymi kręgami. Kiedyś uznawano za świetną tradycję aranżowane małżeństwa. Jeszcze w XX wieku na polskich wsiach wierzono i kultywowano pochówek osób podejrzanych o wampiryzm poprzez ucinanie im głów i przebijanie serc kołkiem lub nożem od brony. Do dzisiaj w niektórych miejscach naszego kraju odbywają się procesje z tzw. tańcem feretronów (polecam wyszukać na youtube). Wiara i tradycja moi mili… wiara i tradycja.

Zbiorowa odpowiedzialność

Czy na powyższym zdjęciu widać odstępy między ludźmi? Czy jest zachowany dystans i ograniczenie zebrania się w jednym miejscu do pięciu osób i odstęp 100 metrów między takimi zgromadzeniami?

Dlaczego uważam, że takie posunięcia są piękne, ale bezdennie głupie? Ponieważ istnieje coś takiego jak zbiorowa odpowiedzialność. Ponieważ powinniśmy dbać o siebie nawzajem i robić co tylko się da, aby zminimalizować skutki pandemii, która męczy nas już od roku. Cierpi na tym kompletnie każdy aspekt naszego życia, w tym nasze życie motocyklowe. Padają kolejne obszary biznesu. Gastronomia leży i kwiczy. Na cholerną siłownię nie można w spokoju pójść, bo ktoś uznał, że to właśnie tam będzie można się zarazić COVID-em. Szpitale już są niewydolne, czego skutkiem jak widać jest stale rosnąca liczba zgonów wskutek, lub powiązana, z zakażeniem koronawirusem. 

Jako dbanie o siebie nawzajem rozumiem też choćby świadome ograniczanie tego typu zbiorowisk ludzkich. Zaangażowały one nie tylko rzesze motocyklistów, ale i setki osób, które musiały zadbać o bezpieczeństwo tego wydarzenia. Osobiście uważam to za wyraz skrajnego braku odpowiedzialności. Bo jeżeli uważamy, że to było ok, to bardzo proszę otworzyć siłownie – w końcu wszyscy tam już od dawna wiedzą, że sprzęt należy po sobie dezynfekować i nauczyliśmy się tego na długo przed pojawieniem się koronawirusa. Poproszę o otwarcie restauracji, bo przecież wszyscy możemy chodzić do nich odpowiedzialnie. Poproszę o otwarcie marketu budowlanego, bo to nie jest miejsce do spotkań towarzyskich, tylko do kupienia młotka lub grabi. Poproszę o otwarcie basenów, bo to miejsca, gdzie do nikogo się nie przytulamy, tylko dbamy o zdrowie.

Dlaczego wszystkie świeckie wydarzenia są odwoływane, ze względu na pandemię, a wszystkie sakralne nie? Czy to jest w porządku? Nie wydaje mi się…

Myślę, że każdy z nas ma dosyć pandemii. Ale ignorowanie realnego zagrożenia i dokładanie cegiełki obciążającej ten niższy kraniec równi pochyłej to czysta głupota. Może z perspektywy jednej osoby ta metaforyczna cegiełka nic nie waży. Ale w niedzielę, w jednym miejscu zebrało się ok 10 tysięcy takich nieświadomych budowniczych z ich cegiełkami.

Ile z tych osób czuło się dobrze, lecz nie wiedziało że przechodzi COVID bezobjawowo? Osobiście liczę na to, że nie było tam żadnej takiej osoby. Ale w tej skali byłby to cud. A ja nie wierzę w cuda.

Jarek Dobrowolski
Jarek Dobrowolski
Jarek Dobrowolski, miłośnik dwóch kółek, którego nie zatrzymuje nic poza głębokimi śniegami. Autor kilku projektów literackich. Celem jednego z nich jest przekroczenie granicy pomiędzy byciem turystą, a rasowym podróżnikiem i odnalezienie prawdziwego znaczenia tego czym jest przygoda i jak ją rozumiemy. Ciągle poszukujący minimalistycznych rozwiązań przynoszących maksymalne efekty ostrożnie dobiera wyposażenie oraz szlifuje umiejętności. Beznadziejnie zakochany w swoim BMW R1150 GS adventure.

2 KOMENTARZE

  1. Przekaz tego tekstu jest taki – ja się boję i mój Pan mi zabrania wychodzenia z domu, to niech inni też nie mogą! Sam nie mogę to innemu nie dam. Chcesz Pan bezpieczeństwa? Sam sobie Pan siedź w domu. Inni jak widać nie WIERZĄ w bajeczki o kredycie we frankach i wirusach, no bo jakby faktycznie to był problem, to ludzie by się bali – bo umierają ich bliscy, a się nie boją. A co do wiary, to zawsze mnie dziwi, ze mamy XXI wiek, a ludzie wierzą w bajki, przyjmują różne rzeczy na wiarę (ale jest spoko, bo większość wierzy to jestem usprawiedliwiony). PO PIERWSZE – to nie przez wirusa “Cierpi na tym kompletnie każdy aspekt naszego życia, w tym nasze życie motocyklowe.” tylko przez politykę rządu. PO DRUGIE – nie ma żadnego dowodu na to, że zamykanie czegokolwiek z powodu wirusa ma sens. PO TRZECIE ,,W Polsce, co roku 70 000 mieszkańców umiera z powodu palenia tytoniu, a kolejne 8 000 zgonów jest spowodowanych biernym paleniem.” Na “wirusa” umarło w Polsce niecałe 60 tysięcy mieszkańców.

    • A to jest ciekawe zjawisko! Myślę o tej przemożnej, niepohamowanej potrzebie zamanifestowania swojej głupoty. To wyjątkowo ciekawe zjawisko z pogranicza masochizmu, niby nie muszę komentować, ale jednak nie mogę wytrzymać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Jak sprawdzić punkty karne? Zrób to bez wychodzenia z domu [PORADNIK]

Jeżeli często zdarza wam się na drogach spotkanie z policjantami, które niekoniecznie jest rutynową kontrolą, to warto trzymać rękę na pulsie, tzn. wiedzieć ile...

Na 60-lecie firmy Brembo powstał specjalny, podświetlany zacisk hamulcowy [VIDEO]

Tak naprawdę to nie wiem po co, nie wiem dlaczego i nie wiem jak. Faktem jest jednak, że firma Brembo obchodzi w tym roku...

Yamaha XSR 125 pojawi się w Europie?

W segmencie motocykli o pojemności 125 cm3 kupujący mają naprawdę ogromny wybór. Cieszy fakt, że producenci jednośladów coraz więcej uwagi poświęcają niewielkim pojemnościom, które...

Prawdziwy przyjaciel podróży. Suzuki V-Strom 650/XT Travel Pack Edition [test, opinie, dane techniczne, cena]

W podróży najlepiej sprawdza się zaufany przyjaciel. Ktoś, kto nie zawiedzie, dotrzyma kroku oraz pomoże dotrzeć do celu z uśmiechem na twarzy. Postanowiłem sprawdzić,...

Polska premiera 3 generacji Suzuki Hayabusy za nami

Były piekielnie ostre motocykle, był pas lotniska, była świętokrzyska trasa i przepyszny grill. Tak w dużym skrócie wyglądała Polska premiera 3 generacji Suzuki Hayabusy....