pt, 14 Maj 2021

C0VIDowy wku*w motocyklisty – czyli o tym co mnie boli i wkurza [FELIETON]

-

Wiecie jak chciałbym zacząć ten felieton? Niecenzuralnie, ale nie będę tego robił, dlatego powiem wam, że widząc otaczającą nas sytuację chciałbym powiedzieć dokładnie to samo, co Marek Kondrat leżący na łóżku w filmie “Dzień Świra”. Tak wygląda moja reakcja na otaczającą mnie aktualnie codzienność. Dlaczego?

Jako że jest to felieton, piszę do was bardzo prywatnie. Nie będę poruszał tutaj pandemicznych, skuteczności szczepień, działań rządu czy liczb statystycznie chorych i testowanych. Porozmawiajmy o tym, co zmieniło się dla nas, czyli motocyklistów. O tym co nas wkurza, drażni, irytuje, podoba… choć podobać to nam się nie ma zbytnio co…

Przede wszystkim zacznę od tego, że nie sądziłem, iż kiedyś to powiem, ale tak, chciałbym wrócić na studia. Mamo, tato – jeżeli to czytacie, to tak, napisałem to w pełni świadomy. Ta szalejąca gorączka pandemiczna sprawiła, że poniekąd tracę swoje najlepsze lata młodości, które musiałem zamienić w powrót do rodzinnego domu i perypetie niewielkiego miasteczka. Od tamtego momentu było już tylko gorzej, ale i tak dziękowałem swojemu padre za to, że mam w bryle budynku garaż, w którym spokojnie mogę spełniać się pod względem motocyklowym. Bzdura. Garażowe posiedzenia to odskocznia i hobby. Po prostu lubię majsterkować, ale z jednym rezultatem – dobrze przepracowana przy motocyklu zima = udany i bogaty w wyjazdy sezon. No to się chyba zawiodę…

Grossglockner Hochalpenstraße z dnia na dzień – spontaniczna wyprawa weekendowa w Alpy

Pierwszy lockdown

Pierwsze surowe obostrzenia sprawiły, że wybuchła ogólnorozumiana panika. Ile pojawiło się wówczas pytań, które brzmiały identycznie – Czy mogę jeździć motocyklem? Spadły na mnie, jako na młodego człowieka, takie rzeczy, które nigdy mi się nie śniły, a w filmach zazwyczaj należą do kategorii fantastyka. Nie mogłem sobie wyobrazić tego, że nie będę mógł wyjść z domu, spotkać się z kumplami, pojechać pod namiot czy przejechać się motocyklem. Tamten okres był dla mnie trudny, jako dla buntowniczego 21-latka, ale wporzo. Postanowiłem w duchu, że będę grzeczny. Dla siebie i dla wszystkich, ale przede wszystkim z troski o powrót normalności. Pojawiła się lampka w ciemnym tunelu – wakacje, wyjazd motocyklowy, praca, plaża, obiad w knajpie. Powoli wracało to, o czym wszyscy marzyliśmy. Niestety nadeszła jesień, taka prawdziwa. Ponura i depresyjna.

Lockdown numer 2

Te obostrzenia wszyscy przechodzili tak sobie. Pogoda za oknem nie namawiała do jazdy motocyklem, przyzwyczaiłem się do studiowania online, a w garażu stał kolejny projekt. W sumie było spoko. Zima jak to zima, aby ją prawidłowo odbębnić muszę wybrać się na snowboard, pojechać na kulig i zjeść kiełbaskę z ogniska, ogrzewając się przy nim na kilkustopniowym mrozie. Jakoś udało mi się to zrealizować, ale nie było łatwo. Zresztą sami o tym wiecie – legalny wyjazd w góry, to nie jest była taka łatwa sprawa. Po ciemnych chmurach, znowu zaczęło wychodzić słońce, które jednak ponownie spadło za horyzont z dużym impetem.

Lockdown numer 3

Moja cierpliwość została wystawiona na ogromną próbę. Trzymając się raczej zasad w mniej lub większym stopniu stwierdziłem, że ludzkość dłużej tej dziwnej sytuacji nie wytrzyma. Wobec tego zacząłem wraz z pierwszymi promieniami wybierać się na motocyklowe przejażdżki. Ku*wa. Nic nie jest takie jak kiedyś. Brakuje mi jednośladowych pogawędek na stacji paliw z obcymi kolesiami, nie chce podejść nawet do mnie bezdomny i poprosić o niewielki datek. Kominiarka zaczęła sprawiać, że czuję się w sklepie, wróć. One też już są zamknięte. Na stacji paliw czuje się jak bandyta, który za kilka moment poprosi grzecznie o zawartość kasy. Odwołane zostały wszystkie zloty, ale nie to jest w tym najgorsze. Każdy wyjazd motocyklowy wiązał się z wolnością – mogłem jechać gdzie chcę, zwiedzić co chcę, zjeść gdzie chcę i mieć w dupie wszystko. Teraz? Jadę tam gdzie mogę, kiedy mi na to pozwoli ktoś z góry, nie mogę zwiedzić nic, nigdzie zjeść, ani nigdzie się przespać.

Pamiętacie jakie uczucie towarzyszyło wam kiedy Polska weszła do strefy Schengen? Doskonale o tym wiem, bo mieszkam w przygranicznej miejscowości. Teraz wróciły kolejki, zresztą w nich stoją tylko pracownicy transgraniczni. Zwykły Kowalski nie może na ten moment za bardzo nigdzie pojechać, zwiedzić interesujących go krajów, bo wszystko stanęło na głowie. Motocyklowe wyjazdy dalej niż po Polsce, które na ten moment są mocno ograniczone, mogą odbyć się jedynie mając dużo farta, ewentualnie palcem po mapie. W moim przypadku dwie fajne wyprawy stoją pod znakiem zapytania, nawet bardzo dużym. Spoko, pojadę wtedy w głąb naszego kraju, ale nie w tym sens. Brakuje mi wolności, tej, którą dawała mi jazda motocyklem. Nie chcę być więźniem systemu, ale mam wrażenie, że sytuacje tego wymaga.

Co teraz? Nic. Czekam. Czekam z cholerną nadzieją na jedno – że każdy z nas będzie mógł uprawiać motocyklizm według własnego widzimisię. Życzę wam tego i sobie, bądźcie cierpliwi, uważajcie na siebie i pamiętajcie, że prędzej czy później wrócimy do pełnej normalności i poczujemy tę wolność. Mam nadzieję, że z tej całej sytuacji wyciągniemy nauczkę, która pozwoli na to, aby zapobiegać takim sytuacjom. W sumie? Cieszyć się będę nawet z tego, jeżeli ludzie po prostu nauczyli się przez całą pandemię myć ręce… NORMALNOŚĆ WRÓĆ!

Wiktor Seredyński
Wiktor Seredyński
Od najmłodszych lat jest miłośnikiem dwóch kółek, a co lepsze, początkowo zamiast za dziewczynami, oglądał się za przejeżdżającymi motocyklami. Ta choroba została mu po dziś dzień i nie ma ochoty się z niej leczyć. Fan garażowych posiedzeń i dłubania przy motocyklach przy akompaniamencie Dire Straits. Po godzinach amatorsko toruje i często podróżuje motocyklem, szczególnie upodobał sobie wyjazdy pod namiot. Aktualnie na trzecim roku studiów dziennikarstwa w Katowicach. Zapalony fan MotoGP i Marqueza. Plany na przyszłość wiąże z motocyklami – i prywatnie, i w pracy.

4 KOMENTARZE

  1. Nie łam się! Pomyśl z tej strony: obostrzenia dają możliwość prawdziwego łamania zasad i bycia true rebel motórzystą! Może nie zjesz w knajpie,ale można zawsze posiedzieć przy ognisku, robić namiot i traktować to jako “powrót do korzeni”. Jak skończę tego posta to idę rozgrzewać maszynę po zimie i nic i nikt mnie nie zatrzyma! A zlot też sobie można zorganizować, wystarczy chcieć! Fakt, że nie wolno tylko doda mu pikanterii,jak w USA w czasach prohibicji;)

  2. Mamy pandemię. Ludzie chorują i umierają, albo umierają im bliscy. Nie masz covida, ale chorujesz na coś innego? Jeszcze gorzej, do lekarza się nie dostaniesz, do szpitala cię nie wpuszcza, operacje przełożą na świętego nigdy – i dopiero się rozchorujesz, albo i umrzesz. Inni z kolei tracą pracę, a nie jesteśmy już zielona wyspą, i na kolejną raczej nie ma szans. Jeszcze inni tracą własne biznesy, firmy budowane latami – teraz plajtują. Nasze dzieci od roku siedzą w aresztach domowych, zamiast rozwijać swoje zdolności społeczne wśród rówieśników jeszcze bardziej uzależniają się od elektroniki, gier i mediów społecznościowych. Ich nauka w formie zdalnej o efektywności ułamka normalnego trybu nauczania długo będzie się odbijała na wszelkich kolejnych egzaminach i koniecznością wyrównywania poziomu od podstawówki po studia, z doktoranckimi włącznie.

    A autor w świetle tego wszystkie ma problem bo… Bo właśnie co? Ma fanaberie wyjechać za granice i nie chce jeździć po Polsce? Nie chce kupić sobie namiotu? Bo koniecznie musi zjeść w restauracji z kelnerem, zamiast pizzę z pudełka, na ławce w parku?

    Takie problemy to nie problemy w obecnych czasach. Tak jaki już pisałem: umieramy, tracimy bliskich, tracimy dochody, nasze dzieci się nie mogą normalnie rozwijać! A tu tragedia, bo trzeba trochę zmienić formułę spędzania wolnego czasu.

    Autor musi być albo bardzo szczęśliwym człowiekiem, że te problemy go nie dotknęły, albo, i chyba na pewno, wybitnym i zadufanym w sobie egocentrykiem.

    Taki artykuł w ogóle nie powinien się ukazać, a jeżeli już to jako list od czytelnika (w czasopiśmie młodzieżowym) za który redakcja nie bierze odpowiedzialności. Tymczasem trafia na łamy portalu (czasopisma?) ludzi w różnym wieku, różnej sytuacji życiowej, zawodowej, rodzinnej z prawdziwymi problemami.

    Droga Redakcjo przyglądaj się temu co piszą Twoi redaktorzy, a potem zastanów się kto może odbiorcą ich tekstów i jak to może zostać odebrane.

    • Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wiktor jest młody, ma 22 lata. Ucieka mu jego najlepszy czas – i to jest dla niego problemem. Druga sprawa, że jest to portal motocyklowy, i na każdy problem patrzymy przez pryzmat motocykli. Nie służby zdrowia, polityki czy sytuacji rodzinnej i finansowej.
      Sztuka felietonu polega też na tym, że każdy może wyrazić WŁASNE zdanie na dany temat. A ja, jako naczelny, nie jestem cenzorem, by młodemu chłopakowi zabronić wypowiadać swoich myśli, jeżeli ma na to ochotę. Jest to temat do dyskusji – Ty właśnie wyraziłeś swoje osobiste, zupełnie odmienne zdanie i o to właśnie chodzi. A może powinienem nie zatwierdzić Twojego komentarza, bo… nie mam dzieci, i nie jest to dla mnie problem, że nie młodzież nie chodzi do szkoły? No właśnie… Każdy ma swoje problemy – jeden większe, inny mniejsze i każdy (jeszcze) w tym kraju może o nich mówić. Nie cenzurujmy się nawzajem.
      Pozdrawiam – Brzoza

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Na 60-lecie firmy Brembo powstał specjalny, podświetlany zacisk hamulcowy [VIDEO]

Tak naprawdę to nie wiem po co, nie wiem dlaczego i nie wiem jak. Faktem jest jednak, że firma Brembo obchodzi w tym roku...

Polska premiera 3 generacji Suzuki Hayabusy za nami

Były piekielnie ostre motocykle, był pas lotniska, była świętokrzyska trasa i przepyszny grill. Tak w dużym skrócie wyglądała Polska premiera 3 generacji Suzuki Hayabusy....

Starcie miejskich urwisów – Zontes 310R i BMW G 310 R 2021 [dane techniczne, test, opis]

Przeznaczeniem prezentowanych motocykli nie są długie wyprawy, tory wyścigowe czy bezdroża. Jest jednak miejsce, gdzie sprawują się nad wyraz dobrze, sprawdzając się lepiej od...

Yamaha XSR 125 pojawi się w Europie?

W segmencie motocykli o pojemności 125 cm3 kupujący mają naprawdę ogromny wybór. Cieszy fakt, że producenci jednośladów coraz więcej uwagi poświęcają niewielkim pojemnościom, które...

Popraw prowadzenie swojego klasycznego Bonneville! Amortyzatory Fox w katalogu akcesoriów Triumpha!

W sezonie 2021 Triumph wypuszcza na rynek nowego Bonnevilla T120. Ten klasyczny motocykl urzeka wyglądem, a jego nowa odsłona ma jeszcze lepiej się prowadzić....