EkstraCzy zawsze trzeba pokazywać LWG? Pozdrowienie tego motocyklisty zakończyło się fatalnie

Czy zawsze trzeba pokazywać LWG? Pozdrowienie tego motocyklisty zakończyło się fatalnie [VIDEO]

-

Oczywiście sam gest pozdrawiania się motocyklistów jest według mnie jak najbardziej potrzebny. To miłe, że mijając innego kierującego motocyklem na drugim końcu świata, pozdrawiamy się poprzez uniesienie lewej dłoni. Wszystko ma jednak swoje granice, a wyznaczać je powinno nasze, oraz innych bezpieczeństwo.

Zawsze chętnie odmachuję innym motocyklistom na drodze, bez względu na to jakim segmentem się poruszają, czy jakiej pojemności mają silnik. Wszyscy jesteśmy równi, dlatego w tym przypadku nie stosuję żadnych podziałów. Jest tylko jeden wyjątek, gdy nie odrywam dłoni od kierownicy lub zastępuję ten gest skinieniem głowy. Dzieje się w to w momentach kolizyjnych i niebezpiecznych, kiedy wiem, że pokazanie lewej w górę może wiązać się ze sporym zagrożeniem. Szczególnie rezygnuję z tego podczas jazdy w korku, dojazdu do skrzyżowania lub ronda, a także podczas jazdy autostradą. Podczas każdej z tych sytuacji tworzy to przede wszystkim dodatkowe niebezpieczeństwo, a czas powrotu dłoni na kierownicę oraz wciśnięcie sprzęgła może trwać za długo.

Zapomniał o tym kierowca skutera, który nade wszystko postanowił pomachać przejeżdżającym z naprzeciwka motocyklom. Sytuacja wręcz książkowa – samochody osobowe z przodu zaczynają się zatrzymywać, a liczba nadjeżdżających z przeciwnego kierunku jednośladów wydaje się nie mieć końca. Później już była tylko panika, strach w oczach, blokada przedniego koła oraz gleba. Czy było warto? Oczywiście, że nie. To zdecydowanie będzie nauczka na całe życie, że są ważniejsze rzeczy, niż feralna w tym przypadku, lewa w górę.

LWG – komu macham, komu nie… [FELIETON]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Wiktor Seredyński
Wiktor Seredyński
Od najmłodszych lat jest miłośnikiem dwóch kółek, a co lepsze, początkowo zamiast za dziewczynami, oglądał się za przejeżdżającymi motocyklami. Ta choroba została mu po dziś dzień i nie ma ochoty się z niej leczyć. Fan garażowych posiedzeń i dłubania przy motocyklach przy akompaniamencie Dire Straits. Po godzinach amatorsko toruje i często podróżuje motocyklem, szczególnie upodobał sobie wyjazdy pod namiot. Zapalony fan MotoGP i Marqueza. Plany na przyszłość wiąże z motocyklami – i prywatnie, i w pracy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ