Airoh Commander miał według mnie spełniać jeden ważny warunek – mieć optymalny stosunek ceny do jakości. Kask ten można wyrwać poniżej 1000 zł, choć jego cena regularna, w moim malowaniu, to 1399 zł. Dobry kask typu adventure… ale nie bez wad. Zapraszam na mój subiektywny test tego produktu.

Autor: Jarek Dobrowolski – Projekt Mongolia

Airoh Commader mocno wpadł mi w oko, choć początkowo bardziej skłaniałem się ku modelom Bell MX9 czy O’neal Adventure. Cenowo jak zwykle celowałem w solidną średnią półkę, ponieważ ogrom wydatków na skompletowanie sprzętu ciągle jest dla mnie mocno przytłaczający. Od dawna jednak mam dość tzw. byle jakości i szukam sprzętów wygodnych, użytecznych, trwałych i w rozsądnej cenie.

Kaski adventure stanowią kompromis pomiędzy użytecznością kasków offroadowych, a wygodą turystycznych. Lekkie, nieco wydłużone, posiadające wiele otworów wentylacyjnych, ale i takie akcesoria jak daszek, szyba czy blenda. Uznałem, że pora na nowe. Jakie zatem były moje pierwsze wrażenia?

Kurcze, ale lekki!

Airoh Commander to najlżejszy kask jaki w życiu miałem na głowie (nie licząc orzeszka). Jego waga (1400 g) sprawiła, że mój stary Shark w rękach przypominał mi te dni, kiedy robi się progres na siłowni – duży i ciężki. Włożony na głowę Airoh zdaje się trochę ciasnawy. Jasne, mam wielki baniak, ale zwykle rozmiar XL (60-61 cm) jest dla mnie bardzo ok. Tutaj oznaczenie jest takie samo, jednak kask zdaje się być ciasnawy. Pragnę też nadmienić, że uparłem się by nowy nabytek, w odróżnieniu od poprzednich, nie był w jedynym słusznym kolorze, czyli czarnym macie. Mój Airoh, ze względu na widoczność na drodze, miał być biały. W sklepie dostępne były rozmiary XXL, ale już w fantazyjnych malowaniach, a to nie znajdowało mojego zainteresowania. Ponadto wrażenie ciasnoty było niemalże takie samo niezależnie od rozmiaru, więc zdecydowałem się na XL.

Blenda to i plus i minus tego kasku

Oglądany w sklepie Commander wydawał się całkiem solidny. Szyba pracowała pewnie, jednak wysunięcie blendy wymagało nieco wysiłku. W czytanych przeze mnie recenzjach było to listowane jako minus. W moim mniemaniu, jeżeli tylko dźwignia się nie wyrobi to najważniejsze, że element spełnia swoje zadanie. Ważne, że kask ma super szeroki wizjer, a blenda chowa się do końca i nie przeszkadza.

Podczas oględzin nie zwróciłem uwagi na wentylację na szczęce – ma ona trzy przełożenia… tutaj włoski producent się nie popisał i wentylacja w środkowym ustawieniu nie trzyma się zbyt pewnie. Trzeba zatem ustawiać na w pełni otwarte albo w pełni zamknięte. Biorąc pod uwagę pracę blendy, dochodzę do wniosku, że to najwyraźniej dążenie do równowagi we wszechświecie.

Gdyby sprzedawca założył pinlock…

Kask sprzedawany jest razem z pinlockiem. Super sprawa, jednak zastanawiam się czemu nie jest on od razu zamontowany. Odpowiedzialność prawidłowego zamocowania akcesorium zwalana jest na właściciela. Biorąc pod uwagę, że odkręcenie szyby wymaga użycia specjalnego klucza (nie ma możliwości odkręcenia ręcznie), to wstępna konfiguracja kasku zajmuje chwilę i wymaga ostrożności (żeby nie porysować skorupy kluczem, lub nie pozostawić odcisków palców pod pinlockiem).

Kask posiada mocowanie kamery GoPro… ja używam Sony Action Cam, więc nie udało mi się zamontować tego akcesorium.

Jak zatem jeździ się z daszkiem? Całkiem fajnie. Zawsze irytowało mnie, że rano czy wieczorem blenda zwykle nie dawała rady z filtrowaniem słońca. Mając daszek wystarczy pochylić głowę, by choć częściowo zasłonić się przed oślepiającymi promieniami.

Czy daszek przeszkadza w trasie? Chyba nie. Nie odczułem żadnej różnicy, przy prędkościach do 140 km/h. Powyżej zwykle już tak bardzo wieje, że trudno się czepiać szczegółów. Warto nadmienić, że testowałem go na BMW 1150 GS Adventure, który ma sporą szybę.

Commander jest bardzo dobrze wentylowany. Przy wyposażeniu się w kołnierz (nie jeżdżę w kominiarce) nawet w bardzo chłodne dni jest naprawdę ciepło. Co więcej, Airoh jest średnio głośny (a może średnio cichy?). Oznacza to, że nie ma tragedii. Wkrótce zamontuję do niego jakiś interkom i przekonam się jak jest naprawdę. W Sharku rozmowa telefoniczna stawała się niemożliwa powyżej 100 km/h. Rozmówca słyszał mnie wtedy doskonale, ale ja nie byłem w stanie zrozumieć słów. Liczę, że w Commanderze granica głośności będzie nieco wyższa i będę mógł zarówno swobodnie rozmawiać, jak i słuchać muzyki.

Mocne 7/10

To właśnie jest moja ocena kasku, za który zapłaciłem dokładnie 970 zł. Całkiem dobry sprzęt adventure i kolejny element wyposażenia, który określam jako średnio dobry, czyli świetny jeżeli chodzi o próg wejścia w ten segment. Mój znajomy Romeo w tym samym czasie zakupił identycznego Commandera i jego jedynym zastrzeżeniem był zacięty przełącznik wentylacji na czole. Ja tego problemu nie mam, ale to, oraz kwestie choćby wentylacji na szczęce, czy siermiężnej dźwigni blendy sprawia, że trudno być zadowolonym w 100%. Tak chyba jest z tymi włoskimi produktami, że cieszą formą i jakością wykonania, dopóki nie zaczną cię wkurzać drobne szczegóły. Wychodzą wtedy pewne niedociągnięcia produkcyjne, których przecież bardzo łatwo można by było uniknąć. Może następnym razem…

———————–

O autorze: Jarek Dobrowolski, miłośnik dwóch kółek, którego nie zatrzymuje nic poza głębokimi śniegami. Autor projektu literackiego, którego celem jest przekroczenie granicy pomiędzy byciem turystą, a rasowym podróżnikiem i odnalezienie prawdziwego znaczenia tego czym jest przygoda i jak ją rozumiemy. W ramach Projektu Mongolia przygotowuje się do swojej pierwszej wyprawy. Ciągle poszukujący minimalistycznych rozwiązań przynoszących maksymalne efekty ostrożnie dobiera wyposażenie oraz szlifuje umiejętności. Całość tych działań opisuje na swoim fanpage, a kompletne doświadczenia z przygotowań i wyprawy planuje opisać w formie książki.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.