Piękna, słoneczna pogoda sprzyja weekendowemu testowaniu Suzuki GSX-S1000S Katana. Dla mnie to taki powrót do przeszłości – klasyczna linia, litrowy silnik sprzed 15 lat i znajome doznania, gdy w 2007 roku, pierwszy raz wsiadłem na sportowego „litra”. Cóż to był za dzień!

Teraz, 13 lat później to samo chrapliwe, mocne brzmienie, perfekcyjna skrzynia biegów, moment obrotowy zaskakujący w niemal całym zakresie obrotów. Drugi bieg, a może piąty? Nie ma znaczenia.

Suzuki GSX-S 1000 Katana 2020 pierwsze wrażenia testowe

Mocy tu nie brakuje, oczywiście jak na nakeda. Wszystko okraszone nowoczesnymi hamulcami Brembo i systemami, których wtedy nie było. Mamy więc ABS, kontrolę trakcji i komputer pokładowy. Czy to wystarczy? I tak i nie.

Suzuki GSX-S 1000 Katana 2020 pierwsze wrażenia testowe

Zwolennicy naszpikowanych elektroniką dwustukonnych potworów mogą być zawiedzeni. Może zabraknąć ułamków sekundy na torze, albo powodów do przechwałek w barze. Kto jednak czuje klimat UJM (universal japanese motorcycle) sprzed lat będzie pozytywnie zaskoczony.

Suzuki GSX-S 1000 Katana 2020 pierwsze wrażenia testowe

Tym motocyklem się po prostu fajnie jeździ. I ty nad nim panujesz, a nie komputer. Spokojna, cruiserowa jazda, a może wyżycie się na winklach, pełen ogień spod świateł, czy jazda na gumie?

Suzuki GSX-S 1000 Katana 2020 pierwsze wrażenia testowe

Tu wszystko wychodzi perfekcyjnie. Tylko ten zbiornik paliwa – 12 litrów kończy się zdecydowanie zbyt szybko.

Suzuki GSX-S 1000 Katana 2020 pierwsze wrażenia testowePełen test już za kilka dni – teraz idę dalej jeździć.
Suzuki GSX-S 1000 Katana 2020 pierwsze wrażenia testowe



ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.