Praktycznie każdy w tym kraju kojarzy nazwy WSK, SHL. W społecznej świadomości zakorzeniły się też Sokoły i Junaki. Wiele motocykli, zwłaszcza prototypowych, poszło jednak w zapomnienie. Dlatego też postanowiliśmy zaprezentować wybrane z nich. Pozostaje żal, że nie trafiły do produkcji seryjnej. Gdyby nie decyzje różnego rodzaju władz – wojskowych, czy politycznych lub specyficzne uwarunkowania ekonomiczne, być może polski przemysł motocyklowy istniałby dzisiaj…

1. SM500

8 prototypowych polskich motocykli które nigdy nie weszły do produkcji seryjnej

To dzieło Wytwórni Silników i Motocykli SM, która działała w Warszawie jedynie przez trzy lata, na początku lat 30. ubiegłego wieku. Jej nazwa wywodziła się od nazwisk inżynierów – Alfreda Schweitzera oraz Edwarda Mandelota.

Starano się, żeby prototypowy motocykl był w jak największym stopniu polski, jednak niektóre podzespoły były produkcji zagranicznej, jak na przykład widelec trapezowy firmy Brampton, prądnica Bosch, czy gaźnik Amal. Było to podyktowane zapewnieniem możliwie dużej niezawodności.

Sercem tego motocykla był jednocylindrowy silnik o pojemności 498 cm3 i mocy 18 KM. Był on osadzony w podwójnej ramie rurowej. Ciekawostkę stanowił fakt, że napęd był przenoszony za pomocą wału, a ramę przystosowano do podczepienia wózka bocznego.
Motocykl został zaprezentowany w roku 1935 na Targach Poznańskich. Spotkał się wówczas z dużym zainteresowaniem. Również wojsko z zaciekawieniem przyjęło pojawienie się SM500. Pozytywne wyniki testów nie przełożyły się jednak na zamówienia – w międzyczasie powstał Sokół 600 RT, który przejął zamówienia armii. Wojsko preferowało państwowe wytwórnie. Ponadto do zaniechania produkcji przyczyniła się konkurencja tanich motocykli zagranicznych.

Warto wspomnieć, że podobny los spotkał opracowanego kilka lat później sportowego Sokoła 500RS, który miał być uzupełnieniem sześćsetki. Zresztą oba Sokoły miały być w dużym stopniu zunifikowane. Gwoździem do trumny projektu znów okazał się brak zainteresowania wojska. Powstały zaledwie trzy prototypy. Prototyp nr 02 udało się kilka lat temu sprowadzić do Polski.

2. WFM M16 Tarpan – całkowicie nowa WFM

8 prototypowych polskich motocykli które nigdy nie weszły do produkcji seryjnej

Pod koniec 1962 roku, w Warszawskiej Fabryce Motocykli, powstały założenia techniczne nowego jednośladu. Miał zerwać z dotychczas produkowanymi założeniami konstrukcyjnymi i być oparty na zupełnie nowych, odmiennych rozwiązaniach technicznych. Planowano, że będzie konkurencją głównie dla motocykli z NRD i Czechosłowacji.

Konstrukcję motocykla oparto na grzbietowej ramie z pojedynczą rurą nośną. Przednie zawieszenie to wahacz pchany, a z tyłu wleczony. Nowy silnik S-37 generował moc 15 KM, co w połączeniu z pięcioma przełożeniami skrzyni biegów miało zapewnić prędkość ponad 100 km/h.

Prototypowe egzemplarze – z silnikami od SHL M11 – wzięły udział w zawodach na terenie NRD, tzw. Sześciodniówce. Pomimo dobrych wyników i opinii, motocykl nie wszedł do produkcji. Podjęto bowiem decyzję o likwidacji WFM.

3. Junak M13/14 – próba unowocześnienia Junaka

8 prototypowych polskich motocykli które nigdy nie weszły do produkcji seryjnej

Na początku lat 60. ubiegłego wieku, wobec malejącej sprzedaży Junaków, postanowiono dokonać daleko idącej modernizacji konstrukcji. Owocem tych planów było powstanie dwóch modeli – M13, który w zasadzie był seryjnym M10, w którym obudowano tył, zgodnie z panującymi wówczas trendami oraz M14. Ten drugi był nową konstrukcją, z całkowicie inną, kanciastą bryłą i reflektorem zabudowanym w nieruchomej owiewce oraz przednim zawieszeniem wahaczowym.

Jego napędem miała być nowa, dwucylindrowa jednostka S-132, o pojemności 350 cm3 i mocy około 22 – 26 KM. Nowy motocykl otrzymał nazwę Iskra. Niestety zainteresowanie Junakami drastycznie spadało, dlatego w 1964 roku zakończono prace nad nowym motocyklem i jego silnikiem, po zbudowaniu 3 prototypów. Rok następny, był ostatnim rokiem produkcji Junaka.

4. WSK M30 Sokół – zaprzepaszczona szansa

8 prototypowych polskich motocykli które nigdy nie weszły do produkcji seryjnej

Konstrukcje motocykli M26 i M30 miały być próbą dogonienia, a nawet prześcignięcia konkurencji. Oba typy były w dużym stopniu zunifikowane, przy czym M26 miał otrzymać silnik o pojemności 125 cm3, a M30 o pojemności zwiększonej do 174 cm3. Jednostki napędowe były opracowane w Świdniku, wobec niechęci podjęcia się tego trudu przez dotychczasowego dostawcę, czyli Zakłady w Nowej Dębie. Silnik Sokoła osiągał moc do 18 KM – to nie tylko więcej niż inne motocykle tej klasy z bratnich państw, ale też więcej od wielu motocykli zachodniej konkurencji.

W konstrukcji sięgnięto po tak nowoczesne rozwiązania, jak koła odlewane ze stopów lekkich, przedni hamulec tarczowy, czy – docelowo – prądnica 12V. Niestety M30 i jego mniejszy brat stały się ofiarami decyzji o zaprzestaniu produkcji motocykli w WSK Świdnik w roku 1985.

5. FSO Maraton – przekreślona szansa

8 prototypowych polskich motocykli które nigdy nie weszły do produkcji seryjnej

Na początku lat 90. ubiegłego wieku, zrodziła się myśl powrotu Polaków do produkcji motocykli. Produkcją maszyny typu enduro miała zająć się Fabryka Samochodów Osobowych. Nowemu motocyklowi nadano nazwę Maraton. Aby przyśpieszyć proces opracowywania modelu i obniżyć jego koszty, zdecydowano o adaptacji silnika od Suzuki GN125. Czternastokonna jednostka napędowa, zbiornik o pojemności 22 litrów czyniły z niego dobry materiał na – jakbyśmy to dziś powiedzieli – motocykl klasy adventure. Twórcy motocykla postawili na proste rozwiązania konstrukcyjne, na przykład nie zdecydowano się na montaż hamulców tarczowych, a wybrano bębny.

Szerszemu gronu motocykl został przedstawiony w 1995 roku, podczas Targów Poznańskich. Nowy właściciel FSO, czyli firma Daewoo, nie był zainteresowany produkcją motocykla. Szkoda, bo mógł to być solidny fundament, pod wskrzeszenie tradycji budowy motocykli w naszym kraju.

6. JJ2S X4 500 – wizjonerski dwusuw

8 prototypowych polskich motocykli które nigdy nie weszły do produkcji seryjnej

Pod tym skomplikowanym oznaczeniem kryje się nowatorski projekt Jacka Synkiewicza. Głównym elementem nośnym konstrukcji miał być silnik, do którego mocowano by ramę, wahacz, zbiornik oleju, itp. Sama jednostka napędowa to dwusuw w układzie krzyżowym, w którym odseparowano układy zasilania i smarowania. Jednostka była równie ekologiczna, co silniki czterosuwowe i mogła być budowana w dowolnym układzie cylindrów. Planowano, że silnik osiągnie moc nawet na poziomie 110 KM przy pojemności 1000 cm3.

7. Przerwany lot współczesnego Sokoła

8 prototypowych polskich motocykli które nigdy nie weszły do produkcji seryjnej

Bardzo ambitnie przedstawiał się projekt nowego Sokoła. Był mocno osadzony w stylistyce praprzodka, czerpiąc pełną garścią z jego wzornictwa. Twórcy postawili sobie za cel, aby maszyna maksymalnie była zbliżona do pierwowzoru – również wymiarami.
Choć utrzymany w stylu retro miał być tworzony i produkowany w całości w kraju, przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii.

Silnik o pojemności 1300 cm3 miał zapewniać moc na poziomie 60 – 88 KM i prędkość maksymalną około 180 km/h. W planach było również stworzenie wersji 1800 z jednostką napędową o przewidywanej mocy od 120 do 180 KM.

Prototyp Sokoła 1300 zaprezentowano w roku 2014 na targach MSPO w Kielcach. Produkcją miały zająćsię Prywatne Zakłady Inżynieryjne Sokół Motocykle S.A. (nawiązanie do przedwojennych Państwowych Zakładów Inżynierii). Niestety w 2015 roku Spółka zawiesiła działalność.

8. WSK – kolejna płonna nadzieja?

8 prototypowych polskich motocykli które nigdy nie weszły do produkcji seryjnej

Projekt znany jest od 2018 roku, a w bieżącym miała nastąpić produkcja i… cisza. Brak aktualnych informacji o nowej WSK pomimo, że w projekt zaangażowały się władze miasta Świdnik oraz zakłady Ursus. Problemem, który zaważył na losach WSK-i była być może sytuacja ekonomiczna tych zakładów.

W planach było stworzenie wersji turystycznej z jednocylindrowym, dwusuwowym silnikiem o mocy 24 KM i wadze 148 kg oraz sportowej odchudzonej do 140 kg i wyższej mocy. Marzeniem twórców były także większe pojemności, w tym nawet 1000 cm3 i 180 KM.
Projekt w niewielki stopniu nawiązuje do WSK, jest osobliwy i rodzi się pytanie, czy w takim kształcie znalazłby nabywców?

Znów, jak przed laty po naszych drogach jeżdżą Romety, Junaki. Pozostaje mieć nadzieję, że w miarę zwiększania sprzedaży, polepszania się sytuacji tych firm na nowo zrodzi się chęć i potrzeba stworzenia naprawdę polskiego motocykla. Zadanie nie jest łatwe, a to głównie z przyczyn ekonomicznych. Jak pokazuje przykład JJ2S X4 500, czy nowego Sokoła, potencjał w narodzie drzemie ogromny, a los prototypów przekreśla brak inwestorów strategicznych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.