Redukuje o jeden w dół przed zakrętem, zwalniam i składam się najniżej jak mogę. Pomyślicie, że to nierozsądnę w październiku. Może i tak… Na wyjściu z zakrętu śmiało dodaję gazu, a moim oczom ukazuje się morze, Morze Śródziemne… Jadąc myślę sobie, że Hiszpania to wspaniałe miejsce na jesienny test Kawasaki Z900RS.

Kiedy w roku 2018 Kawasaki zaprezentowało swoje nowości, u wielu konserwatywnym fanom marki serce zaczęło bić szybciej. Stało się tak za sprawą nowego modelu – Kawasaki Z900RS. Motocykl wyglądem bowiem nawiązuje do kultowego Kawasaki 900 Z1, lecz… nie tylko do niego. Wiele osób uważa, iż jest to następca modelu Zephyr 1100, który miał swój debiut na początku lat 90. Przyznaję, patrząc na te dwie maszyny trudno wchodzić w polemikę i podważać tezę o ich podobieństwie.

Co i za ile?

RS-ka stała się uzupełnieniem oferty japońskiej stajni obok swoich braci tj. Z900 i Z800. Można powiedzieć uzupełnieniem w klasie nie tylko retro, ale i premium. Dlaczego? Ponieważ zwykłe Z900 można nabyć już za 38 tys. zł, a wersje RS od 51 tys zł. Ale czy aby tylko za sam styl trzeba tyle dopłacić? Oczywiście, że nie… oprócz oryginalnego wyglądu dostajemy w pakiecie kilogramy nowoczesnych technologii i rozwiązań. Znajdziemy w nim  kontrolę trakcji, która posiada dwa tryby, jeden przeznaczony do jazdy sportowej i drugi do łagodniejszej (sugerowany do stosowania podczas deszczu), ABS, bardzo dobre zawieszenie, komputer pokładowy i wiele innych udogodnień.

Dość teorii!

Mamy koniec października, jest zimno, pogoda kapryśna, liście spadają z drzew, a my chcieliśmy poznać wszystkie walory nowego RS-a. By to było możliwe zabraliśmy go do słonecznej Hiszpanii, gdzie o tej porze roku pogoda jest idealna do jazdy na motocyklu. Pogoda to jedno, ale każdy kto był tam na moto (lub z moto) wie, dlaczego hiszpańscy motocykliści schodzą ze swoich maszyn z uśmiechem od ucha do ucha. To wszystko za sprawą wspaniałych dróg i górskich serpentyn prowadzących często aż na samo wybrzeże Morza Śródziemnego. Dodając do tego idealną pogodę, uzyskujemy motocyklowy raj! I właśnie w takich warunkach przyszło nam testować Kawasaki Z900RS.

Pierwsze wrażenie

Jestem miłośnikiem sportowych motocykli i głównie one są powodem moich westchnień, jednak kiedy stanąłem przed Z900RS serce zabiło mi mocniej i pomyślałem sobie: chcę jak najszybciej chce się nim przejechać

Niby klasyczna linia motocykla, ale przyprawiona nutą agresji… Dzięki temu wiedziałem, że RS będzie prowokował mnie do odkręcania manetki. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce, w piękny sposób witają nas dwa analogowe zegary, wraz z umieszczonym między nimi ciekłokrystalicznym, nowoczesnym wyświetlaczem. Na nim znajdziemy takie informacje jak: zapięty aktualnie bieg, info o kontroli trakcji, przebieg, temperaturę zewnętrzną jak i silnika oraz wskaźnik paliwa. Przyznaję, że całość bardzo ładnie się komponuje. Z resztą zobaczcie sami…

Po zajęciu pozycji za kierownicą poczułem delikatny dyskomfort spowodowany tym, iż musiałem na postoju podpierać się palcami stóp. Dodam, że mam 180 cm wzrostu, jednak kanapa jest na wysokości aż 835 cm, więc ledwo sięgałem do ziemi. Z tego miejsca od razu uspokajam niższe osoby, chcące kupić tę maszynę – można zamówić Zeta z cieńszą o 35 mm kanapą. Również kierownica jest umieszczona dość wysoko, co sprawia, że pozycja za nią jest wygodna, więc długie trasy, z umiarkowaną jednak prędkością, nie powinny być tu problemem.

Po odpaleniu silnika mimowolnie odwróciłem się i spojrzałem na wydech, czy aby na pewno jest seryjny. Moją reakcję spowodowało to, że zaczął wydobywać się z niego przyjemny charczący dźwięk. Jest to efekt poprowadzenia wydechu 4 w 1, a nie 4 w 2. Ten zabieg pomógł wydobyć maksimum możliwości akustycznych z silnika i układu wydechowego, spełniając jednocześnie homologacyjne normy hałasu.

Komu w drogę, temu Zet!

Wyjechałem z Walencji w kierunku miasta Onda. Wybór tej trasy nie był przypadkowy. Przede mną jakieś 70 km krętych dróg i różnice poziomów prawie 1000 m n.p.m.. Wiedziałem, że właśnie na tych trasach poznam wady i zalety Zeta. Pierwsze kilometry, najpierw miasto, później trasa ekspresowa. Już na tym etapie na pochwałę zasługuje skrzynia biegów oraz elastyczność silnika. Biegi wchodzą bardzo gładko, wystarczy musnąć dźwigienkę by zapiął się kolejny bieg – precyzyjna japońska robota. Jest to też wynik połączenia dobrej skrzyni z antyhoppingowym sprzęgłem. W porównaniu ze zwykłym Z900 jedynkę skrócono, jednocześnie wydłużając szósty bieg. Sam silnik został również zestrojony na nowo. Zastosowano też mniejszą tylną zębatkę napędową, co uspokoiło reakcję motocykla na gaz i jednocześnie zmniejszyło prędkość obrotową silnika potrzebną do rozpędzenia motocykla do danych prędkości. To wszystko przełożyło się na bardziej płynne przyspieszenie niż u tańszego brata – Z900.

Zapowiedź dobrej zabawy

Już po przejechaniu 20 km nudnej ekspresówki moim oczom ukazuje się przepiękny widok wysokich wzgórz La Calderona. Już wiedziałem, że dobra zabawa dopiero się zaczyna. Dodam, że znam te rejony dosyć nieźle i jeździłem tutaj już innymi motocyklami, a więc znałem trasę i mogłem od razu pozwolić sobie na trochę bardziej agresywną jazdę. Kilka pierwszych zakrętów i już zaczynam wyrabiać sobie zdanie o tej “Kawie”.

Dobre przyspieszenie, jeszcze lepsze opóźnienia

Dzięki zastosowaniu kratownicowej ramy, która całej konstrukcji zapewnia doskonałą sztywność oraz optymalną geometrie zaoszczędzono kilka kilogramów. Silnik jest bardzo elastyczny, generuje 112 KM i prawie 100 Nm, co pozwala pokonywać ciasne górskie agrafki bez szarpania, na drugim biegu. W takich warunkach jednostka nie dławi się, nabierając obrotów gładko rozpędza maszynę. Przy ostrym hamowaniu przed kolejnym winklem hamulce radzą sobie dobrze, a to za sprawą pół-pływających tarcz o średnicy 300 mm , oraz 4-tłoczkowych zacisków. Dodatkowo wiem, że czuwa nade mną pakiet elektroniki wraz z ABS, co w połączeniu z dobrym “hardwarem” daje duże poczucie bezpieczeństwa.

W winklach ZX10R to to nie jest, ale daje radę

Pokonuję kolejne zakręty, na mej twarzy pojawia się coraz większy uśmiech. Towarzyszy mi charczący rasowy dźwięk w każdym zakresie obrotów, przerywany często dźwiękiem metalu trącego o asfalt…. Nie, to żadna awaria, to podnóżki. Niestety prześwit motocykla nie pozwala na ostre złożenia w sportowym stylu. Nie powinniśmy jednak oczekiwać od, bądź co bądź klasycznego, RS-a, że będzie zachowywał w zakrętach jak ZX-10R i pozwalał na tyle co on. Mimo wszystko jest bardzo dobrze. Na uwagę zasługuje też tylne poziome zawieszenie “Back-Link”, które zdecydowanie poprawiło rozkład masy motocykla. Z przodu mamy widelec upside-down i przyznaję, że ten duet daje radę zarówno w turystycznej jak i sportowej jeździe.

Trudno obok niego przejść obojętnie

Po 30 minutach ostrej jazdy znalazłem się w Ondzie, przepięknym mieście położonym na wzgórzach. Zatrzymałem się przy kawiarni, stawiając motocykl na dosyć ruchliwym deptaku. Popijając cafe con hielo obserwowałem piękną sylwetkę Zeta. Nie tylko ja ją podziwiałem, złapałem też na tym paru przechodniów… To doprawdy miłe uczucie, posiadać maszynę, która jest tak odbierana przez ludzi. Tak, ten motocykl może się podobać.

Król nocy

Czas jednak pędził nieubłaganie, słońce powoli chowało się za wzgórze, a ja mam do pokonania prawie 80 km. Gdy zbliżałem się do Walencji było już zupełnie ciemno. I wtedy znalazłem kolejny plus tej maszyny. Reflektor w technologii full led daje takie światło, że kilka takich RS-ów i można by rozegrać nocny mecz piłki nożnej na pobliskim Estadio Mestalla. Do tego nocą, pięknie podświetlone zegary wyglądają po prostu nieziemsko. Tak, RS nie tylko dobrze czuje się na krętych drogach, ale także jest królem nocnych przejażdżek.

Goła siłownia

Z Kawasaki Z900RS spędziłem jeszcze jeden dzień z podobnymi wrażeniami jakie opisałem wyżej. Jest to naked, tak więc uzyskiwanie szybkości powyżej 130 km/h sprawia, że wykonujemy ćwiczenia izometryczne próbując się na nim utrzymać. Na pewno komfort przy szybszej jeździe lepszy jest w wersji Cafe, która ma owiewkę (do tej wersji trzeba dopłacić niecałe 3 tys. zł). Tak czy inaczej, pokonanie na gołym RS kilkuset kilometrów nie jest żadnym problemem. Pozycja jest naprawdę wygodna.

Tanie kilometry

Ciekawostką jest to, że motocykl posiada system ECO, który wspomaga kierowcę w ekonomicznej jeździe przez sugerowanie w obecnym momencie najbardziej optymalnego biegu. To pomaga, szczególnie mniej zaawansowanym, w płynnej i ekonomicznej jeździe.

Podsumowanie

Dla kogo jest ten motocykl? Może napiszę dla kogo nie jest. Moim zdaniem nie odnajdą się na nim osoby, które z jazdy oczekują tylko stricte sportowych emocji, tarcie kolanem po drodze czy szybkie przeloty eskpresówkami to raczej nie jego klimat. Każdy inny znajdzie w nim mnóstwo frajdy i zabawy. Dzięki wygodnej pozycji długie trasy nie będą problemem, elastyczny silnik będzie popychał 212 kilogramów motocykla do przodu bez większego problemu, a elektronika zadba o nasze bezpieczeństwo. Przy tym wszystkim motocykl ma mały apetyt na paliwo.Czy poleciłbym ten model znajomym? Zdecydowanie tak!

 Podstawowe Dane techniczne

Typ Silnika      chłodzony cieczą, 4-suwowy

Układ               R4

Pojemność       948 ccm

Moc Maks.      112 KM (82kW) przy 8 500 obr./min.

Moment obr.    98,5 Nm / 6 500 obr./min

skrzynia bieg.  Sieściostopniowa

napęd               łańcuch

cena                 od 51 000 PLN

 

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.