Kove 510X nie próbuje wyglądać jak rajdówka, nie straszy dziobem godnym prehistorycznego ptaka i nie udaje, że właśnie wrócił z Dakaru. Na tle coraz bardziej agresywnie stylizowanych chińskich motocykli może się wręcz wydawać trochę zachowawczy. Tyle że wystarczy przestać na niego patrzeć i zacząć nim jeździć. Wtedy okazuje się, że markowe zawieszenie Kayaby, hamulce Nissina, bezdętkowe koła szprychowe, duży zbiornik paliwa i zaskakująco dobre zachowanie poza asfaltem składają się na jeden z najbardziej uniwersalnych motocykli naszego porównania adventure na kategorię A2.
11 patentów na motocykl adventure kategorii A2
Materiał powstał podczas naszego tegorocznego Wielkiego Porównania. Tak duża impreza, z udziałem większej liczby ludzi i motocykli niż do tej pory (zawsze było 9 motocykli), wymaga solidnego wsparcia logistycznego i finansowego. Trzeba przewieźć maszyny, zakwaterować i wyżywić ekipę, opłacić speców od zdjęć i video oraz ogarnąć dziesiątki mniejszych, ale czasochłonnych tematów. Bez naszych stałych partnerów nie dalibyśmy rady. Na szczęście są i odgrażają się, że za rok też będą:
- Schuberth Polska, któż jak nie oni. Od lat wspierają nas w temacie kasków Schuberth oraz ciuchów Rukka. Na tegoroczne porównanie przywieźli kaski E2 z interkomami SC Edge, a także kilka najnowszych modeli z systemem aktywnej redukcji szumów ANC. Dzięki temu cała grupa na motocyklach miała nie tylko właściwą ochronę głowy, ale też możliwość swobodnych rozmów. Na miejscu był również niezrównany Krzysiek Szczubełek, który dopilnował połączenia między 11 kaskami.
- sklep MotorMind.pl – to już kolejny rok naszej współpracy z poznańskim sklepem oferującym tysiące modeli kasków, butów, ciuchów oraz akcesoriów motocyklowych. Potrzebujecie czegoś? Walcie do nich jak w dym, osobiście lub przez sklep internetowy. Doradzą i dobrze wycenią, a z kodem MV10 dostaniecie 10% rabatu na nieprzecenione artykuły.
- Fuchs Silkolene – producent i dystrybutor znakomitych olejów oraz chemii motocyklowej. Smarowanie, czyszczenie, konserwacja… oraz Krzysiek Sabuda jako jeden z testerów, i to z tych bezlitosnych.
To nie myśliwiec, transformers, ani dakarówka…

Kove 510X na pierwszy rzut oka nie obiecuje cudów. Klasyczna sylwetka, reflektor znajduje się mniej więcej tam, gdzie od ponad stu lat ludzkość montuje reflektory w motocyklach, nie ma też żadnych stylistycznych fajerwerków. Na tle konkurencji może wyglądać trochę generycznie. I wiecie co? Wcale nie jestem pewien, czy to wada. Chińscy producenci prześcigają się ostatnio w rysowaniu motocykli tak, jakby każdy z nich musiał być jednocześnie myśliwcem, transformersem i uczestnikiem Rajdu Dakar.
Kove jest przy nich zwyczajnie spokojnym stylistycznie motocyklem. Czy to wada? W jego przypadku warto podejść bliżej. Bo im dokładniej oglądamy 510X, tym mniej przypomina motocykl zrobiony według zasady „ma być tanio, a z daleka będzie jakoś wyglądało”.
Kove 510X – markowe podzespoły zamiast oszczędności

Z przodu pracuje odwrócony widelec KYB o skoku przekraczającym 20 cm, z tyłu skok zawieszenia jest nieco mniejszy. Co ważne, przednie zawieszenie jest regulowane, a to w tej klasie cenowej wcale nie jest oczywistością. Zwłaszcza jeśli nie ważysz 70 kg razem z kaskiem i telefonem, możliwość ustawienia zawiasu pod siebie przestaje być pozycją w tabelce ze specyfikacją, a zaczyna mieć realne znaczenie.
Hamulce dostarcza Nissin, a motocykl stoi na szprychowych, bezdętkowych kołach w rozmiarach 19 cali z przodu i 17 cali z tyłu. I w jego przypadku będę bronił tej konfiguracji. Jeśli motocykl adventure ma naprawdę służyć do wszystkiego, a nie przede wszystkim do robienia zdjęć na tle kamieniołomu, 19/17 jest cholernie rozsądnym kompromisem. Na asfalcie prowadzi się normalnie, na szutrze niczego mu nie brakuje, a wybór opon jest ogromny. Wiadomo też dla kogo nie jest ten motocykli i czego nie udaje. Według mnie to zdecydowanie bardziej fair, niż pchanie do każdego motocykla modnego koła 21 cali.

Z dodatków fabrycznie dostajemy gmole, metalową osłonę silnika oraz handbary. I wiemy już, że nie są to ozdoby z katalogu akcesoriów. Podczas naszego porównania 510X zaliczył glebę na lewą stronę. Gmole są dość ciasno poprowadzone i nie robią z motocykla rusztowania, a mimo to zrobiły dokładnie to, za co im płacimy. Po podniesieniu motocykla, a później interwencji deszczu i Dawida z myjką, praktycznie nie było widać, że Kove leżało. Nie pamiętam, czy przyznaliśmy się nawet do tego importerowi. Jakby co, nie zdradźcie nas…
W terenie radzi sobie lepiej, niż wygląda

I chyba właśnie teren najbardziej mnie w tym motocyklu zaskoczył. 510X kompletnie nie wygląda jak sprzęt, którym po zobaczeniu końca asfaltu powinieneś pomyśleć: „o, wreszcie!”. Tymczasem jeden z najdłuższych i najtrudniejszych fragmentów terenowych naszego porównania przejechał bez większego dramatu. Gleba była jedna, motocykl przeżył, człowiek też, pojechaliśmy dalej.
Pomaga w tym oczywiście zawieszenie, ale również elektronika, która – co ważne – pozwala się wyłączyć. ABS możemy dezaktywować całkowicie, a nie tylko na tylnym kole. Wyłączyć można również kontrolę trakcji. Jeśli więc wiesz, co robisz, motocykl nie będzie próbował być mądrzejszy od ciebie dokładnie w tym momencie, kiedy na luźnej nawierzchni potrzebujesz trochę uślizgu.

Fabryczne Metzeler Tourance nie są oczywiście oponami, na których z radością zaatakowałbym dwustumetrowe bagno (a po ostatnim łotweskim tetcie wiem co mówię). Ale na szutrach, polnych drogach i w lekkim terenie, podczas całego naszego testu, dawały sobie radę bez powodowania niekontrolowanego wzrostu poziomu adrenaliny u aktualnie prowadzącego opisywany motocykl.
I tu dochodzimy do sedna Kove 510X. To nie jest terenówka, której ktoś na siłę dorobił kanapę i szybę, żeby nazwać ją turystyczną. Nie jest też asfaltowym adventure, którego właściciel dostaje palpitacji serca, kiedy na drodze pojawiają się dwie koleiny i kałuża. Kove stoi pomiędzy tymi światami, ale oczywiście bliżej knajpy w Kampinosie niż beduińskiego namiotu w Maroko.
Kove 510X w podróży – 20 litrów i wygodna kanapa

Turystyczny charakter nie kończy się na tym, że producent przymocował szybę. Ta zresztą ma regulację wysokości, choć rozwiązanie jest mocno analogowe: chcesz ją przestawić, to bierzesz narzędzia, odkręcasz, przekładasz i przykręcasz. Żadnych pokręteł, prowadnic i innych luksusów. Regulowana jest? Jest. Następny temat.

Mamy USB, mamy klasyczne gniazdo 12 V, mamy też czujniki ciśnienia i temperatury opon. Ważniejsza od elektronicznych zabawek okazuje się jednak kanapa. Jest po prostu wygodna – i dla kierowcy i pasażera. I nie piszę tego po półgodzinnej rundzie wokół komina. Z 510X mieliśmy do czynienia już wcześniej. Konrad dwa lata temu pojechał nim w Bieszczady, a kiedy na miejscu spojrzał w kalendarz, zorientował się, że za niecałe trzy godziny powinien być w Warszawie. Plan, delikatnie mówiąc, ambitny. Kove wylądowało więc na ekspresówce z manetką ustawioną w pozycji „nie mam czasu nawet na tankowanie”. Do Warszawy dotarło z niewielkim spóźnieniem, a kierowca nie musiał po drodze zamawiać nowego kręgosłupa.

To ważna informacja, bo 510X potrafi po prostu długo i szybko jechać. Do tego ma 20-litrowy zbiornik paliwa, a dwucylindrowa pięćsetka nie ma szczególnych skłonności do pijaństwa. W efekcie 400–500 km na jednym tankowaniu jest jak najbardziej realnym scenariuszem. W turystycznym adventure brzmi to znacznie lepiej niż kolejny tryb jazdy, którego po pierwszym tygodniu i tak przestaniesz używać.
Nie zachwyca wyglądem? Trudno. Dobrze jeździ

Silnik Kove 510X nie jest konstrukcją, o której inżynierowie będą kiedyś pisać książki. Dwucylindrowa jednostka bazuje na dobrze znanej koncepcji silnika Hondy CB500X i podobne rozwiązania spotykaliśmy już w wielu motocyklach tej klasy. Tylko że tutaj silnik jest częścią bardzo sensownie złożonej całości.

Bo spójrzmy na to bez emocji. Mamy sprawdzoną jednostkę, Kayabę, Nissina, regulowane zawieszenie, bezdętkowe koła szprychowe, duży bak, wygodną kanapę, gmole, osłonę silnika, ABS i kontrolę trakcji, które można wyłączyć, oraz podstawowe wyposażenie potrzebne w podróży. Nie ma jednego elementu, przy którym człowiek krzyczy „wow!”, za to trudno znaleźć coś, przy czym należałoby zapytać: „panowie, ale dlaczego?”. W tym ostatnio prym zaczęli wodzić Japończycy – np. gniazdko usb-c w motocyklach Kawasaki…
Cena

W chwili pisania tego testu katalogowa cena wynosi 25 900 zł. Za te pieniądze można oczywiście znaleźć bardziej efektowny motocykl używany. Można znaleźć bardziej terenowy. Można też znaleźć szybszy. Tylko spróbujcie za podobne pieniądze znaleźć taki, który będzie równie dobrze przygotowany do robienia wszystkiego naraz.
Kove 510X – zwykły motocykl do niezwykłej rzeczy: jeżdżenia
W naszym wielkim porównaniu motocykli adventure na kategorię A2 Kove 510X nie okazał się maszyną, która jednym elementem nokautuje konkurencję. Nie jest najbardziej terenowy, najbardziej efektowny ani najbardziej zaawansowany. Jest za to bardzo kompetentny praktycznie wszędzie.

Możesz rano pojechać nim do pracy, po południu zjechać na szuter, następnego dnia zamontować bagaż i ruszyć w Bieszczady. Możesz zabrać pasażera. Możesz pojechać autostradą. Możesz się przewrócić, podnieść go i jechać dalej. Brzmi banalnie? Trochę tak. Ale właśnie ta banalność jest jego największą siłą. Ostatecznie Kove 510X znalazł się w środku stawki naszego porównania. I wyjątkowo „środek stawki” wcale nie brzmi jak przeciętność. Ten motocykl jest środkiem – między asfaltem i terenem, między codziennością i podróżą, między prostotą i wyposażeniem. Nie próbuje być najlepszy we wszystkim. Po prostu trudno znaleźć rzecz, której nie chciałby z tobą zrobić…
Galeria zdjęć
Kove 510X – dane techniczne
| Parametr | Kove 510X |
|---|---|
| Silnik | rzędowy, 2-cylindrowy, DOHC, chłodzony cieczą |
| Pojemność | 498 cm³ |
| Moc maksymalna | 48 KM przy 8500 obr./min |
| Maks. moment obrotowy | 45 Nm przy 7000 obr./min |
| Zasilanie | EFI |
| Skrzynia biegów | 6-biegowa |
| Sprzęgło | wielotarczowe, mokre |
| Napęd | łańcuch |
| Rama | typu diament |
| Zawieszenie przednie | KYB, odwrócony widelec teleskopowy |
| Zawieszenie tylne | KYB, regulowane |
| Hamulec przedni | 2 tarcze 298 mm, zaciski 2-tłoczkowe, ABS |
| Hamulec tylny | tarcza 240 mm, zacisk 1-tłoczkowy, ABS |
| Koło / opona przód | szprychowe, 110/80 R19 |
| Koło / opona tył | szprychowe, 150/70 R17 |
| Wysokość kanapy | 820 mm |
| Prześwit | 210 mm |
| Rozstaw osi | 1479 mm |
| Masa własna | 206 kg (z bakiem napełnionym w 90%) |
| Zbiornik paliwa | 20 l |
| Wymiary (dł. × szer. × wys.) | 2200 × 935 × 1400 mm |
| Oświetlenie | LED |
| Cena | 25 900 zł brutto |




















