Doścignąć marzenia, czyli długo wyczekiwane pierwsze torowanie na Kawasaki ZXR 400 [cz.3]

-

Moja Kawasaki ZXR 400 przez dłuższy czas czekała na pierwszy event torowy, który organizowany będzie przez ekipę Track Academy&Tanie Torowanie. Zarówno sama maszyna, jak i ja, musieliśmy wykazać się sporą cierpliwością, gdyż naszą wspólną gotowość ogłosiłem prawie 4 miesiące przed pierwszym wyjazdem.

Nie myślcie sobie, że podczas tego długiego okresu pozostawałem bierny wobec motocykla. Wręcz przeciwnie. Co rusz chętnie wybierałem się do garażu, aby jeszcze raz dokładnie przejrzeć wszystkie podzespoły. Z serwisówką w dłoni sprawdziłem poprawność montażu poszczególnych części i starannie dokręciłem je przy użyciu klucza dynamometrycznego. Biały marker na śrubach zwiastował koniec mechanicznych prac, a ja mogłem zabrać się za wymianę opon – postawiłem na amatorski komplet Metzeler M7RR. Przy okazji okleiłem felgi i nieco dostosowałem szczególnie przednie zawieszenie pod swoją wagę.

Doścignąć marzenia, czyli pierwsze problemy z Kawasaki ZXR 400 [cz.2]

Doścignąć marzenia, czyli długo wyczekiwane pierwsze torowanie na Kawasaki ZXR 400 [cz.3]

Amatorska jazda i dobra zabawa to jedno, ale w tej całej zabawie liczą się również efekty. Te szczególnie widoczne są na fotkach i filmach, ale najbardziej w tym wszystkim cieszyć może poprawianie czasów, ale także ich systematyczność. Zamontowałem więc jeszcze laptimer w miejscu fabrycznego prędkościomierza. Kawałek starej blachy z garażu posłużył za bazę do jej montażu. Kilka chwil garażowej rzeźby i voila! Zestaw do pomiaru czasu jest na miejscu.

Doścignąć marzenia, czyli długo wyczekiwane pierwsze torowanie na Kawasaki ZXR 400 [cz.3]
Pomiar czasu na swoim miejscu.

W tym momencie zdawałem również sobie sprawę z tego, że w końcu mam motocykl, który przeznaczony jest tylko i wyłącznie do użytku torowego. Jeżdżąc dotychczas na obiektach sportowych za sterami jednośladów drogowych lub dziennikarskich testówek, zawsze miałem w prawej dłoni ogromny zapas błędu, jednakże znam swój temperament i chęć bycia najlepszym. W głowie wiła mi się wizja, że chęć jeszcze szybszej jazdy może skończyć się w burakach, dlatego tuż przed wyjazdem zamontowałem jeszcze dodatkowy pakiet ochrony w postaci crashpadów. Wtedy przekonany byłem, że przede mną jeszcze tylko wymiana fabrycznych owiewek na laminaty, ale ta przyjemność miała nadejść wraz z pierwszym paciakiem. Tuż przed wyjazdem wymieniłem jeszcze oczywiście olej i filtr.

Doścignąć marzenia, czyli długo wyczekiwane pierwsze torowanie na Kawasaki ZXR 400 [cz.3]
Wymiana oleju i filtra przed pierwszym wyjazdem na tor.

Na nadchodzący dzień czekałem niemalże tak, jak na prezenty, które pojawiają się pod choinką. Spakowałem cały szpej i wraz z Kamilem gotowi byliśmy na pierwszy wyjazd na naszych nowych maszynach. Ekipa TA&TT powitała nas bardzo gościnnie, a my po krótkiej rozgrzewce w końcu wyjechaliśmy na pierwszą sesję.

Doścignąć marzenia, czyli długo wyczekiwane pierwsze torowanie na Kawasaki ZXR 400 [cz.3]
Ja na ZXR 400, po zewnętrznej jedzie instruktor Oscar, a goni nas szef Bartek. Jedna z pierwszych sesji.

Japończycy potrafią budować sportowe motocykle, a ZXR 400 jest tego najlepszym przykładem. Pozycja jest absolutnie sportowa i agresywna, a sety kierowcy umiejscowione są niezwykle wysoko. Pierwsze okrążenie to walka z motocyklem, ale także poznawanie jego charakteru.

Doścignąć marzenia, czyli długo wyczekiwane pierwsze torowanie na Kawasaki ZXR 400 [cz.3]
Gdyby nie szyba w kasku to widzielibyście ogromny uśmiech na mojej twarzy. ZXR 400 VS R3

Czterocylindrowa jednostka o mocy 64 KM przypomina swoją pracą silnik dwusuwowy – dolny zakres obrotów jest niezwykle ospały, ale przełamując dziurę doświadczamy jej drugiego oblicza. Powyżej 8 tysięcy obrotów na minutę odpalają się wszystkie konie, które błyskawicznie odpychają ten lekki motocykl. Jego niewielką wagę na poziomie 160 kg czuć, gdyż z niewiarygodną łatwością przerzucałem go po kolejnych winklach na torze w Starym Kisielinie. Zaskakująco dobre okazały się również przednie hamulce, które po przeprowadzonym serwisie niemalże zatrzymywały ZXR 400 w miejscu. Nie obyło się także bez niewielkich awarii, które wynikły najprawdopodobniej z wieku i braku jazdy. W motocyklu Kamila konieczna była regulacja manetki gazu i sprzęgła, ale szybko uporaliśmy się z problemami.

Doścignąć marzenia, czyli długo wyczekiwane pierwsze torowanie na Kawasaki ZXR 400 [cz.3]
Trochę kręcenia regulacjami i motocykl znowu gotowy był do jazdy.

Dalsza część dnia to przede wszystkim zaprzyjaźnianie się z naszymi nowymi kompanami, a także pierwsze w tym sezonie rozjeżdżenie się. Jako, że był to dziewiczy wyjazd w sezonie 2022, odpuściłem sobie pomiary czasów i skupiłem się na wskazówkach, które otrzymywałem zarówno od Bartka, jak i Oscara. Z każdą sesją jeździło mi się lepiej, pewniej i szybciej, ale to torowanie poświęcone było przede wszystkim nauce. Próbowałem nowych ustawień zawieszenia, eksperymentowaliśmy z ciśnieniem w oponach i przede wszystkim świetnie się bawiliśmy. Po przejechaniu wszystkich sesji niesamowicie zmęczeni usiedliśmy jeszcze na chwilę przed naszym pawilonem, aby podyskutować o naszych spostrzeżeniach. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że ZXR 400 jest idealną bazą do ścigania, ale także świetną bazą do nauki torowania.

Doścignąć marzenia, czyli długo wyczekiwane pierwsze torowanie na Kawasaki ZXR 400 [cz.3]
Wraz z kolejnymi sesjami widoczne były zmiany – poprawiła się pozycja, linia przejazdu, a także zwiększyła się prędkość.

W sezonie 2022 udało mi się 5 razy pojechać na tor i niemalże na każdy możliwy sposób poznać Kawasaki ZXR 400. Już niebawem kolejne części mojej wyścigowej przygody, jednakże w tym miejscu chciałbym poznać zdanie moich czytelników – czy chcielibyście przeczytać pełnowymiarowy test tego niewielkiego sportowca z lat 90-tych?

PSSST! Bądźcie czujni, bo już niebawem na pokład ZXR 400 wleci tylny ogon z najnowszej Aprilii RSV4! O przeróbkach, zmianach i spasowaniu przeczytacie w kolejnym odcinku.

Doścignąć marzenia, czyli długo wyczekiwane pierwsze torowanie na Kawasaki ZXR 400 [cz.3]
Wyjście z patelni na torze w Starym Kisielinie.
Wiktor Seredyński
Wiktor Seredyński
Od najmłodszych lat jest miłośnikiem dwóch kółek, a co lepsze, początkowo zamiast za dziewczynami, oglądał się za przejeżdżającymi motocyklami. Ta choroba została mu po dziś dzień i nie ma ochoty się z niej leczyć. Fan garażowych posiedzeń i dłubania przy motocyklach przy akompaniamencie Dire Straits. Po godzinach amatorsko toruje i często podróżuje motocyklem, szczególnie upodobał sobie wyjazdy pod namiot. Zapalony fan MotoGP i Marqueza. Plany na przyszłość wiąże z motocyklami – i prywatnie, i w pracy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY