Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że często wykonywane na naszych drogach gesty, które są powszechnie uznawane za pożyteczne, są w świetle polskiego prawa nielegalne. Należy do nich włączanie świateł awaryjnych w czasie jazdy, zazwyczaj jako ostrzeżenie innych o niebezpieczeństwie, np. korku, lub jako podziękowanie za uprzejme wobec nas zachowanie. Zarówno kierowcy, jak i policjanci, chcieliby prawnego usankcjonowania dobrych zwyczajów, urzędnicy są jednak w tej sprawie oporni.
Dziękujesz mrugnięciem światłami awaryjnymi za zrobienie miejsca w korku, wpuszczenie w czasie wyjazdu z posesji lub drogi podporządkowanej lub ułatwienie manewru wyprzedzania? Dojeżdżając do zatoru, zwłaszcza na trasie szybkiego ruchu, również używasz awaryjnych, aby ostrzec innych kierowców przed potencjalnym zagrożeniem? Jesteś miłym człowiekiem i dbasz o bezpieczeństwo własne i innych. Sęk w tym, że działasz wbrew polskiemu prawu.
Przepisy nie nadążają
W świetle obecnie obowiązujących przepisów świateł awaryjnych można legalnie używać w niewielu sytuacjach. Jest to dozwolone tylko w czasie postoju (czyli zatrzymania niewynikającego z warunków i przepisów ruchu drogowego, trwającego dłużej niż minutę) pojazdu i tylko z powodu jego awarii, uszkodzenia czy wypadku.
- na autostradzie i drodze ekspresowej – w każdym przypadku
- na pozostałych drogach o nawierzchni twardej – jeżeli pojazd stoi w miejscu zabronionym, ewentualnie na poboczu, jeżeli pojazd nie jest dobrze widoczny z dużej odległości
- w obszarze zabudowanym – jeżeli postój ma miejsce na jezdni tam, gdzie jest to zabronione

Pilna potrzeba
Szybkiego uregulowania wymaga zwłaszcza kwestia wzajemnego ostrzegania się o zatorach na autostradach i ekspresówkach. W Polsce mamy już tysiące kilometrów tras szybkiego ruchu, często można natknąć się na wypadek, roboty drogowe czy inne miejsca, gdzie następuje zwężenie trasy i tworzą się korki, a przynajmniej ruch ulega spowolnieniu. Wiele tragicznych wydarzeń, w tym niedawny karambol na S7 pod Gdańskiem, pokazuje, jak ważna jest wczesna świadomość istnienia takiego zagrożenia. Niestety wciąż zbyt wielu kierowców prowadzi nieuważnie, jeździ ze zbyt dużą prędkością i na zderzaku. W takiej sytuacji każde dodatkowe ostrzeżenie jest na wagę złota.
Mówią o tym również sami policjanci, którzy nie tylko nie karzą za ostrzeganie światłami awaryjnymi o zbliżaniu się do zatoru, ale wręcz zachęcają do takich gestów. Teoretycznie jednak, gdybyśmy trafili na służbistę lub funkcjonariusza, który koniecznie chce nam coś „przyklepać”, za niewłaściwe użycie świateł awaryjnych możemy dostać nawet 300 zł mandatu i punkty karne.

Automatyczne systemy ostrzegawcze
Jest tu również jeszcze jeden ciekawy temat. Wiele współczesnych aut i motocykli jest wyposażonych w system automatycznie włączający światła awaryjne w przypadku nagłego hamowania. Są to oczywiście pojazdy homologowane na naszym rynku, ale teoretycznie działające wbrew obowiązującym w Polsce przepisom.
