Wybór bagażu motocyklowego wydaje się prosty tylko do momentu, gdy przyjdzie go zamontować go na drugim motocyklu. W teorii wszystko wygląda prosto. Kupujemy torbę, mocujemy ją do motocykla i jedziemy w trasę. W praktyce bardzo szybko okazuje się, że większość systemów bagażowych projektowana jest z myślą o jednym konkretnym modelu motocykla, a nie o motocykliście.

Problem staje się szczególnie widoczny wtedy, gdy w garażu stoi więcej niż jedna maszyna. Turystyczne enduro, lekki naked do miasta i klasyk używany na weekendowe przejażdżki mają zwykle zupełnie inne wymagania. Kufry, które świetnie wyglądają na dużym GS-ie, potrafią wyglądać groteskowo na lekkim scramblerze. Dedykowane stelaże oznaczają kolejne wydatki, kolejne kilogramy i kolejne elementy przykręcone do motocykla na stałe. Z czasem człowiek dochodzi do momentu, w którym bardziej zastanawia się nad kompatybilnością systemów bagażowych niż nad samą podróżą.
Kriega US-30

To właśnie w takich sytuacjach można zrozumieć, dlaczego produkty Kriegi dorobiły się tak wiernego grona użytkowników. Brytyjczycy od lat konsekwentnie promują rozwiązania, które mają działać niezależnie od rodzaju motocykla. W przypadku modelu US-30 filozofia jest wyjątkowo prosta. Torba ma być pojemna, całkowicie wodoodporna i możliwa do zamontowania praktycznie wszędzie bez konieczności wyposażania motocykla w stalową konstrukcję przypominającą rusztowanie.
Prostota montażu
Pierwszy kontakt z systemem mocowania może być wręcz rozczarowujący dla osób przyzwyczajonych do skomplikowanych rozwiązań. Nie ma tu żadnych wyszukanych mechanizmów, kluczyków ani płyt adaptacyjnych. Podstawę stanowią niewielkie pętle mocowane do ramy pomocniczej lub innych solidnych punktów pod siedzeniem. Po ich założeniu sam montaż torby zajmuje dosłownie chwilę.

Brzmi banalnie, ale właśnie w tej prostocie tkwi największy atut całego rozwiązania. Po kilku tygodniach użytkowania człowiek zaczyna doceniać fakt, że torbę można przełożyć z motocykla na motocykl szybciej niż założyć rękawice. Nie trzeba niczego odkręcać, przekładać stelaży ani kombinować z dodatkowymi adapterami. Wystarczy wypiąć cztery punkty mocowania i po chwili cały bagaż jest już na kolejnym sprzęcie.

Jeszcze większą zaletę odkrywa się po zdjęciu torby. Motocykl pozostaje motocyklem. Nie zostają po nim sterczące rurki, dodatkowe wsporniki ani płyty bagażowe szpecące linię tylnej części motocykla. Dla wielu osób będzie to detal, ale właściciele klasyków, scramblerów czy café racerów doskonale wiedzą, jak bardzo potrafi irytować widok pustych stelaży wiszących na maszynie przez cały sezon tylko dlatego, że kilka razy w roku planujemy dalszy wyjazd.
Wnętrze
O samej konstrukcji US-30 można powiedzieć jedno: została stworzona przez ludzi, którzy faktycznie podróżują motocyklami. Nie chodzi nawet o jakość materiałów, choć pod tym względem trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Znacznie bardziej przekonują drobne szczegóły wychodzące na jaw dopiero podczas codziennego użytkowania.

Świetnym przykładem jest jasne wnętrze głównej komory. Ktoś, kto ogląda torbę po raz pierwszy, może uznać to za nieistotny detal stylistyczny. Dopiero podczas podróży okazuje się, że ma on ogromny sens. Wystarczy późny wieczór na stacji benzynowej, parking pod hotelem albo biwak rozstawiany po zmroku. W większości czarnych toreb znalezienie małego klucza, ładowarki czy latarki przypomina przekopywanie się przez ciemną studnię. Jasne wnętrze sprawia, że wszystko staje się natychmiast widoczne.
Na każdą pogodę
Równie praktycznie rozwiązano kwestię wodoodporności. Kriega nie próbuje przekonywać użytkownika marketingowymi sloganami o odporności na zachlapania czy ochronie przed lekkim deszczem. Wewnętrzny worek jest po prostu szczelny. To rozwiązanie, które docenia się szczególnie podczas wielodniowych wyjazdów, gdy prognoza pogody przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, bo przez kolejne godziny i tak jedziemy w ulewie.

Każdy motocyklista, który choć raz wyciągnął na nocleg mokrą koszulkę albo zawilgocony śpiwór wie doskonale, jak niewielka jest granica pomiędzy wodoodporny a prawie wodoodporny. W przypadku US-30 ten problem właściwie nie występuje.
Bardzo praktycznym pomysłem okazuje się również możliwość wyjęcia wewnętrznego worka. Po kilku dniach podróży nawet najlepiej zorganizowany bagaż zaczyna żyć własnym życiem. Mokre rękawiczki, zużyte koszulki, brud od szutrowych odcinków czy przypadkowo rozlany smar do łańcucha potrafią skutecznie odebrać przyjemność z korzystania z każdej torby. W Kriegi wystarczy wyjąć środek i go wyprać. Z pozoru drobiazg, ale po kilku sezonach użytkowania staje się jednym z tych rozwiązań, bez których trudno wyobrazić sobie powrót do prostszych konstrukcji.
Uniwersalność

Producent pomyślał również o sytuacji, gdy torba przestaje być bagażem motocyklowym, a staje się zwykłym bagażem podróżnym. Po odpięciu od motocykla można korzystać z pasa naramiennego, a po zastosowaniu dodatkowych akcesoriów również nosić ją podobnie do plecaka. Docenia się to szczególnie podczas hotelowych postojów. Zamiast walczyć z dużym kufrem i zastanawiać się, gdzie go postawić w recepcji, po prostu zabieramy torbę pod ramię i idziemy do pokoju.
Właściwy rozmiar
Oczywiście US-30 nie jest rozwiązaniem idealnym dla każdego. Trzydzieści litrów pojemności to wartość bardzo uniwersalna podczas kilkudniowych wyjazdów, ale jednocześnie zbyt duża, jeśli większość czasu jeździmy wokół komina. Miękka konstrukcja lubi być wypełniona. Gdy wrzucimy do środka jedynie kilka drobiazgów, torba nie zachowuje swojej optymalnej formy i wymaga znacznie staranniejszego spięcia pasów.
Łyżka dziegciu
Warto też pamiętać o zabezpieczeniu elementów lakierowanych. Gumowany spód świetnie trzyma się siedzenia i praktycznie eliminuje ryzyko przesuwania się bagażu podczas jazdy. Ma jednak swoją drugą stronę. Kurz, drobiny piasku oraz tysiące mikrodrgań potrafią działać jak papier ścierny. Po dłuższym czasie może to pozostawić ślady na plastikowych elementach motocykla. Nie jest to wada samej torby, lecz raczej konsekwencja sposobu jej działania. Warto jednak zabezpieczyć te miejsca folią ochronną jeszcze zanim pojawią się pierwsze rysy.

Pewien niedosyt pozostawia również zewnętrzna kieszeń. Jest bardzo przydatna podczas codziennych podróży, ponieważ pozwala schować rzeczy, po które sięgamy najczęściej. Problem pojawia się w czasie intensywnego deszczu. Właśnie wtedy widać różnicę pomiędzy kieszenią praktyczną a kieszenią całkowicie wodoszczelną. Dokumenty, telefon czy portfel nadal lepiej przewozić w głównej komorze.
Drogo?
Na końcu pozostaje temat, którego nie da się pominąć, czyli cena. Kriega od wielu lat funkcjonuje w segmencie premium i US-30 nie jest wyjątkiem. Kwota, jaką trzeba wydać na tę torbę, dla wielu osób może początkowo wydawać się przesadzona. Trudno się temu dziwić. Na rynku nie brakuje tańszych rozwiązań, które na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo podobnie.

Różnice wychodzą jednak na jaw dopiero po kilku sezonach użytkowania. Wtedy okazuje się, że dobra torba motocyklowa nie jest tylko workiem na ubrania. Liczy się szybkość montażu, odporność na pogodę, możliwość przełożenia między motocyklami i brak konieczności inwestowania w dedykowane stelaże przy każdej zmianie maszyny. Jeśli spojrzeć na US-30 właśnie z tej perspektywy, wysoka cena zaczyna wyglądać znacznie bardziej racjonalnie.
Ideał?
Czy jest to torba idealna? Nie. Czy można znaleźć tańsze rozwiązania? Oczywiście. Problem polega na tym, że niewiele z nich potrafi równie skutecznie połączyć wodoodporność, trwałość, wygodę użytkowania i prawdziwą uniwersalność. A to właśnie ta ostatnia cecha sprawia, że wielu motocyklistów kupuje Kriegę raz, a potem przez lata przekłada ją między kolejnymi motocyklami, nie czując potrzeby szukania czegokolwiek innego.
