Pięć niedrogich akcesoriów, które warto od razu kupić razem z motocyklem turystycznym

-

Czasem jest tak, że w końcu z trudem uciułaliśmy na nowy motocykl, ale za to z salonu wyjeżdżamy kompletnym „golasem”. Zdarzają się też egzemplarze używane, które są biedne jak Kopciuszek na bezrobociu. Na część wyposażenia turystycznego można dozbierać po pewnym czasie, natomiast na kilka akcesoriów warto moim zdaniem szarpnąć się od razu.

Większość z nas, motocyklowych turystów, chciałaby jeździć maszynami z pełnym wyposażeniem, ale nie zawsze jest to możliwe. Często ledwo dźwigamy koszt samego motocykla, a gdy patrzymy na ceny stelaży, kufrów, centralnych podstawek czy fabrycznych grzanych manetek, to od razu wiemy, że będziemy to kompletować przez dłuższy czas. Ja natomiast przy okazji każdej zmiany motocykla staram się mieć pewien zapas gotówki (powiedzmy 1000-2000 zł) na drobne akcesoria, które uważam za niezbędne. Część z nich robi dużą różnicę na plus w komforcie i bezpieczeństwie jazdy, inne pozwalają uniknąć kosztownego uszkodzenia maszyny. 

Motocyklowa pasja czy zwykłe hobby? Jak je rozpoznać? Zużyte hasła w 2023 roku [Felieton]

Zatem jeśli wyjeżdżasz z salonu, komisu lub spod bramy prywatnego sprzedawcy zupełnie gołym turystykiem, to rozważ, czy nie doposażyć go od razu w poniższe rzeczy. 

Poszerzenie stopki bocznej

W przypadku maszyn turystycznych skupiamy się zazwyczaj na dokupieniu centralnej podstawki, która mocno ułatwia smarowanie łańcucha i ewentualne kołkowanie przebitych opon. Tymczasem znacznie bardziej prawdopodobne niż złapanie kapcia jest przewrócenie ciężkiej maszyny pod odstawieniu na boczną stopkę na niepewnym gruncie. Końcówki fabrycznych „kos” bywają bowiem żenująco małe, a okazji do zatrzymania się na innym podłożu niż asfaltowe czy betonowe na każdym wyjeździe nie brakuje. Zresztą, rozgrzany, miękki asfalt również nie daje żadnej gwarancji stabilności. 

MotoGuzziVTTtest,opinia,wady,zalety

Można oczywiście za każdym razem szukać kamienia czy gałęzi do podłożenia pod stopkę, można też wozić ze sobą metalową płytkę lub inny patent. To jednak partyzantka, a ja partyzantki nie lubię. Dlatego od razu po zakupie maszyny inwestuję w jej stabilność przy parkowaniu i bezstresową możliwość zatrzymania się praktycznie gdziekolwiek. Na portalach aukcyjnych nie brakuje estetycznie wykonanych, często w polskich warsztatach, specjalnych poszerzających nakładek na końcówkę stopki bocznej. Ich ceny wahają się w przedziale od kilkudziesięciu do ok. 200 zł. Od tego zaczynam. 

Tankpad

Nic tak nie wyciska łez jak wyraźne rysy na lakierze nowego motocykla. A te z pewnością szybko się pojawią – zazwyczaj tam, gdzie zbiornik paliwa łączy się kanapą. Jeżeli tylko nie masz zwyczaju jeździć w miękkim dresie i t-shircie (a mam na dzieję, że nie masz), to elementy suwaka kurtki szybko narobią w tym miejscu szkód. Dlatego ważne jest zabezpieczenie tego rejonu zbiornika tankpadem, czyli grubą naklejką, wykonaną z winylu, gumy, folii lub innego materiału sztucznego. Na rynku dostępny jest szereg wzorów i kolorów, od bardzo dyskretnych do wręcz festyniarskich. Czyli każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny? Od kilkunastu złotych. Warto!

Pięć niedrogich akcesoriów, które warto od razu kupić razem z motocyklem turystycznym

Osłona silnika

Wyeksponowany silnik, dumnie podwieszony pod ramą, to z pewnością cenny element estetyki każdego motocykla. Natomiast w przypadku maszyn turystycznych najważniejsze jest jednak to, żeby dojechać do celu (często bardzo odległego) i wrócić o własnych siłach, najlepiej bez żadnych przykrych przygód po drodze. Dlatego nawet jeżdżąc w stu procentach po asfalcie, warto zabezpieczyć silnik od spodu osłoną, płytą czy pługiem. Nie muszą to być ciężkie, pancerne konstrukcje. Nawet prosty plastikowy element, który przyjmie na siebie pierwszy impet kamienia podrzuconego z drogi, może nam uratować skórę. Jest to ważne zwłaszcza w przypadku maszyn z mocno wystającymi w dół elementami, takimi jak filtr paliwa. Różnego rodzaju osłony silnika kupimy w cenie już od kilkudziesięciu zł.

Osłona silnika

Osłony dłoni

Staram się jeździć przez niemal cały rok. Dlatego mój optymalny zestaw na motocykl turystyczny to osłony dłoni (handbary), grzane manetki i ciepłe rękawice. Niestety grzane manety, zwłaszcza fabryczne, nie należą do najtańszych. Ponadto nie każdy ma ochotę na kolejne kable i przełączniki na kierownicy. Dla mnie akurat największą różnicę robią osłony. Ochrona przed wiatrem napierającym od przodu i wciskającym się w każdy szew i szczelinę rękawic daje mi więcej, niż samo ogrzewanie wewnętrznej strony dłoni. Ponadto handbary chronią też przed deszczem i… kłopotami ze stawami w przyszłości, przynajmniej częściowo. Oczywiście elementy te nie pasują do każdego rodzaju motocykla, ale na adventure i scramblerach wyglądają zupełnie naturalnie. 

MotoGuzziVTTtest,opinia,wady,zalety

Rollbag

Komplet kufrów, czy to opływowych plastików na modelach typowo szosowych, czy pancernych aluminiowych „kanciaków” na maszynach adventure, to jeden z symboli motocyklowej turystyki. Jednak nie zawsze jest to optymalne rozwiązanie. Raz, że w cenie zestawu ze stelażami od renomowanego producenta można nierzadko kupić kolejny motocykl. Dwa, że same kufry potrafią ważyć tyle, co cały bagaż zapakowany w inny sposób. 

Torba Louis [TEST]

Ja jestem zdania, że nawet nie jeżdżąc turystycznie i posiadając zupełnie „goły” motocykl, nierzadko bez bagażnika, zawsze należy mieć możliwość zabrania na niego jakiegoś bagażu. Okazji i potrzeb nigdy nie brakuje. A to trzeba koledze odwieźć wiertarkę, a to skoczyć po małe zakupy, a to kumple wyciągają na szybki wypad na Mazury i jakaś tam kosmetyczka i gacie na zmianę się przydadzą. Nie znoszę jazdy w plecaku, a równie mocno nie lubię, gdy moje rzeczy mokną. Dlatego odstawiłem estetykę na bok i korzystam z wodoszczelnego rollbaga mocowanego do kanapy lub bagażnika elastycznymi linkami. Na co dzień idealnie sprawdza mi się 40-litrowy, a jeżeli muszę pojechać dalej i wziąć więcej, dokładam dwie bezstelażowe boczne sakwy w tej samej technologii, które po prostu przewieszam przez siodło. 

Sakwy czy kufry na wyprawę motocyklową? Co jest lepsze, co jest tańsze?

Motocyklem wyposażonym w opisane akcesoria mogę już jechać w dowolne, w miarę cywlizowane miejsce na świecie i nie będą odczuwał, że czegoś mi bardzo brakuje. Wiadomo, na bogato najfajniej, ale małe rzeczy też potrafią cieszyć.

Konrad Bartnik
Konrad Bartnik
Motocyklista, perkusista, ojciec, wielbiciel dobrej kuchni i dużych porcji. Jego największa miłość to motocyklowe podróże – bliskie i dalekie, po asfalcie i bezdrożach. Lubi wszystko, co ma dwa koła, a najbardziej klasyczne nakedy ze szprychami i okrągłą lampą. Na co dzień drapie szutry starym japońskim dual sportem. Nie zbiera mandatów i nigdy nie miał wypadku. Bywa całkiem zabawny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY