Dlaczego nagranie ze zwykłego wideorejestratora policyjnego, który nie ma żadnego urządzenia do pomiaru prędkości ściganego pojazdu, może być dowodem wykroczenia? Tego chyba nie wie nikt, ale niestety policjanci i sądy są w karaniu kierowców jednomyślni. 

Popularny wideorejestrator, obecny w każdym nieoznakowanym i w niejednym oznakowanym radiowozie, to nic innego jak bardziej zaawansowana wersja zwykłego samochodowego rejestratora jazdy. Jedną z tych dodatkowych funkcji jest emulacja prędkości pojazdu ściganego, czyli nic innego jak jej… kreacja. Jak to możliwe? Urządzenie nie posiada żadnego urządzenia, którym można by zmierzyć prędkość ściganego pojazdu, zatem to, co wyświetlane jest na ekranie, to czysty wymysł urządzenia.

W rzeczywistości jedyny pomiar, jaki możliwy jest do wykonania przez wideorejestrator, to pomiar prędkości radiowozu. Jeśli zatem widzicie nagranie z pościgu, na którym “kierowca porusza się z prędkością 248 km/h”, w rzeczywistości z całą pewnością można stwierdzić, że z taką prędkością porusza się tylko radiowóz. Prędkość przypisana do pojazdu “zmierzonego” jest zmyślona.

Pomiary wideorejestratorem to ściema

Na nieprawidłowość wykonywanych w ten sposób “pomiarów” wielokrotnie zwracali uwagę dziennikarze, część specjalistów, a nawet niektórzy policjanci. Jak się okazuje, zasilanie budżetu i walka o statystyki jest ważniejsza od przestrzegania prawa przez policję.

O tym, że pomiary samochodową kamerką są całkowicie niewiarygodne mogliśmy przekonać się kiedy toczyła się sprawa sądowa w sprawie rzekomego przekroczenia prędkości przez Krzysztofa Hołowczyca. Na policyjnym nagraniu dokładnie widać, że radiowóz zbliża się do pojazdu Hołka, co oznacza zawyżenie wirtualnego pomiaru. Jeśli policjanci chcieliby spróbować wykonać ów “pomiar” w miarę rzetelnie, musieliby poruszać się ze stałą prędkością w odległości 50 metrów. Takie zalecenie znajdziemy w instrukcji obsługi wideorejestratora.

Co zrobili policjanci? Wykorzystali aż 13-krotne przybliżenie. W efekcie sędziemu nie pozostało nic innego, jak ratować honor policjantów i umorzyć postępowanie.

Czy przyjąć mandat z wideorejestratora?

Jeśli wiesz, że przekroczyłeś prędkość, to nie cwaniakuj. Nikt nikomu nie broni mieć ułańskiej fantazji, ale trzeba ponosić jej konsekwencje. Jeśli jednak widzisz, że policja próbuje ci przypisać winę za coś, czego nie popełniłeś, nie wahaj się iść z tym do sądu. Coraz więcej takich spraw jest orzekanych na korzyść kierowców.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.