Automatyczny system nadzoru ruchu drogowego, czyli sieć fotoradarów, odcinkowych pomiarów prędkości oraz rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle, miał być samograjem skutecznie wyłapującym piratów drogowych. Co za tym idzie miał przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach. Jednak nie wszystkie systemy radzą sobie w drogowej codzienności. Skupmy się na jednym z nich – opp, czyli odcinkowym pomiarze prędkości.

Odcinkowy pomiar prędkości miał być genialnym rozwiązaniem, zmuszającym kierowców do dłuższego, a nie tylko chwilowego, zmniejszenia kąta otwarcia przepustnicy. W sumie pomysł nie jest zły, bo ma ratować zdrowie i życie uczestników ruchu drogowego. Jednak nie działa tak jak powinien oraz jego lokalizacja także często mogłaby być lepsza. Jednak wiadomo, nie nam o tym decydować.

Na początku informacja – znaki, które widzicie w głównej grafice tego artykułu, to nowe oznaczenia odcinkowego pomiaru prędkości, które od sierpnia możecie spotkać na naszych drogach. Ma być czytelniej dla kierowców, a dodatkowo pod nimi pojawiła się także informacja o długości odcinka, na którym dokonywany jest pomiar.

Skupmy się zatem na działaniu tego systemu na motocykle i motocyklistów. Aby ocenić jego skuteczność w walce z krewkimi użytkownikami jednośladów wystarczy spojrzeć na tę grafikę:

Jak widać kamery systemu ustawione są tak, że nie mamy czego się obawiać. Robią zdjęcie pojazdów z przodu, czyli ustawione są na ich najazd, co uniemożliwia nagranie numerów tablicy rejestracyjnej motocykli. Dlaczego tak? Takie ustawienie z kolei ułatwia identyfikację osoby, która prowadziła pojazd samochodowy. Choć GITD odgrażało się, że ustawi kamery tak, aby wyłapywały również motocyklistów, nigdy do tego nie doszło, bo skomplikowałoby identyfikację kierowców aut, których przecież jest X razy więcej od motocyklistów.

Idealnie byłoby (dla GITD), aby odcinkowy pomiar prędkości posiadał dwie kamery, jedną ustawioną na przód pojazdu, a drugą na tył. To jednak wiązałoby się z przebudową wszystkich opp i byłoby po prostu mocno nieopłacalne – a przecież, nie oszukujmy się, nie tylko o bezpieczeństwo tu chodzi.

Druga sprawa to kwestia ogólnego działania systemu po zmroku. Okazało się, że kamery opp są na tyle nieczułe, że identyfikacja także części pojazdów samochodowych w nocy nie jest w ogóle możliwa. I tak spośród wszystkich 204 tys. wykroczeń zarejestrowanych przez 29 systemów opp, mających miejsce w latach 2015-2017, 67 tys. spraw zostało odrzuconych z powodu nieczytelności zdjęć.

Jednak automatyczny system nadzoru ruchu ma większe kłopoty niż niedziałający poprawnie opp. Ciekawostką jest to, że od początku działania całego systemu dopuszczono do przedawnienia się 1,6 miliona wykroczeń, głównie z powodu braków kadrowych w GITD, ale także z powodu wadliwych regulacji prawnych co do karania kierowców. Są to dane z raportu NIK-u.

Tak czy inaczej, mimo tego, że my, motocykliści na pewno nie musimy obawiać się mandatu z systemu opp, apelujemy, o zdrowy rozsądek i umiar w ułańskiej fantazji – nie tylko w tych 29 miejscach na mapie Polski:

3 KOMENTARZE

  1. dodatkowo dla poruszających sie puszkami (czy to z wyboru czy przymusu :) ), nie ma w prawie o ruchu drogowym czegoś takiego jak przekroczenie średniej prędkości. W sądzie musieliby udowodnić gdzie przekroczyliście maksymalną dozwoloną i o ile, bo taryfikator też nie z gumy :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.