Każdy ma inaczej, od tego musimy zacząć. Jeden nie wyobraża sobie urlopu w górach, drugi dostaje wysypki na samą myśl o wysokości i wspinaczce pół dnia pod górę. To, co mi pasuje, to co uważam ja, może zupełnie nie podchodzić wam, dlatego też ten artykuł nie będzie wcale jakimiś prawdami objawionymi, a może wprost odwrotnie?
Choć mogłoby się wydawać, że dziennikarze motocyklowi nie potrzebują swoich motocykli, bo przecież i tak jeżdżą non stop nowymi testówkami, to jednak prawda jest zgoła inna. Przynajmniej w moim wypadku. Po pierwsze potrzebuję motocykla nie tylko do przemieszczania się z punktu A do punktu B, a przede wszystkim do frajdy. Tę daje mi jazda w terenie, a na pewno poza drogami asfaltowymi. Znakomita większość motocykli, jakie dostajemy do testów posiada opony szosowe, co uniemożliwia spędzanie na nich czasu w sposób przeze mnie ulubiony. Druga sprawa to to, że zanim importerzy zarejestrują nowości, często mamy połowę kwietnia, a gdy skończą wydawać motocykle do testów mamy październik. Zostaje więc kilka ładnych tygodni przed sezonem i bezpośrednio po nim, w których po prostu trzeba mieć swój motocykl, jeśli chce się jeździć. I wtedy właśnie różne akcesoria i mody przydadzą się idealnie.
1. Grzane manetki
![5 przydatnych akcesoriów motocyklowych bez których nie wyobrażam sobie już jazdy [bajery, fajne dodatki, gadżety]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2020/02/Grzane-manetki-640x427.jpg)
Swój motocykl chciałbym używać w każdych warunkach. Robić nim dalekie trasy, w których złapie mnie deszcz, tak jak wcześniej napisałem zaczynać i kończyć na nim sezon. Wtedy, mimo najcieplejszych nawet rękawic, po prostu niezastąpione są grzane manetki. Kiedyś, gdy jeszcze sam przed sobą chciałem udowadniać swoją twardość, nie potrafiłem przemóc się, by je założyć do swojego motocykla. Teraz wydają mi się rzeczą pierwszej potrzeby. Grzane manetki wydłużają sezon i to jest najważniejsze! Jakie polecam? Na pewno nie te ze zdjęcia. Oxfordy są tanie i to jest ich jedyny plus. Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem są oryginalne manetki proponowane przez producenta twojego motocykla. Ich największa przewaga to kompatybilność z wiązką i… najczęściej brak zwiększenia średnicy chwytów. Ja po prostu nienawidzę trzymać moją wielką dłonią (noszę rękawiczki XXL) beczułkowatych manetek.
2. Deflektor

Idealnym rozwiązaniem na każde warunki jest dla mnie połączenie oryginalnej, zatem niskiej, szyby z deflektorem. Dlaczego tak? Dlaczego nie wymiana szyby mojego motocykla na wyższą? Ponieważ nie zawsze potrzebuję wysokiej szyby. Niska daje swobodę i przydatna jest podczas jazdy w terenie, gdzie lepiej jest widzieć co się dzieje bezpośrednio przed przednim kołem. Wysoka szyba jest dobra tylko w trasy i w chłodne dni. Po mieście, na co dzień lepiej jeździ mi się z oryginalną szybą. Także deflektor montuję gdy go potrzebuję, gdy nie jest mi potrzebny – dwie śruby – i już go nie ma. Łatwe, przyjemne i bezinwazyjne rozwiązanie. Dodatkowo deflektor mogę sobie dokładnie wyregulować, podnieść, opuścić, zmienić kąt nachylenia jego szyby. To pozwala na idealne wyciszenie kasku i optymalizację komfortu podróżowania. Lubię to.
3. Goretexowe przeciwdeszczówki

To moje odkrycie ubiegłego sezonu. Do tej pory w trasy jeździłem w pajacu gumowanym. Wyjmowałem go z podręcznego bagażu dopiero wtedy, gdy na 120% wiedziałem, że już pada. Ani chwili wcześniej. Dlaczego? Powiewa na wietrze, człowiek się w nim poci, podczas ulewy i tak na suwaku dosyć szybko przepuszcza wodę (nie tylko mój, każdy praktycznie z jakim się spotkałem, ile by nie kosztował), ciężko się go zakłada. A w końcu gdy go założysz, to najczęściej wychodzi słońce i całą operację trzeba powtarzać w odwrotnej kolejności.
W ubiegłym roku, na nasz wyjazd do Rumgarii wyposażyłem się w komplet goretexowych przeciwdeszczy od Rukki, model Tansfo-R. Spodnie i kurtka. Tak, są cholernie drogie, ale powiedziałem dość palcowi Posejdona, mokremu nabiałowi, pożegnałem się też z potem na plecach. Było warto. Teraz już gdy zanosi się na deszcz wygodnie zakładam komplet, bez pajacowania. Podczas jazdy woda po nim spływa, a nie dostaje się do środka. Gdy wychodzi słońce, nie zatrzymuję się, panicznie się rozbierając, bo pot leje się ze mnie strumieniami. Jadę dalej w komforcie termicznym. Tak, gdy robi się gorąco te ubranka pozwalają wilgoci odparowywać ze mnie i nie czuję się jakbym siedział w zawiązanej na szyi prezerwatywie. Powtarzam, zestaw ten jest horrendalnie drogi, ale jeśli latasz dużo i daleko, to wysupłasz kasę z 13. pensji, 800 plus, czy po prostu zamkniesz oczy i zrobisz przelew. Może istnieją tańsze zamienniki innych marek, ale nie potwierdzę ich skuteczności.
4. Komfortowa kanapa

Do tej pory jechałem tylko na jednym motocyklu, którego fabryczna kanapa była bosko wygodna i oprócz jej wysokości niczego bym w niej nie zmieniał. To V-Strom 800, którym jechałem jesienią do Magdeburga. Mój tyłek jest wyjątkowo wrażliwy i dyskomfort w tej części ciała czuję czasami po pół, a często po godzinie jazdy. Sprawę po prostu musi załatwić komfortowa i podwyższana (to w moim wypadku odciąża kolana, pozwalając na mniejszy kąt ugięcia nóg) kanapa. Najlepiej żelowa. Na przykład ta oryginalna, z katalogu Aprilli do mojego Tuarega, okazała się średnio wygodna. Drugi raz bym jej nie kupił, a oryginalne siedzenie oddał do renomowanego tapicera. Teraz, przesiadając się na nowy motocykl (już do mnie płynie V-Strom 800 DE) zamierzam skorzystać z polecanego tapicera z Krakowa (Mototapicer Gnap), u którego już zaklepałem nawet termin na luty, bo potrafią mieć gęsto. Jeśli będę zadowolony z usługi, na pewno wam o tym napiszę.
5. Uchwyt na telefon

To kolejna rzecz, bez której nie wyobrażam sobie już jazdy. Bardzo często muszę dojechać do miejsca, w którym nigdy nie byłem, często na określony ściśle czas. Normalna sprawa, każdy z nas tak ma. W tym pomaga mi niezwykle nawigacja w moim telefonie. Oczywiście może i mogę puścić sobie powiadomienia głosowe na interkom (jeśli akurat mam kask w niego wyposażony), ale lepiej widzieć trasę przed sobą. Najprostsza rzecz, uchwyt na telefon, zapewnia mi komfort bezproblemowego trafienia w poszukiwane przeze mnie miejsce. Ja wybrałem system SP-Connect, ale wiem, że wszystkie Quadlocki i inne rozwiązania na podobnej zasadzie wpinania telefonu wyposażonego w specjalne etui, działają naprawdę dobrze.
A Wy? Bez czego już nie wyobrażacie sobie jazdy motocyklem?
