Tuż przy wschodniej granicy Polski, na lewym brzegu Bugu leży Nadbużanka – jedna z najbardziej romantycznych dróg, jakie można znaleźć w naszym kraju. Jej walory od lat doceniają poszukujący spokoju motocykliści i rowerzyści.
Nadbużanką określa się drogę wojewódzką nr 816 łączącą Terespol z Zosinem. Biegnąca przez serce Polesia Zachodniego szosa odkrywa przed podróżującym niezliczone skarby tutejszej architektury – zabytkowe kościoły, cerkwie i kaplice w naturalny sposób współgrają z nierzadko równoletnimi im stodołami czy chałupami, które do dziś pełnią swoje funkcje.
Unikalny klimat spokoju i poczucie oderwania od cywilizacji przyciąga w te strony wielu podróżników, którzy przemierzają drogę na motocyklach i rowerach. Asfalt nie zachęca do dynamicznej jazdy – nawierzchnia lata świetności dawno ma za sobą, a inwestycje drogowe w tej części Polski są rzadkością.
Problemem na Nadbużance jest niewielka ilość miejsc noclegowych – warto o tym pamiętać planując podróż. Podróżni często korzystają z Domu Pielgrzyma przy sanktuarium w Kodniu lub własnych namiotów licząc na gościnność gospodarzy. Na szczególną uwagę podczas przemierzania tej trasy zasługuje leżący w pobliżu Włodawy obóz zagłady Sobibór oraz jedyna w Polsce parafia unicka w Kostomłotach.

Nadbużanka – informacje
Długość trasy – 166 km
Nawierzchnia – asfalt
Średnie nachylenie – bd
Maksymalna wysokość – bd
Serpentyny – nie
Stopień trudności – łatwy

Trasa przepiękna choć relacja bardzo skromna. Jadąc wzdłuż meandrującej rzeki oprócz widoków mamy wiele ciekawych miejsc. Jadąc dalej Janów ze stadniną i ciekawa stacja CPN chyba ostatnie w Polsce ręczne dystrybutory obecnie jako eksponat. Dzień można zakończyć w Białowierzy. Ściana wschodnia to świetny pomysł na kilkudniową wyprawę
@AndrzejDL, formuła cyklu „Trasy motocyklowe” jest dość oszczędna, stąd dość pobieżny opis. Więcej szczegółów dotyczących tej trasy znajduje się w opisie jednej z naszych wypraw:
https://motovoyager.net/2014/06/roztocze-podlasie-przyjaciele-drodze-piekno-spokoj/
To prawda, że to piękna trasa. Odkryłem ją dobrą dekadę temu i jestem mile zdziwiony, że ma swoich fanów. Pierwszy raz zrobiłem ją w taki upał, że prawie całą drogę przejechałem z gołą klatą.
Trasa jest tak urokliwa, że nawet gdyby asfalt był pierwsza klasa, to i tak nie ma sensu się spieszyć, tym bardziej, że tam całe życie tych wiosek toczy się niemal na samej drodze – wesela, obrzędy religijne, jarmarki, potańcówki…to wszystko na oczach mijających je kierowców. Dla motocyklisty bajka.
Rzeczywiście to piękna trasa. W tym roku mam w planie zwiedzić te wschodnie rubieże. Dlatego chętnie czytam wszelkie informacje na ten temat. Pozdrawiam