O tym, że szkolenia motocyklowe na torach są niezwykle ważne, mówiliśmy już nie raz. Wobec tego my, jako Motovoyager, chętnie wspieramy takie eventy i zachęcamy, a wręcz namawiamy motocyklistów do skorzystania ze szkoleń z doskonalenia techniki jazdy.
Nawet nie wiecie z jaką nadzieją od ponad tygodnia przyglądałem się prognozom pogody. Majówka była fatalna, a i dalsze dni poprzez przytłaczający deszcz nie napawały optymizmem. Ale na kilka dni przed samym eventem ktoś jednak dostrzegł zamówienie Pawła (właściciela PARAmoto) i w nawiązaniu do jego prośby załatwił na cały dzień fantastyczną pogodę. To były chyba niemalże idealne warunki do jazdy po torze – nieco ponad 20*C i przepiękne słońce przeplatane niewielkimi chmurami, które dawały ukojenie po całej sesji.
Po krótkim briefingu i wyjaśnieniu wszystkich zasad, które panują na torze, pierwsza grupa rusza jeszcze nieco nieśmiało za instruktorem Mateuszem, który ujarzmia niesamowite Ducati Panigale V4S. Pokazanie prawidłowej nitki przejazdu, ale przede wszystkim nauka toru oraz poszczególnych zakrętów to rzecz niezwykle ważna. Dlatego wszyscy ochoczo ruszają za włoskim motocyklem i już od pierwszych metrów starają się śledzić tor przejazdu. Cieszył mnie fakt, że na szkoleniu znalazły się chyba wszystkie segmenty jednośladów – od małych pitbike, supermoto, turystyków, ADV, aż po hypernakedy i supersporty. To świadczy tylko o tym, że tego typu track day’e są dla wszystkich – bez względu na typ motocykla, preferowany stylu jazdy czy długość stażu jazdy.
Każda kolejna sesja była już dla każdego zdecydowanie lepsza, a to wszystko dzięki pracy instruktorów, którzy bacznie przyglądali się uczestnikom i wielokrotnie skinieniem dłoni ściągali ich na pobocze, aby udzielić kilku wskazówek. Dotyczyły one przede wszystkim poprawnej pozycji na motocyklu, a także zrozumieniu jego działania w zakręcie. Te wszystkie porady sprawiały, że zauważalny był wzrost tempa, ale także płynność przejazdów. Jakie ma to w takim razie przeniesie na drogi publiczne? Ano takie, że wzrasta nasza świadomość, która dotyczy nie tylko opon, ale także hamulców oraz prowadzenia. Dzięki prawidłowej pozycji wiemy jak zachowywać się na drodze w przypadkach awaryjnych. Ćwiczenie odruchów sprawia, że czujemy się pewniej, co bezpośrednio przekłada się na nasze bezpieczeństwo.

Warto również wspomnieć, że szkolenia motocyklowe PARAmoto organizowane są we współpracy z BMW, wobec czego motocykliści mieli możliwość przetestowania 3 modeli ze stajni bawarskiego producenta. Dodatkowo cały event zabezpieczają ratownicy z Fundacji Jednym Śladem. Dla nieco bardziej wprawionych mam super informację – bezpłatnie możecie skorzystać z kostki pomiarowej! Tego mi było trzeba!

Sam obiekt jest naprawdę fantastyczny – nitka toru jest wymagająca i ciekawa, asfalt przyczepny, a infrastruktura na naprawdę satysfakcjonującym poziomie. Takich obiektów w Polsce nam trzeba, aby motocykliści jeździli lepiej i pewniej. Jak poszło mi i Brzozie? Od samego rana pięliśmy się mocno w górę, ale gdy słońce było w zenicie, nastąpiła gwałtowna zmiana. Michał zbyt dosadnie wziął chyba sobie do serca testy nowego kombinezonu Rebelhorna i na jednym z lewych zakrętów zaliczył uślizg tylnego koła. Tłumaczył się oczywiście, że tam ślisko, że to, że tamto, ale dzieliłem to przez dwa i w końcu to ja widziałem jego DRZ w burakach. Długo nie trzeba było czekać, bo w następnej sesji wyłożyłem się w tym samym miejscu, i co? Uślizg tyłu. No to mamy 1:1.
Dziękujemy PARAmoto za zaproszenie i całym sercem polecamy, zachęcamy, a wręcz namawiamy do wzięcia udziału w organizowanych przez Pawła szkoleniach. Pełna profeska w połączeniu z fajnym torem, to idealna recepta na spędzenie motocyklowej soboty. Dodatkowo zaprocentuje ona na drogach publicznych. Spróbujcie, a nie pożałujecie. My wpadniemy 12 czerwca znowu!



