Podjazd pewnego domu w Polanówce, w woj. Lubelskim, policjanci drogówki wybrali sobie jako ulubione miejsce ich pracy, czyli kontroli drogowej. Właściciel posesji niezbyt z tego zadowolony wystawił zakaz parkowania, którego adresatem mieli być stróże prawa.

Właściciel posesji nie wystawił jednak prywatnego znaku zakazu parkowania (B35), czy zatrzymywania się (B36), a na płocie umieścił tabliczkę z wymownym napisem:

Teren prywatny. Kategoryczny zakaz korzystania z podjazdu przez policję i kontrolowania na nim kierowców

Częste kontrole na drodze Lublin-Bychawa i stojący non stop radiowóz irytowały nie tylko właściciela posesji, ale także okolicznych mieszkańców sąsiadujących budynków. To oni też namówili właściciela do zamontowania rzeczonej tabliczki.

Czy to oznacza, że funkcjonariusze będą musieli zmienić miejsce swoich łowów? Okazuje się, że niekoniecznie. W przypadku, gdy podjazd mieści się w pasie drogowym, policjanci mają prawo na nim się zatrzymywać, nawet mimo braku zgody właściciela najbliższej posesji. Kontrole drogowe na podjazdach to ogólnopolska praktyka. Policjanci tłumaczą to tym, że czasami nie mają wyboru i chcąc kontrolować miejsce niebezpieczne, z braku innych możliwości, muszą zatrzymywać radiowozy na podjazdach do prywatnych posesji.

Od 7 listopada wchodzą jednak nowe przepisy dające policji jeszcze większą swobodę działania. Między innymi w nowelizacji znalazł się zapis o tym, że policjanci będą mieli prawo do postoju w miejscach, w których postój jest zabroniony, miejscach objętych zakazem zatrzymywania się czy wyłączonych z ruchu.

Wygląda więc na to, że policyjny radiowóz raczej nie zniknie sprzed posesji we wsi Polanówka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.