UE stawia na samochody i motocykle bezemisyjne. Elektryki i podobne wehikuły mają do 2035 roku wyprzeć z salonów sprzedaży pojazdy z silnikami Diesla i benzynowymi. Okazuje się, że to nie koniec radykalnych posunięć polityków. Kolejnym pomysłem, który ma przynieść efekty w postaci mniejszej emisji dwutlenku węgla jest na przykład ograniczenie możliwości przemieszczania się nimi do wybranych dni tygodnia.
Europejski Zielony Ład to za mało?
Postanowienia Zielonego Ładu zakładają, że do 2050 roku kraje członkowskie UE osiągną zerowy poziom emisji gazów cieplarnianych, a wzrost gospodarczy nie będzie uzależniony od zużywania zasobów. Przedstawiciele niektórych państw członkowskich Unii doszli do wniosku, że to za mało, a całe przedsięwzięcie jest za bardzo rozciągnięte w czasie. Dlatego też postulują obniżenie emisji o osiemdziesiąt procent, w ciągu najbliższych dziewięciu lat.

Pierwszeństwo dla elektryków
Jedną z propozycji jest prawne ograniczenie możliwości przemieszczania się pojazdami z silnikami spalinowymi. Przede wszystkim zakazane zostałoby przemieszczanie się nimi w weekendy. Samochody, a być może i motocykle z silnikami benzynowymi miałyby jednocześnie pozwolenie na poruszanie się w poniedziałki, środy i piątki. Diesle jeździłyby w pozostałe dni tygodnia, poza oczywiście weekendami. Zamiarem twórców projektu jest, by zmiany weszły w życie już w 2025 roku.
Zamiary a rzeczywistość
Propozycje mają małe szanse na wejście w życie w tak krótkim czasie. Sprzedaż elektryków rośnie, jednak czas ich ładowania pozostaje zbyt długi, a sieć stacji doładowujących jest za rzadka, by zamiar unijnych polityków mógł być zrealizowany. Z drugiej strony świat polityki nie raz już udowodnił oderwanie od rzeczywistości.
