Spór o wiarygodność i legalność pomiarów prędkości przez urządzenia, będące w posiadaniu Policji i innych służb, trwa niezmiennie. Okazuje się, że nie jest to wyłącznie nasza polska specjalność.
Dobitnie pokazuje to przypadek włoskiego kierowcy Forda Focusa, który w roku otrzymał mandat w wysokości 850 euro za przekroczenie prędkości, przy ograniczeniu do 70 km/h. W pakiecie doszło jeszcze 10 punktów karnych. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że według radaru poczciwy Focus osiągnął prędkość… 703 km/h, wpędzając w kompleksy wszelkiej maści pojazdy spod znaku Lamborghini i Ferrari.
O ile można przekroczyć prędkość w Polsce, aby fotoradar nie zareagował?
Włoska machina biurokratyczna, bez żadnej refleksji nad niedorzecznością pomiaru, ukarała pechowego kierowcę. Stwierdzony wynik nie był bowiem powodem do refleksji nad poprawnością działania radaru, a tym samym do odstąpienia od ukarania.
Absurd całej sytuacji potęguje fakt, że prawnicy podobno sugerują kierowcy przyjęcie mandatu i dopiero późniejsze dochodzenie swoich praw na drodze sądowej.
Najskuteczniejszy sposób na fotoradar? Ten gwarantuje 100% niewykrywalności!
