Przyczyną wypadku, w którym zginął lubelski kursant, mógł być atak padaczki. Tak wynika z ustaleń prokuratury, która drobiazgowo zbadała wszystkie okoliczności zdarzenia. O tym wypadku pisaliśmy pod koniec maja.
Przypomnijmy – tragedia wydarzyła się 26 maja w Lublinie na ulicy Hutniczej ok. godziny 20.30. W samochody oczekujące na zmianę świateł wjechał rozpędzony motocykl kierowany przez kursanta będącego w trakcie nauki praktycznej na kategorię A.
[sam id=”11″ codes=”true”]
Instruktor twierdził, że kursant w pewnym momencie nagle przyspieszył i przestał reagować na wezwania.
Zdaniem Beaty Syk-Jankowskiej z Prokuratury Rejonowej w Lublinie motocykl, którym poruszał się kursant był sprawny technicznie. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że kandydat na kierowcę najprawdopodobniej był chory na padaczkę.
Prokurator Jankowska dodała, że informacje o chorobie kursanta są weryfikowane. Jak dotąd nikomu nie postawiono zarzutów w tej sprawie.
