Na facebookowym profilu „Spotted: Nowy Targ” pojawił się niepokojący wpis o starszym mężczyźnie, który zastawił na popularnym szlaku enduro pułapkę w postaci mocnej żyłki rozpiętej między drzewami. To śmiertelne zagrożenie nie tylko dla motocyklistów i kierowców quadów, ale też np. rowerzystów. Żyłkę usunęli już miejscowi motocykliści, niestety sprawcy nie udało się ująć.
Wpis z profilu „Spotted: Nowy Targ” udostępniono też na grupie „Łowcy niewygód”. Oto jego oryginalna treść:
W Małopolsce, a szczególnie na Podhalu, od wielu miesięcy, a nawet lat, atmosfera pomiędzy mieszkańcami a użytkownikami motocykli terenowych i quadów jest bardzo gęsta. Dochodzi nawet do bójek i ataków z użyciem niebezpiecznych narzędzi. Lokalsi skarżą się na hałas i niszczenie prywatnych gruntów oraz państwowych obszarów chronionych. Nie znaczy to jednak, że powinno być przyzwolenie na zakładanie tego typu pułapek. Żyłka lub linka rozpięte między drzewami mogą nawet zdekapitować pechowego kierowcę, a przynajmniej bardzo mocno poranić, o czym przekonał się niedawno w Hiszpanii nasz mistrz enduro (pochodzący zresztą z Nowego Targu) Tadek Błażusiak.
Tadek Błażusiak o krok od najgorszego: stalowa linka rozwieszona a poprzek szlaku rozcięła mu twarz
Zgodnie z polskim prawem, mężczyzna, który rozwiesił żyłkę, a tym samym naraził inne osoby na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, w przypadku ujęcia i skazania, może trafić do więzienia na trzy lata. Pod Nowym Targiem tragedii zapobiegła czujność świadków i akcja miejscowych motocyklistów. Miejcie oczy szeroko otwarte.

Punisher robi to czego nie potrafi Policja. I w sumie dobrze. Nie pochwalam, ale nie potępiam. Hałas zabija tak samo jak żyłka i nie jednego człowieka, ale całą okolicę – ludzi i zwierzęta. A te bydlaki na enduro z podziurawionymi tłumikami to skrajne patusy.