Już niedługo wejdą w życie nowe przepisy dotyczące celowego zrywania przyczepności, obejmujące drift, wheelie, stoppie i tzw. palenie gumy. Będzie to oddzielne wykroczenie, zagrożone mandatem w wysokości od 1500 do 2500 zł. Tymczasem dwa miesiące temu policjanci z Opola, korzystając z dotychczasowego prawa, za palenie gumy pod jednym z marketów wystawili mandaty na łącznie 8000 zł. Czy to oznacza, że nowe przepisy będą – paradoksalnie – łagodniejsze?
Pod koniec października ubiegłego roku policjanci opolskiej drogówki zrobili „nalot” na spot motoryzacyjny pod jednym z okolicznych marketów, z udziałem aut i motocykli. Szczególną uwagę funkcjonariuszy przykuł 22-latek, który swoim motocyklem „spalił kapcia”, zostawiając za sobą grubą czarną krechę na wyłożonej kostką nawierzchni parkingu.

Mężczyzna, został ukarany mandatami w łącznej wysokości 8 000 zł. Z tego 3000 zł za niesprawny pojazd (zdarta opona), a aż 5000 zł za stworzenie zagrożenia dla innych uczestników ruchu. Otrzymał też 15 punktów karnych, a dowód rejestracyjny jego motocykla został zatrzymany. Dodatkowo odpowie w sądzie za zniszczenia mienia.

Mniej, ale częściej
Do tej pory „palenie gumy”, a także jazda na jednym kole (wheelie lub stoppie), były karane właśnie jako stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym. Policja mogła (i jeszcze przez kilka tygodni może) ukarać sprawcę mandatem do 5000 zł i przyznać 10-15 punktów karnych. Opolscy funkcjonariusze skorzystali więc z górnej granicy, uznając zachowanie 22-latka za jednoznacznie nieodpowiedzialne i niebezpieczne.

Już niedługo, pod koniec stycznia 2026, zaczną obowiązywać nowe przepisy dotyczące driftu i pokrewnych manewrów. Tym razem będą one wyraźnie (choć nie do końca precyzyjnie) zdefiniowane w Kodeksie wykroczeń i skutkujące grzywną nie mniejszą niż 1 500 zł, a gdy policjant uzna, że powstało realne zagrożenie dla bezpieczeństwa — co najmniej 2 500 zł.
Nowe przepisy wprowadzają dolne progi kar finansowych. W wielu sytuacjach kwoty te mogą okazać się niższe od kar nakładanych dziś za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Nie oznacza to jednak złagodzenia prawa. Kary wciąż będą mogły być znacznie wyższe, w zależności od zebranych „zasług”. Funkcjonariusze otrzymają natomiast precyzyjne narzędzie, które pozwoli im wlepiać mandaty za zrywanie przyczepności w każdej sytuacji. Zazwyczaj niższe, za to częściej.
Zdjęcia: Policja Opole
Prezydent podpisał. Wchodzą surowe kary za drift, jazdę na kole oraz nielegalne spoty i wyścigi
