Według dziennika Metro radarowa mafia w Polsce ma nowy pomysł na zarabianie pieniędzy. Na początku garść faktów: posłowie PO właśnie zapowiedzieli, że mandat z fotoradaru zapłaci właściciel pojazdu, a nie sprawca wykroczenia.
Projekt zmian w Kodeksie Drogowym wkrótce trafi do Sejmu. Jak argumentują posłowie, obecna procedura ściągania mandatów jest „czasochłonna, nieefektywna i nadmiernie kosztowna”. Policja często nie jest w stanie ustalić sprawcy wykroczenia i dlatego do budżetu trafia zbyt mało pieniędzy.
Zbóje drogowi
Radarowy biznes, który w celu ratowania budżetu obmyśla wciąż nowe sposoby łupienia spokojnych ludzi, już dawno przekroczył granice przyzwoitości. Naszą opinię na temat niespójności przepisów, braku zdrowego rozsądku, bezprawia i zwykłego idiotyzmu zbójów drogowych wyraziliśmy w tym materiale.
Tym razem jednak pomysły łupieżców z Wiejskiej wzbudzą zapewne sprzeciw największych nawet zwolenników „twardej polityki wobec piratów drogowych”.
Nasze propozycje
Tak na szybko, bez specjalnej analizy, przychodzą nam do głowy dwie sprzeczności.
Po pierwsze – w majestacie prawa za wykroczenie (konkretnie za przekroczenie prędkości) nie będzie karany jego sprawca, lecz ktoś zupełnie inny. Idąc tropem logiki posłów PO, można dojść do wniosku, że ukarany będzie sam pojazd. Trudno naprawdę wymyślić coś głupszego.
Pójdźmy zatem dalej: gdy dam sąsiadowi siekierę by narąbał drewno, a on zabije nią żonę, do więzienia pójdę ja. Pożyczę koledze kominiarkę motocyklową, a on napadnie w niej na bank? Nie ma przebacz, idę siedzieć.
Po drugie – bardzo jesteśmy ciekawi, w jaki sposób policja zamierza wyegzekwować mandaty, gdy właścicielem pojazdu nie jest jedna osoba fizyczna. Nasze propozycje są następujące:
1. W przypadku firmy leasingowej – solidarne ukaranie jej udziałowców lub akcjonariuszy. Dla firm giełdowych będzie w tym celu potrzebna odpowiednia decyzja Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.
2. Gdy właścicielem jest cudzoziemiec – wystąpienie przez polski MSZ z odpowiednią notą dyplomatyczną w celu wyegzekwowania należności. Gdy jest ona bezskuteczna – wysłanie za granicę grupy posłów-egzekutorów (najlepiej takich jak na zdjęciu powyżej), ewentualnie urzędników MSZ.
3. Gdy motocykl lub samochód ma kilku właścicieli – karę powinna zapłacić ta z nich, która jest najbogatsza. Pomogą w tym zeznania majątkowe i analiza PIT-ów za rok, poprzedzający wykroczenie. Analiza przeprowadzona zostanie przy pomocy specjalnego programu komputerowego, napisanego w tym celu przez firmę Prokom.
4. Gdy sfotografowany został pojazd służbowy firmy należącej do Skarbu Państwa – proponujemy solidarne rozłożenie mandatu na wszystkich obywateli naszego kraju. Naszym zdaniem najskuteczniejsze będzie zwiększenie akcyzy na paliwo lub/oraz podatku dochodowego.
5. Gdy w dokumentach jako właściciel widnieje osoba zmarła, mandat zapłacą oczywiście spadkobiercy.
Konkurs
Największy zgryz mamy z dwoma przypadkami: gdy właścicielem jest wypożyczalnia (skuterów, motocykli lub aut) oraz wtedy, gdy pojazd został skradziony. Szczerze mówiąc żaden pomysł na miarę inwencji posłów nie przychodzi nam do głowy. Ogłaszamy więc konkurs: zdajemy się na waszą pomysłowość.
Jeżeli macie jakieś propozycje, podrzućcie je w komentarzach (tutaj lub na naszej stronie na Facebooku). Autorowi najlepszego z nich prześlemy koszulkę Motovoyagera.
Niezdarna policja
Obecnie właściciel auta otrzymuje z policji lub Straży Miejskiej zdjęcie z fotoradaru i formularz z trzema opcjami do wyboru. Może się przyznać, że prowadził pojazd, wskazać inną osobę lub odmówić wskazania kogokolwiek.
Według informacji policji w 2014 roku nie udało się wyegzekwować należnej kwoty z prawie połowy mandatów. Po wprowadzeniu nowych przepisów – jak podaje dziennik „Metro” – obecnie do ukarania właściciela pojazdu mandatem ma wystarczyć zdjęcie z fotoradaru z numerem rejestracyjnym. Nie będą jednak za to naliczane punkty karne.
