Bezdroża metropolii
Ruszam Romkiem na podbój okolicy. Pozycja okazuje się zaskakująco wygodna – kąt ugięcia kolan jest więcej niż akceptowalny, zaś kanapa daje całkiem przyzwoity komfort. Silnik pracuje w sposób typowy dla małych singli, czyli popierduje wesoło gdzieś w dole przy akompaniamencie niewielkiego wydechu.
[sam id=”21″ codes=”true”]
Przed startem obawiam się trochę o zawieszenie – motocykl buja jak dwudziestoletni Polonez. Pierwsze rondo roznosi jednak moje obawy w pył – sprzęt nieźle składa się w zakręty i to pomimo kostkowych opon. Podawaną przez producenta prędkość maksymalną 100 km/h Romek osiąga bez zadyszki, zaś silnik ciągnie dalej aż do 110 km/h. Z kimś lżejszym bez problemu pojedzie 120 km/h.
Miasto to naturalny żywioł Z175. Jednocylindrowy silnik o pojemności 162 cm3 i mocy 13 KM jest tutaj w zupełności wystarczający do sprawnych manewrów między samochodami. Miękkie zawieszenie okazuje się wymarzonym rozwiązaniem na tragicznie dziurawych osiedlowych drogach, remontowanych odcinkach i absurdalnie wysokich krawężnikach.
Utrzymywanie wysokich obrotów pozwala na całkiem dynamiczną jazdę zatłoczonymi ulicami, a gładko pracująca skrzynia biegów umożliwia sprawną zmianę przełożeń bez użycia sprzęgła. Ogólna zasada dotycząca obsługi tego motocykla w w mieście to na maksa – prawa manetka ma pracować w trybie zerojedynkowym: gaz do oporu – brak gazu. Tutaj sprawdziłby się system sterowania przepustnicą stosowany w quadach.
Za brutalne traktowanie gazu Z175 nie mści się na stacji benzynowej. Podczas testu Romet spalił mi maksymalnie 3,5 litra na 100 km. To świetny wynik – ważę ok. 100 kg, a podczas jazdy nie oszczędzałem silnika.
Postrach lasu
A co jeśli w weekend zamarzy mi się skok w las? Fajnie byłoby dowiedzieć się gdzie biegnie droga, którą nie odważyłbym się pojechać moim Ducati. Niewielki Romet w lekkim terenie pokazuje swoje drugie oblicze. Zasuwa po leśnych drogach jak wydział pościgowy nadleśnictwa. Miękkie zawieszenie dobrze wybiera nierówności, a duże koła ułatwiają pokonywanie nieubitych dróg.
[sam id=”22″ codes=”true”]
Próby pokonywania bardziej ambitnych wzniesień kończą się jednak równie szybko jak zapas mocy skromnego silnika. 13 KM przegrywa w próbie przezwyciężenia grawitacji wspomaganej sporą wagą kierowcy. W kopnym piachu Z175 radzi sobie w miarę przyzwoicie – akurat na tyle by przejechać przez łachę leżącą na leśnej drodze. Romet Z175 to nie jest cross i warto o tym pamiętać. Żadne wydmy i pustynie nie wchodzą w grę.
Z dala od asfaltów Romek okazuje się być fajnym przyjacielem – dziarsko przemierza miedze, kałuże i niezbyt strome wzniesienia, dając poczucie podróży prawdziwym scramblerem. Wrażenie jazdy na gęsi znika dzięki wygodnej pozycji, a ergonomicznie rozplanowane punkty podparcia pozwalają na pokonywanie większych nierówności na stojąco.

Wielka szkoda że Romet produkowany jest w Chinach, jeśli robili by go w Polsce to mimo troche wyższej ceny byłby bardziej popularny. Chodzi o brand marki, składany w Polsce oprócz rodzimego sentymentu kojarzony by był z dość solidnym wykonaniem, a tak już na zawsze bedzie kojarzony z chińszczyzną. Percepcja marki wymaga jednak długotrwałej i kosztownej inwestycji ale i tak sie zwraca. Wielka szkoda, że nigdy po wojnie nie doczekaliśmy sie naszego dużego motora np. 500cc. I już sie chyba nie doczekamy, skoro nawet romet jest chiński….
Ale po co to wszystko, skoro chińska jakość od lat jest na coraz lepszym poziomie? Obecne chińskie motocykle, z tych dobrych fabryk, to sprzęt o dobrym stosunku cena-jakość. Potwierdza to zdecydowana większość właścicieli i recenzentów. Narzekają głównie ci, którzy takowego motocykla nie posiadają, oraz osoby które wydały 5.000 zł i myślały, że to Yamaha za 20.000 zł.
Poczytajcie sobie fora wszelkich chińskich motocykli, gdzie każdy WŁAŚCICIEL może napisać o tych motocyklach wady i zalety. Nie szukajcie opinii na ogólno-motoryzacyjnych forach i serwisach, tam szerzy się głównie kłamstwa i nagonki, najczęściej od ludzi nie posiadających chińskich motocyklów.
Kluczem jest zrozumienie relacji cena-jakość. Jak również pogodzenie się z faktem, że tak szczerze, to nie są skomplikowane konstrukcje. Większość ludzi poradzi sobie z ewentualnymi problemami, trapiącymi najniższy segment. A sprzęt będzie dawał frajdę.
Główny problem, to nie chińska jakość, ale poziom wiedzy ludzi. Dopóki bezmyślne i bezpodstawne nagonki na chińskie motocykle będą miały miejsce, dopóty ludzie będą to błędnie utożsamiali z jakąś „tandetą”.
Sokół wraca :) podobnież, mv pisał parę dni temu. I ponoć ma być polski. A ten romecik wygląda zachęcająco. Moglibyście zrobić też test tego drugiego modelu? ADV170 chyba? Czy nie ma sensu bo to to samo?
@gientki – opisywany tutaj model to właśnie ADV170. Będziemy jeszcze testować innego wszędołaza – ADV150.
Mnie Polska produkcja Rometu nie kojarzy się z jakością.
W latach 80 byłem posiadaczem Ogara 200 i na wiele lat zniechęciło mnie to do jednośladów.
Adam, bo kupiles model z Czechosłowackim silnikiem a one oprócz dynamiki były niewypałem. Trzeba było kupić model 205 z polskim silnikiem Dezamet. One jeżdżą do dziś. Ja z kolei miałem Charta 210. Ahhh…do dziś wspominam miny zazdrosnych simsonowców. Chart wyglądał i przede wszystkim jezdzil. Zrobiłem tym motorowerem ponad 40.000km bez remontu głównego silnika, jedynie sprzęgło, pierscienie, napęd. Pewnie śmigałby do dziś ale niestety uległ wypadkowi z Fiatem 125p.
„a świstak siedzi i zawija te sreberka”
czeski silnik w oryginale był super – w normalnej wersji wyciągał 3,5 koni mech. ale niestety na nasz rynek został zablokowany do 2 koni..
Powiem wam drodzy koledzy, że jestem właścicielem takiego 'Romka’ od dwóch miesięcy, zrobiłem nim już 3tyś. km i jestem bardzo zadowolony z niego i tak jak opisano jego możliwości zjechania z asfaltu na wszystkie okoliczne polne drogi :) na torze też śmiga choć nie powiem że skakać nim trochę strach bo nie wiem czy się rama nie połamie ale parę razy już w locie był i jest cały i zdrów. Ogólne wrażenia bardzo bardzo dobre. Za te pieniążki bym powiedział wyśmienite ;) polecam
Od początku września mam Rometa ADV 150. Naprawdę wszędołaz i do tego z tym stelażem, pałąkami, gmolami, handbarami jest naprawdę trudnozniszczalny. Pokonuje przeszkody rozumnie i z cierpliwością, ale pokonuje. Raczej dla spokojnych wędrowników. Mam go w kolorze olive green więc jak wpadam na skraj lasu wszyscy myślą że leśniczy zaczyna obławę lub wojsko ma ćwiczenia :- ) Potwierdzam że za te pieniądze i niepozorny wygląd zabawa, radość w terenie jest nadzwyczaj dobra, a sprzęt daje radę, ku złości kilku znajomych, którzy liczyli że potwierdzi obiegową opinię o szajs padaczce. Czekam na Wasz test tego sprzęta, bo ja już swój zrobiłem.
pozdrawiam
Witam od kwietnia jestem posiadaczem tego motocykla i jestem bardzo zadowolony spalanie w okolicy 3,5/100km Przejechalem 1100 km Kosztowal 2000€ w Irlandi u dealera rometa Uzywam do dojazdow do pracy (2 osoby)Nie ma co sie przejmowac ze to chinczyk bo honda cbf 125 2009r ktora sprzedalem robiona jest w Indiach Opony byly odrazu do wymiany , brak wyswietlacza biegow cena nowego w Irlandii 3000€ na plus niskie spalanie 2,3/100km wtrysk
kupiony w lipcu2015 teraz ma 5000 km. serwisowany jak nakazuje gwarancja
za te kasę sprzęcik super opony oryginalne po 2000 do wymiany były teraz są mitasy jest ok
spalanie od2,5 max 3,5
miasto 5
lekki teren 5
wygłupy 2
ogólnie ocena 4+
z tego co widać w salonie rometa części do niego w porównaniu do Japonii tanie jak barszcz.
Posiadam również chociaż przebieg na razie znikomy bo zrobiłem dopiero coś koło tysiąca km.Sprawdza się w niedalekich wyjazdach za miasto w lesie bez problemu też. Polecam.