Niebezpieczne początki. Nauka jazdy na jednośladzie kończy się katastrofą

-

Kolejny przykład żenującego niedbalstwa przy stawianiu pierwszych kroków na motocyklu. Na szczęście wszystko w tym wypadku kończy się szczęśliwie, choć kursantka powinna poszukać innego nauczyciela.

Nauczyciel nie tylko nie zadbał o odpowiednią ochronę swej uczennicy,choćby najprostszy kask. Co więcej, nie zapewnił jej minimalnej asekuracji, ani – jak można podejrzewać – nie przekazał podstawowych zasad ruszania motocyklem i obsługi manetki.

Niebezpieczne początki

Nauka jazdy na jednośladzie odbywa się w miejscu, które aż prosi się o kłopoty. A część teoretyczna ogranicza się do powtórzonego dwukrotnie słowa płynnie.

Niech Bóg ma wszystkich w opiece przed takimi nauczycielami. Pozostaje się cieszyć, że profesor nie zaproponował biednej dziewczynie do nauki Yamahy R1.

Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY