Zgodnie z polskimi przepisami, nie trzeba być osobą dorosłą, by móc cieszyć się jazdą motocyklem o naprawdę niezłych osiągach. Najszybsze 125-tki, takie jak Suzuki GSX-S125 i GSX-R125, dzięki silnikom o mocy 15 KM, są w stanie pojechać grubo ponad 100 km/h. A ile wytrzyma taki silnik? Jeśli pochodzi od sprawdzonego producenta i jest regularnie serwisowany, może być długowieczny.
W latach 90. XX wieku i wczesnych 2000. silniki o pojemności 125 cm3 wcale nie były uważane za zbyt małe i słabe. Trafiały do wielu motocykli o sportowym charakterze i bardzo przyzwoitych osiągach. Jest tylko jeden szczegół – były to dosyć mocno wyżyłowane jednostki dwusuwowe. Takie modele jak Suzuki RG125, Yamaha TZR 125, Derbi GPR125, Honda NSR125, Cagiva Mito czy Aprilia RS 125 legitymowały się mocą 26-33 KM i potrafiły rozpędzić się do ponad 160 km/h!

Najmocniejszy nowy motor 125
W związku ze zmianą przepisów i kolejnymi normami emisji spalin ich czas (przynajmniej w Europie) definitywnie się skończył. Na rynku pozostały nieco słabsze 125-tki z silnikami czterosuwowymi. Na pociechę jest fakt, że od 2014 roku można nimi jeździć posiadając samochodowe prawo jazdy kat. B od co najmniej trzech lat. Nie trzeba również być osobą dorosłą – można w wieku 16 lat zrobić prawo jazdy kat. A1.
Moc motocykli i skuterów 125, podlegających tym przepisom została prawnie ograniczona do 15 KM. I tyle właśnie generują obecnie silniki najmocniejszych ( i zazwyczaj najdroższych) 125-tek na rynku, takich jak „bliźniaki” marki Suzuki: sportowy GSX-R125 i naked GSX-S125.

Ile maksymalnie pojedzie?
Maksymalna prędkość współczesnych motocykli 125 o mocy 15 KM i tempo, z jakim do niej dochodzą zależy głównie od jednego czynnika – aktualnego obciążenia, czyli masy kierowcy i bagażu. Przy tej granicy osiągów aerodynamika nie pełni jeszcze kluczowej roli. Przykładowo, maksymalna prędkość Suzuki GSX-R125 (z owiewką) i Suzuki GSX-S125 (naked, bez owiewki) jest zbliżona i w czasie jazdy z kierowcą o przeciętnej masie wynosi ok. 130 km/h.

Ile wytrzymuje czterosuwowy silnik 125 cm3?
Czasami można się jeszcze spotkać z opinią, że silniki klasy 125 są wyżyłowane, mało wytrzymałe i wymagające częstego serwisu. Wynikają one ze złych doświadczeń ze starymi jednostkami dwusuwowymi, i to w dodatku tymi rzeczywiście mocno eksploatowanymi, np. w sporcie. Współczesne jednostki czterosuwowe, takie jak jednocylindrowe silniki na wtrysku, z podwójnym wałkiem rozrządu, jakie pracują w Suzuki GSX-R125 i GSX-S125, to już zupełnie inna historia. Napęd tego typu, jeżeli tylko jest serwisowany na dobrych częściach i olejach, zgodnie z harmonogramem ustalonym przez producenta, jest naprawdę długowieczny.

Współczesne motocykle 125 nierzadko bez problemów osiągają przebiegi 50-100 tys. km bez remontu i potrafią być w ciągłym użytku przez 20 lat i więcej. Dlatego w przypadku sprawdzonych modeli, takich jak wspomniane Suzuki, ewentualna chęć zmiany motocykla wynikać bardziej np. z nabytych uprawnień na pełną kat. A niż z awaryjności czy zupełnie nieakceptowalnych osiągów. Plusem takich maszyn jest ich mała utrata wartości przy odsprzedaży, a kolejni właściciele również będą się cieszyć długą i bezproblemową jazdą.

50-70tys km to potrafi wytrzymać silnik 156fmi ohv,który montowany był no.w k125,adv,Zetce i wielu innych,a są to jeszcze wersję na gaźniku.Fakt jeśli chodzi o kulturę pracy silnika to nie ma porównania natomiast co do ceny,tu jest trochę inaczej.
Najmocniejszy? To znaczy, że można przejechać po nim walcem i nic mu nie będzie czy przywalić w ścianę? 🤔
Tak
Polecam słownik języka polskiego a odróżnisz słowo najmocniejszy od najwytrzymalszy.
Zawsze znajdą się jakieś głupie komentarze. Uważam że 125 to wspaniały motocykl na start aby zaczać przygodę z motocyklizem. Oczywiście pod warunkiem że ktoś już ma jakieś doświadczenie w jeździe na motocyklu bo całkiem surowy jeździec też może sobie nie poradzić. A silniki jeśli są to maszyny japońskie można się nie bać gdyż są bezawaryjne. Po drugie nawet jakaś awaria nie jest wielkim problemem gdyż rynek jest pełen części zamiennych nie jak 25 lat temu że na linkę do sprzęgła trzeba było czekać tydzień i więcej. Naprawdę polecam wszystkim którzy chcą zacząć tą wspaniałą przygodę z motocyklami która czasem przeradza się w miłość na długie lata – tego Wam życzę
Mam Varadero, przejechane prawie 70 tysi i mogę stwierdzić że silnik jest już dotarty.