[sam id=”11″ codes=”true”]
Kolejny egzamin, tym razem nastrój zdecydowanie bardziej wisielczy. Walczę ze sobą za pomocą herbatki z melisy może się uda. Procedura egzaminu taka sama, więc trochę mnie nudzi temat i tak jak poprzednio poziom stresu idzie w górę. Tym razem jestem pierwsza, co okazuje się dobrą wróżbą.
[sam id=”11″ codes=”true”]
Ósemka i slalom wolny, którego najbardziej się obawiałam idzie idealnie, może dlatego, że postanowiłam nie zatrzymywać się po ósemce i od razu wjeżdżam na slalom. Udało się, kolejne elementy egzaminu przechodzą już gładko. Ostatnia próba to hamowanie awaryjne, trochę się obawiam, bo egzaminacyjny Gladius ma ABS, a do tej pory jeździłam bez. Jednakże hamowanie wychodzi bezproblemowo. Cześć pierwsza zaliczona pozytywnie.

Teraz trzeba poczekać na resztę, aż skończy plac i ruszamy w miasto. Czas oczekiwania dłuży się nie miłosiernie. Oprócz mnie zdaje jeszcze kilka osób, ale każdy na inną kategorię. Podstawianie kolejnych maszyn ciągnie się w nieskończoność. W końcu po trzech godzinach ruszamy na kolejną część egzaminu.
Ubieram egzaminacyjny kask z wbudowanym interkomem. I znowu pierwsza jadę., interkom trochę trzeszczy, ale skupia się na tym co mówi egzaminator, aby nie popełnić błędu. Wyjazd z podporządkowanej, zmiana kierunku jazdy, zawrócenie na rondzie. Mój mózg działa na najwyższych obrotach. Jeszcze jedno skrzyżowanie i w końcu „proszę się zatrzymać” mówi egzaminator.
[sam id=”11″ codes=”true”]

kiedy relacja z trasy :)