Mimo że hasło „Ready to Race” wydaje się nieodłączną częścią tożsamości marki KTM, to już niedługo może dotyczyć tylko niższych serii wyścigowych. Na skutek aktualnych, ogromnych problemów finansowych koncernu Pierer Mobility oraz w wyniku rozmów z wierzycielami, austriacka marka prawdopodobnie zakończy udział w cyklu MotoGP po sezonie 2026. Pewną nadzieję na utrzymanie się KTM w klasie królewskiej dają, ponoć zaawansowane już, rozmowy z wielokrotnym mistrzem świata Formuły 1, Lewisem Hamiltonem, który mógłby zainwestować w ten projekt.
O problemach Pierer Mobility, właściciela m.in. marek KTM, Husqvarna i GasGas, mówiło się od dawna. Natomiast od jesieni tego roku sprawy toczą się już z siłą alpejskiej lawiny. Zadłużenie spółki wynosi ok. 3 miliardów euro. Jest ona obecnie w specjalnym trybie zarządzania, z udziałem wyznaczonego przez sąd administratora, prowadzone są też stałe negocjacje z wierzycielami. Ponadto fabrykę w Mattighofen czekają czasowe wygaszenie produkcji i zwolnienia grupowe pracowników.
W tej sytuacji jedną z pierwszych rzeczy, jakie przychodzą do głowy, jest obcięcie nadmiernych kosztów. Co wysysa masę pieniędzy? Z pewnością udział w motorsporcie na najwyższym poziomie. KTM ma w tej chwili dwa zespoły w klasie królewskiej MotoGP, fabryczny i satelicki Tech3, dostarcza również własne maszyny do klasy Moto3 i bierze udział w wyścigach Moto2 (na motocyklu Kalex z silnikiem Triumpha). Mimo znacznego wsparcia sponsorów, w tym głównego – również austriackiego – Red Bulla, koszty są ogromne, idące w dziesiątki milionów euro rocznie.
Sportowe ambicje kontra budżet
Wczoraj, 29 grudnia 2024 roku, portal Der Standard opublikował raport austriackiego stowarzyszenia wierzycieli AKV Europa, w którym ujawniono, że jednym z wyników prowadzonych aktualnie rozmów jest plan rezygnacji z udziału KTM w MotoGP po zakończeniu sezonu 2026. Wygaśnie wtedy umowa z organizatorem wyścigów, firmą Dorna Sports. Ponadto będzie to ostatni rok aktualnie obowiązującego regulaminu technicznego. Od sezonu 2027 mają wejść zupełnie nowe motocykle, z silnikami o pojemności 850 cm3 i szeregiem innych modyfikacji. To oznacza kolejne koszty na projektowanie, testy i starty.

Dla KTM-a, od lat reklamującego się hasłem „Ready to Race” i konsekwentnie zmierzającego na szczyt w każdej kategorii motorsportu, w której zdecydował się wziąć udział, będzie to z pewnością potężny cios wizerunkowy. Dla wierzycieli ważniejsza jest natomiast opcja zaoszczędzenia ok. 46 milionów euro rocznie, które potrzebne są na starty w klasie królewskiej.
Ratunek z Formuły 1?
Istnieje jeszcze możliwość uratowania udziału austriackiej marki w motocyklowych mistrzostwach świata. Pit Beirer, dyrektor ds. sportów motorowych KTM, zdradził, że prowadzone są zaawansowane rozmowy w tej sprawie z Lewisem Hamiltonem. Brytyjski kierowca Formuły 1, wielokrotny mistrz świata, jest bowiem na etapie inwestowania kapitału zgromadzonego przez lata startów i zwycięstw. Od dawna jest on również zainteresowany sportem motocyklowym, sam regularnie trenuje na torze. Lewis mógłby nawet zostać właścicielem jednego z zespołów KTM.

Więcej konkretów w tej sprawie powinno pojawić się na początku sezonu 2025. Wtedy też, do 14 maja, ma zapaść decyzja Komisji Europejskiej dotyczącej zakupu firmy Dorna Sports przez Amerykanów z Liberty Media, którzy posiadają już prawa do organizacji wyścigów Formuły 1. Połączenie F1 i MotoGP w jeden medialny organizm z pewnością ułatwi wspólne ruchy biznesowe.
