TestyMotocykle noweHarley-Davidson Electra Glide. Mistrz ZEN

Harley-Davidson Electra Glide. Mistrz ZEN [PIERWSZE WRAŻENIA]

-

Parzydełko

RuraTysiące godzin spędzonych na analizie wniosków użytkowników nie uchroniły konstruktorów Electry przed kilkoma zupełnie oczywistymi wpadkami – największą okazuje się nieosłonięty fragment wydechu. Problemu nie ma gdy na nogach są porządne turystyczne spodnie motocyklowe. Gdy jednak pasażer i kierowca odziani są w dżinsy (a w niektórych kręgach wsiąść na harleya inaczej nie przystoi), odczucie na skórze kontaktu z rozgrzanym metalem jest kwestią czasu.

[sam id=”11″ codes=”true”]

To dziwne zaniedbanie, bo sytuację mógłby załatwić prosty kawałek blachy – w ten sposób osłania się rury wydechowe w scramblerach. Widać nie wszystkie wnioski miały szczęście trafić na biurka menedżerów Projektu Rushmore.

Na pewno nie trafił ten, który wspominał o fatalnej czytelności zegarów Electry – maleńkie cyferki i blade podświetlenie podczas jazdy w słońcu uniemożliwiają odczyt prędkości czy obrotów.

Plusy-minusy

+niezrównany komfort

+niskie spalanie

+dobre hamulce

+dynamiczny silnik

-ogromna masa

-nieczytelne po zmroku zegary

-niebezpieczna rura wydechu

-wysoka cena

Zapewne z upływem przejechanych kilometrów wzrok przyzwyczaja się do położenia wskazówek, ale dla mnie połączenie  analogowych, wygodnych zegarów z niemal całkowitym brakiem ich czytelności jest nie do przyjęcia.

HD Electra Glide (6)Harley-Davidson Electra Glide to ze wszech miar dopracowany i godny polecenia turystyk z tym, że nie dla każdego. Nie będą z niego zadowoleni miłośnicy motocyklowych podróży w nieznane, nie spodoba się epatującym stylem pożeraczom miejskich przestrzeni.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Electra jest narzędziem do osiągania stanu odprężenia i spokoju na starannie wybranych drogach, w dokładnie przemyślanych planach wakacyjnych. Nie nadaje się do spontanicznych popołudniowych wypadów wokół komina, ale jeśli zapragniesz wyprawy motocyklowej po francuskiej Riwierze – Electra będzie niezastąpioną towarzyszką tej przygody.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Mariusz Ignatowicz
Mariusz Ignatowicz
Z wykształcenia arabista. Z zawodu – dziennikarz od ponad 20 lat. Był m.in. korespondentem „Rzeczpospolitej” i PAP w Sankt-Petersburgu, redaktorem naczelnym „Gazety Finansowej”, a także zastępcą redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”. Na motocyklu lubi podróżować indywidualnie. Interesuje się kulturą Bałkanów i tam często planuje swe motocyklowe podróże. Oprócz turystyki motocyklowej uwielbia nurkowanie. Zna cztery języki, w tym arabski.

2 KOMENTARZE

  1. Moim zdaniem najbardziej dopracowana wersja turystyka Harleya (poprzednio użytkowane modele z 2007 i 2012). Motocykl wyposażony we wszystko co do dalszych wypraw jest potrzebne. W porównaniu do poprzednich wersji – przepaść… poprawione właściwie wszystko poza ramą, tylnym zawieszeniem i zbiornikiem paliwa.

    Mankamenty poza ceną:
    – system nawigacji który parokrotnie lubił się zawiesić i generalnie odrobinę za długo się ładuje, ale być może to kwestia kolejnej aktualizacji softu..
    – waga… no cóż w końcu duży turystyk..
    – zegary ?? uważam ze czytelne nawet po zmroku – kwestia ustawienia automatycznego rozjaśniania,
    – parzący układ wydechowy? – i tak jest znacznie lepiej niż w Touringach do 2008 roku

    To czego brakuje a co w jest w CVO – centralny zamek za taką cene mógłby być w standardzie – w podróży udogodnienie nieocenione

    FLHTK przetestowany na dystansie 21 tyś km

    Pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ