Mit nr 4. Motocykle jeżdżą bardzo szybko
To prawda. Motocykle mogą jeździć bardzo szybko, to jedno z ich zadań. Ale nie muszą. Samochód także może jeździć bardzo szybko – my, motocykliści często jesteśmy wyprzedzani przez samochody i to nie tylko z koniem czy bykiem na masce.
Wyprzedzają nas czasem leciwe Volkswageny, Skody i Peugeoty. Jeśli taka wola motocyklisty, jedzie wolno rozkoszując się efektem żyroskopowym i krajobrazem. Ale zawsze, gdy będzie miał na to ochotę będzie szybszy niż ogromna większość spotykanych na polskich drogach samochodów.
Mit nr 5. Motocykle to choppery i ścigacze
Dość rozpowszechniona bzdura. To tak jak powiedzieć, że samochody są francuskie lub niemieckie. Producenci prześcigają się w tworzeniu motocykli dostosowanych do najróżniejszych wymagań swoich klientów. Czasem brakuje już nazw na ich opisywanie: enduro, dual-sport, crossover, turystyk, supermoto, streetfighter, cruiser to tylko część typów motocykli, które nie są ani ścigaczami ani chopperami.
Mit nr 6. Jazda motocyklem jest niebezpieczna
Jakkolwiek by nie zaklinać rzeczywistości to niestety prawda. Statystyki są nieubłagane: wypadkom ulega znacznie większy odsetek motocyklistów niż kierowców samochodów. I to nie tylko ze swojej winy – wiele wypadków (a według niektórych statystyk nawet większość) z udziałem motocykla spowodowana jest właśnie przez kierowców aut. Ryzyko można zminimalizować, ale nie wyeliminować.
Do smutnych statystyk przyczynia się również niedostateczna ochrona bierna (np. jazda bez kasku) oraz brawura motocyklisty. Biker, który tnie przez miasto z trzycyfrowymi prędkościami nierzadko zaczynającymi się od cyfry 2, prosi o transfer na tamten świat. Jednak większość z nas jeździ rozważnie, w skupieniu i zachowuje zasadę ATGATT (All The Gear All The Time – pełny strój cały czas).
Mit nr 7. Tylko nastolatki jeżdżą małymi pojemnościami
To bzdura. Wśród 30- 40- i 50-latków można spotkać zarówno właścicieli półtoralitrowych cruiserów, jak i niewielkich „pięćsetek” czy maxiskuterów. Do przemierzania miejskich korków raczej lepszym sprzętem będzie ćwierćlitrowe supermoto albo dual-sport (motocykl wielozadaniowy) niż Honda Gold Wing. Poza tym coraz więcej osób ma dwa motocykle: jeden mniejszy, używany do jazdy po mieście, a drugi – duży turystyk do podróżowania.

Pasażerki – a kto to taki??? Plecaczki to wiem o co chodzi. Ale generalnie sie zgadzam z całym artykułem. Pozdro. i LwG.
Dla mnie te określenie plecaczki,jest nie logiczne wręcz głupie.
no tak. Nie mogło się obyć bez straszenia „źle” ubranych motocyklistów nieśmiertelnym ” panem w Tico” . Kiedy zaczynała się moja podróż z dwoma kółkami na pięćdziesiątki (bo od nich zaczynałem) nie obowiązywały kaski.Były dobrowolne. Jeździłem bez ,jak wszyscy moi koledzy. Nasi rodzice pozwalali nam na to, a przecież kochali nas i dbali o nas.Dziś uznano by ich za nieodpowiedzialnych zwyrodnialców. To właśnie efekt przesady i nadgorliwości. Nie neguję walorów odzieży ochronnej. Są oczywiste. Ale wszystko ma swoje miejsce i granice zastosowań.Pięciominutowa jazda do urzędu w którym przez dwie godziny będę stał w kolejkach w pełnym kombi to to samo co krojenie kiełbasy na kanapki w fartuchu i rękawicy rzeźnickiej. Zawsze bezpieczniej .
Większość wypadków zdarza się niedaleko domu (potwierdzają to statystyki) cyt to intelektualna żenadę.
Pięciominutowa jazda do urzędu w którym przez dwie godziny będę stał w kolejkach w pełnym kombi to to samo co krojenie kiełbasy na kanapki w fartuchu i rękawicy rzeźnickiej. Zawsze bezpieczniej .
Wiec jako logicznie myślący człowiek poddaje ta wypowiedz analizie,dochodzę do prostego wniosku.
Analizując twój konkretnie przykład, obalę cale te śmieszne twierdzenie.
Zgodnie ze statystykami istnieje spore prawdopodobieństwo ze będziesz miał wypadek właśnie jadać do tego urzędu te 5 min, pan „mądry” A.F.zDąbrowy nie ubierze żadnego stroju ochronionego (poza kaskiem) jak wiemy zawsze lubimy odkręcić troszkę mocniej (jak możemy) pana „mądrego” troszeczkę poniosła ułańska fantazja ,i na 50tce w drodze do urzędu bujnął się 80km/h (chwilowo) z podporządkowanej wymusza pan z sławnego tico :) pan A.F.zDąbrowy awaryjnie hamuje do 50km/h i aby uniknąć zderzenia,decyduje sie na „szlif” i ląduje powiedzmy pupa na asfalcie.
Czyli nabawi sie bardzo poważnych obtarć,jak będzie mail „szczęście” bo jak nie będzie (pukam w niemalowane ,aby nie zapeszać) to motocykl przygniecie mu nóżkę i asfalcik kolanko zje do kości zanim się zatrzyma,jak myślicie ze to rzadkie przypadki,to proponuje odejść od klawiatury, i wybrać sie do najbliższego szpitala, i pogadać z panem doktorem od urazówki na temat motocyklistów..
Ja jako „nadgorliwy” „przesadzający” ubieram,dzinsy motocyklowe podbite kevlarem,buty w moim przypadku alpinestar SMX+ (zakładam ze pan, miał na myśli jak jest bardzo gorąca) zamiast kurtki,ubieram zbroje bo jest przewiewna .
Wiec w takim ubraniu będzie całkiem znośnie w urzędzie.
Mam taka sama sytuacje,pan w tico..
Kto wtedy będzie lepiej wyglądał?
powodzenia i radości z jazdy panie statystyczny.O ile w Twoim przypadku to w ogóle możliwe.
hmm dlaczego miało by to byc niemożliwe?z reszta co to ma w wspólnego z ta dyskusja?