Harrym? Na tor? Jak dobrze, że jest Youtube i mamy okazje zobaczyć na własne oczy takie cuda. To co wyprawiał ten motocyklista na torze Thunderhill Raceway w Kalifornii zasługuje na gromkie brawa. Szkoda tylko, że silnik nie wytrzymał presji, bo byłoby jeszcze ciekawiej.
Jeżeli wyprzedza nas na torze pełnoprawna torówka, to spoko. Po prostu jesteśmy słabsi, wolniejsi i musimy potrenować. Ale jeżeli sportowe motocykle wyprzedza wyluzowany koleś jadący na Harleyu-Davidsonie, to coś jest nie tak… Z niedowierzaniem oglądałem ten film, patrząc jak wyprzedza, a to po wewnętrznej, a to po zewnętrznej jednoślady torowe, wyglądając przy tym, jakby jechał po bułki do sklepu. Rozglądał się na wyjściach z zakrętów jakby właśnie przemierzał malownicze trasy USA, a tak naprawdę to niesamowitym tempem pokonywał okrążenie toru Thunderhill Raceway.
Wszystko szło wręcz idealnie i nawet dziwiłem się, że Harley-Davidson daje radę, bo w tle słychać było sześćsetki i litry, które kręcone były do końca zakresu obrotomierza. Byłem przekonany jednak, że kierowca popełni błąd, albo opony po prostu nie dadzą rady. Jakie było moje zaskoczenie, gdy Harry postanowił puścić zasłonę dymną na swoich przeciwników, a zaraz po tym wykatapultować jadącego na nim Zacka. Ależ ten chłopak jeździ! Zobaczcie sami!
