Od ponad 2 lat trwa sprawa dotycząca pościgu policji za motocyklistą, który w jego wyniku stracił życie. Kto w tej sytuacji zawinił i czy policjant powinien ponieść odpowiedzialność? Prokurator oskarża funkcjonariusza o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
23-letni Daniel zginął pod kołami radiowozu w drugi dzień świąt wielkanocnych. Do zdarzenia doszło niedaleko Olsztyna pod koniec kwietnia, gdzie mężczyzna z niewyjaśnionych przyczyn podjął próbę ucieczki. Kierujący pomimo włączenia przez policjantów sygnałów świetlnych i dźwiękowych nadal kontynuował jazdę, kierując się się w stronę leśnych dróg. To właśnie tam po krótkim pościgu radiowóz uderzył w tylne koło motocykla, czego efektem było przewrócenie się kierowcy. Luźna nawierzchnia sprawiła, że samochód policyjny nie zdołał zatrzymać się i przejechał po motocykliście, który zmarł na miejscu.
Wątpliwości co do winy nie miała rodzina Daniela, a także Prokuratura Rejonowa w Giżycku. Postawiła ona funkcjonariuszowi zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych oraz spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co groziło mu do 8 lat pozbawienia wolności. Policjant nie przyznał się jednak do zarzuconych mu czynów. Wobec tego mężczyzna był zawieszony w pełnieniu swojej funkcji przez 2 lata, jednakże sąd podjął decyzję o przywróceniu go do pracy. Uargumentowana ona była bardzo dobrą, wcześniejszą pracą oraz wysokimi ocenami przełożonych. Chociaż sąd stwierdził, że wypadek był incydentem, to postępowanie w tej sprawie nadal trwa.

Dobrze, żeby każdy taki bandyta tak skończył! Stanowił zagrożenie dla mnie i moich bliskich.
Szczegolnie na lesnej drodze ….psie