Do groźnej sytuacji doszło na początku lipca w Wakefield w amerykańskim stanie Massachusetts. W czasie kontroli drogowej agresywny motocyklista wepchnął kontrolującego go policjanta na środek drogi. Niewiele brakowało, by funkcjonariusz został potrącony przez przejeżdżające auta.
Policjant zauważył motocyklistę, który poruszał się bez tablicy rejestracyjnej i łamał inne przepisy. Zatrzymał go i nakazał mu zejście z pojazdu. Motocyklista wielokrotnie odmówił, a w pewnym momencie ponownie uruchomił silnik. Kiedy policjant stanął przed nim chcąc uniemożliwić mu wyjazd, ten ruszył i wypchnął funkcjonariusza na środek ruchliwej drogi. Mało brakowało, by doszło do potrącenia obu mężczyzn przez przejeżdżającego tamtędy pickupa.
Motocyklista uciekł, ale krótko cieszył się wolnością. Już dwa dni później został namierzony i zatrzymany przez policyjnych detektywów. 19-letni Colin James Webb usłyszał szereg zarzutów, m.in. o napaść na funkcjonariusza policji z użyciem niebezpiecznego narzędzia, niezatrzymanie się na wezwanie, złamanie szeregu przepisów ruchu drogowego i brak tablicy rejestracyjnej.

Zastanawiające jest, dlaczego policmajster nie wyłączył mu tego motocykla, tylko tracił czas na gadanie i przepychanki?