niedz., 07 sie 2022

Zamiast życzeń i kwiatów, czyli czyńcie dobro motocyklem!

-

Dobro i szczęście jest wszędzie, nie tylko od święta. Otacza nas i każdy może wziąć sobie tego towaru ile zapragnie. Wystarczy tylko się od tych wartości nie odwracać, a najlepiej je pomnażać. Nawet motocyklem.

Pasjonatem motocyklowego stylu życia stałem się w 2001 roku za sprawą mojego serdecznego przyjaciela Dominika. Uważałem wtedy, że trzeba być

skończonym idiotą,

by zamiast bezpiecznego samochodu wybierać wyposażony w nic jednoślad o morderczym stosunku mocy do masy. Przewaga samochodu wydawała się oczywista: nie kapie na głowę, nie trzeba ubierać śmiesznego stroju, no i prawdopodobieństwo dożycia sędziwego wieku jest nieporównywalnie większe.

Z durnym politowaniem patrzyłem wówczas na oszołomów śmigających na szlifierkach, z dezaprobatą kiwałem głową, kiedy jakiś domorosły „fachowiec” od akustyki wydechu z dumą prezentował swe osiągnięcia na osiedlu. „Durnie. Wszystko durnie” – myślałem pysznie.

Aż nadszedł dla mnie niezwykle trudny czas w życiu.

Czas zagubienia

i prób odnajdywania własnej wartości ponownie. Na szczęście mogłem liczyć na pomocną dłoń mojego przyjaciela, który naprawdę dwoił się i troił by jakoś ulżyć mi w cierpieniu.

Nie wiem czy w przebłysku geniuszu, czy z przypadku podjechał pewnego dnia pod mój blok piękną okufrowaną Hondą ST? NT? Nie pamiętam. I kaskiem. Mimo mojego sprzeciwu – co by nie mówić, nikłego – zapakował mi głowę w garnek a tyłek na kanapę i pomknęliśmy w miasto. Dziś taka wycieczka nosiłaby znamiona przekroczenia granic męskiej przyjaźni na rzecz tęczowych stosunków, ale wtedy nasze głowy wolne były na szczęście od obyczajowych nadinterpretacji.

To krótkie doświadczenie całkowicie

wyzwoliło mój umysł

ze zdrożnych sądów na temat motocyklowej braci. Zrozumiałem. Kiedy wróciliśmy uświadomiłem sobie, że przez te półtorej godziny ani razu nie zmącił moich myśli smutek związany z trudną sytuacją, w jakiej się znalazłem.

Podróż w charakterze plecaczka wystarczyła, by zakochać się w motocyklach na zabój. Nie jest to miłość łatwa, bo wciąż wielu ludzi albo jej nie akceptuje, albo nie rozumie. Podróżowanie motocyklem to nie bułka z masłem. To doświadczenie bliższe ciężkiej, satysfakcjonującej fizycznej pracy, niż typowej epikurejskiej przyjemności. Zmęczenie po kilkuset kilometrach popylania sprzętem ma w sobie jednak błogość i satysfakcję z dobrze wykonanego zadania.

Po co to wszystko piszę? Dziś Dzień Kobiet – dobry czas by życzyć swojej najbliższej osobie wspólnych, motocyklowych przeżyć, które cementują związek, sprawiają, że jest czym żyć teraz i będzie co wspominać lata później. My, mężczyźni, możemy też porozmawiać kobietami z naszego otoczenia

o potrzebie posiadania motocyklowej pasji

Przekonać wątpiące, uspokoić zalęknione. To dobry moment wreszcie, by wykorzystać naszą pasję do czynienia dobra – przewieźć którąś z nich, ale ostrożnie, lub obiecać przejażdżkę w cieplejsze dni, która da wytchnienie od smutku i stresu. Czynić dobro można motocyklem, nie tylko kwiatami…

1 KOMENTARZ

  1. Ja w liceum (czyli ponad 25 lat temu) jeździłem motorowerem Jawa 50 Sport. Potem długa, długa przerwa. Na studiach i później zawsze miałem już samochód, potem rodzina, pierwsze dziecko, drugie dziecko, potem długa przerwa i koło czterdziestki trzecie dziecko, czwarte dziecko… Gdzieś tam w tyle głowy ciągnęlo mnie do motocykli, ale że zawodowo zajmowałem się wtedy sporami z firmami ubezpieczeniowymi z wypadków komunikacyjnych, po lekturze akt spraw kilku poszkodowanych motocyklistów dałem sobie spokój. Ale któregoś dnia kuzyn dał mi się przejechać swoim Rometem ADV 125 (na prawko kat. B). Po tych kilku minutach jazdy coś przestawiło mi się w głowie o 180 stopni! W listopadzie (sic!) kupiłem Yamahe WR 125R na prawko kat. B i do stycznia nakulałem prawie 2000 km… I to tylko lokalnie u nas – w Borach Tucholskich. Teraz jestem w trakcie robienia kat. A i oczywiście już rozglądam się za czymś większym. Podsumowując – droga do motocyklizmu czasem jest długa i kręta, ale tak w życiu po prostu bywa. Dzięki Raff za Twoje teksty i serdecznie pozdrawiam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Prawo drogi – motocyklowa powieść sensacyjna. Odcinek 24: Gdy stawką gry jest twoja głowa…

Jechałem do Twardego oddać mu jego motocykl i odebrać swój. Przez całą drogę zastanawiałem się jak ubrać w słowa mój coming out. Jak zareaguje?...

Najlepiej sprzedające się motocykle w Niemczech

BMW R1250 GS najlepiej sprzedającym się motocyklem w Niemczech. Bawarski producent mocno trzma ponad 20% rynku. Kto jeszcze wszedł na podium? Król jest tylko jeden...

Wymienne baterie w motocyklach elektrycznych coraz bliżej

Wymienne baterie w motocyklach elektrycznych coraz bliżej. Kolejni producenci dołączają do konsorcjum, którego celem jest opracowanie uniwersalnego systemu wymiennych akumulatorów. Chyba największa bolączką elektrycznego motocykla...

Białorusin z kradzionym BMW R 1250 GS z 2022 roku został zatrzymany przez straż graniczną

Straż graniczna zatrzymała do rutynowej kontroli busa, a skończyło się odzyskaniem skradzionego na terenie Niemiec motocykla. 21-letni Białorusin za transport BMW miał otrzymać 200...

BMW R nineT Scrambler – niemiecka piękność na sprawdzonej bazie [TEST, WADY, ZALETY, DANE TECHNICZNE]

Wydawać się może, że BMW po tylu latach produkcji motocykli doskonale wie jak powinny jeździć i wyglądać jednoślady. Zaglądając jednak do gamy producenta z...