Reklama

Najdroższy szampon do mycia motocykla, preparat do impregnacji kombiaka renomowanego producenta, specjalne czyściwo do wizjera kasku. Używasz chemii najwyższej jakości, dbasz przecież o swój motocykl, bo jest twoim oczkiem w głowie… No właśnie a propos oczka i głowy, czy dbasz o nie równie dobrze jak o swój sprzęt? Bo zmysły dla motocyklisty są bardzo ważne…

Bieg zapięty, puszczasz klamkę sprzęgła, tym samym przyspiesza tętno i rośnie adrenalina. Też tak masz? Z każdym nawiniętym kilometrem nasze zmysły są pobudzane coraz bardziej do pracy, wyostrzają się ułatwiając nam prowadzenie motocykla.

Dbaj też o siebie, nie tylko o maszynę

Zacznijmy od wnętrza motocyklisty. Dokładniej od wnętrza jego głowy. Osobiście wyznaję zasadę, że motocykl jest moją odskocznią. Wsiadając na moto staram się odstawić na najwyższą półkę w garażu wszystkie problemy. Teraz ma być zabawa i przyjemność. Wiem jednak, że to nie takie łatwe, zwłaszcza u kogoś, kto motocykla używa jako codziennego środka transportu, bo sam tak nieraz z niego korzystam. Wolna od problemów głowa pozwala mi na skupienie się na jeździe. To punkt obowiązkowy u motocyklisty. W naszej pasji musimy uważać nie tylko na siebie, ale również przewidywać manewry innych uczestników ruchu drogowego. Wymaga to od nas dużo większej uwagi i pełnej koncentracji. Po szczegółowych badaniach w USA stan aktywności mózgu kierującego motocyklem przyrównano do stanu wypicia filiżanki kawy. Moja rada, masz zły dzień, pokłóciłeś się z kimś, w pracy problemy, odpuść sobie motocykl. Tu za błąd możesz zapłacić dużo wyższą cenę niż w aucie, nie mówiąc o innych środkach transportu. A przecież jesteśmy ludźmi i zdarzy nam się popełnić jakiś błąd.

Reklama

Miej oko na wszystko

kask

Oczy są zwierciadłem duszy, zwłaszcza wolnej duszy motocyklisty. Patrzysz gdzie jedziesz, czy może jedziesz gdzie patrzysz? Tak czy inaczej ten zmysł jest ci do tego bardzo potrzebny. Wzrok jest jednym z najważniejszych zmysłów człowieka. Jeżdżąc jednośladem musimy dbać o nasze oczy. Według badań aż ¼ wypadków drogowych spowodowana jest tym, że nasz wzrok jest niedostatecznie ostry lub mamy tak zmęczone oczy, że nie dostrzegamy wszystkiego na drodze. Na pomoc przychodzą nam producenci kasków, oferując szeroką gamę przyciemnianych wizjerów z ochroną przed słońcem i podmuchami wiatru, zabezpieczając nas przed szkodliwym działaniem promieni UV. W ofercie niemal każdego producenta można znaleźć blendy zewnętrzne, wewnętrzne, daszki i gogle. Komu tego mało może pokusić się o okulary przeciwsłoneczne, które założy pod kask. Wszystko po to, by ochronić jak najlepiej nasz wzrok. Jeżeli taka ochrona jest dla nas niewystarczająca, a podczas jazdy czujemy dyskomfort spowodowany strumieniem wysuszającego spojówkę powietrza, warto sięgnąć po krople do oczu tzw. sztuczne łzy. Na rynku jest sporo produktów tego typu, przy wyborze preparatu zwracajmy jednak uwagę na to, czy producent dopuszcza ich stosowanie u kierowców oraz czy nas w żaden sposób nie uczulają.

Mam nosa do jazdy!

Węch. Wielbię najbardziej ten zmysł podczas jazdy motocyklem. Tu śmiało mogę napisać, że biorę na węch każdy pokonywany przeze mnie kilometr. Uwielbiam zapachy zmieniające się wraz z otoczeniem, przez które przejeżdżam. Majowe przejażdżki to zapach pól rzepaku, słodki i mdły. Jadąc wzdłuż rzeki czuję jej wilgoć, a wjeżdżając w las do nozdrzy wdziera się woń runa leśnego. Motocykl od tego cię nie izoluje i takich doznań nie sposób szukać w samochodzie z dyndającą na lusterku choinką zapachową. Pewnie ty też masz listę swoich ulubionych zapachów na motocyklu. Tak na marginesie, coś co destrukcyjnie wpływa na mój zmysł powonienia to TDI z usuniętym filtrem cząstek stałych i zaślepionym zaworem EGR – głupi ekolog wymyślił, po co to komu?! Wyczuwam takiego zawsze znacznie wcześniej, niż go dostrzegę, i staram się pozostawić go za sobą jeszcze szybciej niż się do niego zbliżyłem. Horror to trafić na takiego szrota i nie móc go wyprzedzić przez kilka kilometrów… myślę, że sami rozumiecie.

Biorę to też na słuch…

Słyszysz jak wyją na długiej prostej za miastem? Żeby to stwierdzić słuch motocykliście jest potrzebny. Jednym by wsłuchiwać się w dźwięki swojego wydechu lub nasłuchiwać odgłosów z silnika. Inni wykorzystują ten zmysł by słyszeć szum wiatru i się nim relaksować, a kolejni by móc odbierać komunikaty werbalne przez interkom. Bez słuchu sporo byśmy na motocyklu tracili. Można toczyć spory o to, czy jeździć w słuchawkach czy bez, z zatyczkami czy bez nich, przy akompaniamencie muzyki lub w ciszy. Ile ludzi, tyle zdań. Dla mnie najważniejsze w tym jest to, by nie odizolować się całkowicie od otaczających moją przestrzeń dźwięków. Decybele z wydechu, sygnał samochodu uprzywilejowanego, wycie skrzyni biegów. Każdy z tych odgłosów dostarcza mi informacji o sytuacji w jakiej się znajduję i pozwala na podjęcie odpowiedniej decyzji. Dźwięk potrafi też być kłopotliwy i męczący. Huk wiatru, występujący zwłaszcza w kaskach sportowych, oraz niskobudżetowych, przy większej prędkości lub jednostajność basowego brzmienia wydechu na dłuższą metę otumanią nawet wprawnego motocyklistę.

Chcesz poczuć? Dotknij…

Jako niepokorne dziecko często wpadałem w kłopoty łamiąc ważny zakaz rodziców, sprzedawców i nauczycieli. Nie dotykaj! Pewnie nie ja jeden tak mam, że muszę sobie dotknąć. Co z tego, że kombinezon czy rękawiczki w Internecie wyglądają pięknie. To, co zarejestrowało oko muszę potwierdzić dotykiem. Dotyk na motocyklu wykorzystujemy nie tylko do obsługi armatury kokpitu i kierownicy. Chociażby uwaga podczas lekcji jazdy, że stopa powinna dotykać podnóżka śródstopiem czy, że klamkę hamulca należy dotykać dwoma lub jednym palcem chcąc lekko zahamować, obrazują nam, jak ważny to zmysł u motocyklisty. Moi redakcyjni koledzy podczas testów motocykli elektrycznych często zwracają uwagę na brak wibracji podczas jazdy tymi jednostkami. To, czego im brakuje to nic innego jak bodźce, którymi komunikujemy się ze swoją maszyną. Producenci doskonale wiedzą, który zmysł trzeba stymulować użytkownikom w ich e-maszynach by poczuli się na nich jak na prawdziwym motocyklu. Wymyślają, więc w technologii haptycznej coraz to ciekawsze systemy, które mechanicznie komunikują się z użytkownikiem poprzez zmysł dotyku przy użyciu zmieniających się sił, wibracji i ruchów. Dziś zaskakują nas wibrujące kierownice w samochodach lub głośniki imitujące dźwięk silnika, a niebawem takie technologie spotkamy nie tylko w motocyklach, ale i w odzieży ochronnej. Takie badania już są prowadzone. Rozwój tej technologii świadczy o tym, jak potrzebnym zmysłem motocykliście jest dotyk.

Rozsmakuj się w jeździe

słowacja atrakcje

Celowo na koniec zostawiłem smak. Nie martwcie się, nie będę opisywał smaku paliwa bezołowiowego, smaru czy kolejnych płynów eksploatacyjnych, chociaż jakby kto pytał, z racji wykonywanego zawodu (jestem mechanikiem), znam je wszystkie. Zresztą pewnie niejeden z was pomagając w potrzebie bliźniemu, lub sobie samemu, zaciągnął się dobrze paliwem z wężyka włożonego do zbiornika. Smak jest bezcenny i uwierzcie na słowo niełatwy do zapomnienia. Po co więc motocykliście smak? Po to by w podróży poznawać nowe, nieodkryte wcześniej smaki. Bywa, że wybierając cel wyjazdu sugeruję się smakiem np.: karp w Dolinie Baryczy czy pstrąg na Szlaku Orlich Gniazd. Golonka u południowych sąsiadów, a jak fantazja ponosi, to i kawa w Wenecji staje się celem mojej podróży. Przez smak otwieramy się na nowe doznania, a to przecież główna nasza cecha jako społeczność motocyklistów.

Szósty zmysł…

Nevada – jazda motocyklem między autami

Można się z tym zgadzać, lub nie, ale ja uważam, że istnieje coś takiego jak szósty zmysł. Co to jest w przypadku motocyklistów? To według mnie pamięć mięśniowa, szybkość reakcji, wyuczone przez lata odruchy, rutyna – ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Coś się dzieje na drodze, zaskakuje nas jakaś sytuacja – reagujemy. Sprzęgło, hamulec ręka, noga, odpuszczenie, gaz, złożenie w zakręt z szarpnięciem kierownicy. Uff, właśnie bezpiecznie ominąłeś samochód, który wyjechał z podporządkowanej. Jak to zrobiłeś? Co się stało dokładnie? Najpierw gaz, nie, hamulec, wciskałeś sprzęgło? Nie wiesz, po prostu się stało. Zadziałał twój szósty zmysł, anioł stróż motocyklisty…

I tylko mam taką nadzieję, że przez obecną sytuację nie obejdziemy się smakiem nowego sezonu, że nie przeleci nam on koło nosa, w oka mgnieniu, że zdążymy go i dotknąć i poczuć, bo kto to słyszał, żeby motocyklowego lata w pełni nie wykorzystać. A mamy już wiosnę, dziwną przez tę epidemię, ale wiosnę. Życzę wam udanego sezonu.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.