Chamstwo, cwaniactwo, tupet – takimi słowami portal Interia.pl określił motocyklistów, którzy w minioną niedzielę mieli rzekomo zorganizować akcję “Budzimy Kraków” (tutaj link). Tymczasem mimo napiętej sytuacji, z tak radykalnymi opiniami na temat motocyklistów nie zgadzają się ani oni sami, ani policja.

O krakowskiej drogówce zrobiło się głośno, kiedy w internecie pojawił się film, na którym policjant dokonuje pomiaru głośności wydechu przy pomocy… smartfona. Okazuje się, że przedstawiona w filmie sytuacja ma o wiele szerszy kontekst – w ostatnią niedzielę, 4 października, krakowska policja przeprowadziła zmasowaną akcję, w której drobiazgowo sprawdziła motocykl każdego uczestnika wieczornego spotkania.



– Tu się dzieje coś dziwnego, przecież krakowscy motocykliści współpracują z policją od lat – opowiada Marek, którego motocykl stał się bohaterem filmu ze smartfonem. – Wspólnie organizują imprezy charytatywne, różne spotkania – dodaje. W podobnym, choć nieco ostrożniejszym tonie wypowiada się Tomasz Seweryn, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. – To prawda, że z krakowskimi motocyklistami współpracujemy, ale tylko z tymi prawdziwymi. Budzimy Kraków obława (4)Co było zatem przyczyną, że policja nagle postanowiła zmienić front? – To czysta polityka. Wszystko zaczęło się od bzdurnego artykułu na jednym z lokalnych portali. Napisano tam, że motocykliści urządzają sobie wyścigi Alejami Trzech Wieszczów – twierdzi Marek.

Każdy, kto zna Kraków wie, że na tym odcinku są jedne światła za drugimi, tory tramwajowe i mnóstwo innych elementów, które takim zabawom nie sprzyjają  – dodaje.   Ulubionym od lat miejscem spotkań krakowskich bikerów jest stacja BP przy ul Bora-Komorowskiego. W każdy czwartek na tzw. Bora-Bora pojawiają się tam motocykle z każdego segmentu – obok potężnych ścigaczy i muskularnych chopperów stoją skromne stodwudziestkipiątki, a nawet skutery. Ten nieformalny cykliczny “zlot motocyklowy” służy podtrzymaniu znajomości, wymianie doświadczeń i kultywowaniu pamięci o motocyklistach, których na Bora-Bora widziano po raz ostatni.
Przez lata z takiej miejscówki zadowolone było zarówno kierownictwo stacji BP, jak i właściciel pobliskiej restauracji – motocykliści zapewniali regularne wpływy do kasy. Zdaniem Marka sytuacja radykalnie zmieniła się w sierpniu tego roku, po wspomnianym artykule.

– Naszym zdaniem jeden z radnych chciał zbić kapitał polityczny walcząc z rozdmuchanym przez siebie problemem – twierdzi nasz rozmówca. – Wykorzystał artykuł, który był stekiem bzdur, do wymuszenia na prezydencie miasta skierowanie sił policyjnych do walki z motocyklistami – komentuje Marek.

Czytaj dalej

2 KOMENTARZE

  1. Tak potwierdzam tylko jeden dowód rejestracyjny został zatrzymany za prawdopodobne przekroczenie norm hałasu i co się okazało po zmierzeniu poziomu hałasu średnia z trzech pomiarów wynosiła 92 decybele przypominam ze dopuszczalna 96 tak ze potwierdza się to ze zatrzymanie dowodu rej z podejrzenia o emisje nadmiernego hałasu było błędem a kierującemu został zatrzymany dokument całkowicie bez podstw a raczej tylko dlatego ze panu policjantowi który przeprowadzał kontrole wydawało się i podejrzewał . Az nie chce myśleć co będzie jak ja będę mieć kontrole bo mogę przypuszczać ze ja tez mogę stracić dokument na podstawie podejrzeń i przypuszczeń,chociaż pojazd mam wpełni sprawny tak jak to było w przypadku tamtego kierującego.

  2. Ja bym sugerował by tymi samymi urządzeniami pomiarowymi zmierzyć policyjne motocykle…od dłuższego czasu wiadomym jest, że budżet stróżów prawa związany z wydatkami na obsługę serwisową pojazdów służbowych jest mocno uszczuplony…jestem wielce ciekaw wyników ???

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.